A ja Wam cioteczki powiem tak.
W kwietniu jeszcze tego roku, odszedł mój pies. Umierał na chłonniaka.
Pamiętam początki po diagnozie.
Dostał encorton i nagle stał się cud. Pies był radosny, nieosowiały, uczestniczył w naszym życiu jakby mu nic nie dolegało, nawet na chwilę węzły odpuściły. Na dworzu szalał jak diabeł, biegał za patykami, rozpierała go energia. A w środku zżerał go bezlitosny nowotwór, powoli atakującv wszystkie narządy.
Apetyt równiez miał olbrzymi, to także skutek sterydu.
Encorton to lek, którego podawanie nigdy już się nie skończy i przyjdzie taki czas kiedy odbierze Szyszce siły. Niestety poważnym skutkiem ubocznym działania encortonu jest uszkadzanie wątroby. Dlatego też między innymi nie mogliśmy podać chemii, bo wątroba była już podniszczona.
Tak działają sterydy, prawdopodbnie na Szyszkę też.
Sterydy podaje się w ostateczności. Kiedy już nie ma innego ratunku, dlatego nie wierzę, żeby Pani Doktor podała go ot tak sobie.
Odstawianie sterydów to także złożony proces i nie przeprowadza się go drastycznie. Niestety naszemu Rokiemu już nie udało się odstawić sterydów, potem juz po nich wymiotował.....