Własnie wróciłam od faflunków, dzisiaj dały popis:diabloti: Na początku oczywiście grzeczne aniołki, nie oddalały sie od nas, a i biegać za bardzo nie chciały, bo gorąc straszny, aż tu nagle Bomber wyrwał do przodu (???):crazyeye: coś wywęszył i dawaj kopać dołki, cały pysk wsadził do dołka i obszekał strasznego wroga pod ziemią :evil_lol: no a potem to juz istny ubaw.Jak już wspomniałam było gorąco, ale to co zrobił Bomber przeszło moje najśmielsze wyobrażenie, wypatrzył kałuże i podbiegł do niej chłepną dwa razy jęzorem i ... padł w tą błotnistą maź :mad: Żadne nawoływania nie pomogły, a Naomi idąc za przykładem Bombera tez pacneła w to błotko. Nie było innego wyjścia jak tylko wejśc tam i wyciągnąc je na siłe. Jak świnki utaplały sie w błocie i na piechotę wracały z TZ-tem do hoteliku:diabloti: ale za to jakie szczęsliwe:loveu: Żałuję tylko, że nie zrobiłam im wtedy fotki, po prostu tak sie śmiałam, ze aparat poszedł w zapomnienie. No, ale mam kilka fajnych fotek, które za chwile wstawię.