Czyli pewnie skończy się na tym, że sama te plakaciki roziwesze.
Ale zrobie to chyba w Łodzi.
Z drugiej strony, przecież gdyby znalazł sie chetny to mozna go przetransportować, co oznacza ze jak kazdy z nas rozwiesi chociaz kilka plakacikow to moze znajdziemy mu domek.