-
Posts
484 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Ela i Luna
-
[URL]http://www.webww.pl/czina/zdjecie062.jpg[/URL] ta fotka bardzo mi się podoba Wogóle wszystkie zdjęcia są świetne Pozdrawiam!
-
Cześc Lolcia - właśnie dziś o Tobie myślałam :) Już miałam wpaśc z pytaniem co u Ciebie słychac :) Widzę, że duże zmiany się u Ciebie szykują. Oj, będzie się działo. Przeprowadzka to duża sprawa. Bliskości morza zazdroszczę. Psiaki będą miały wspaniale, duży park, podwórko, plaża... Życzę powodzenia na wystawie. W wolnej chwili pstryknij fotki białaskom bo ja już się za nimi stęskniłam. Ty masz kłopot z Maxiną bo musisz ograniczac jej posiłki a ja z Luną ponieważ od kilku dni Luna strajkuje i nie chce mi jeśc. Już kilka porcji musiałam wyrzucic... (Luna jest na BARFie więc taka porcja nie może długo czekac). Może Luna czuje wiosenne ocieplenie i stąd ten strajk głodowy... Pozdrowienia i Buziaki dla Białasków
-
Lolcia - co słychac po Świętach? :)
-
Pierwszy i niepowtarzalny FotoBlog Czarnej Flatki TOSCI :)
Ela i Luna replied to betty_labrador's topic in Galeria
[URL]http://img40.imageshack.us/img40/5483/dscf7317m.jpg[/URL] Ale Pitbull - aż strach się bac :D Nowa Tizzy jest bardzo fajna tylko trochę smutna i wystraszona ale to minie. Pozdrawiam! -
Pierwszy i niepowtarzalny FotoBlog Czarnej Flatki TOSCI :)
Ela i Luna replied to betty_labrador's topic in Galeria
Wesołego Alleluja! :) A jak ma sunia na imię? -
[quote name='kasia_owczarzak'] A to ulubiona nagroda Cziny. Wejść swojej pani między nogi i domagać się miziania po pupie :p[/quote] Coś w tym jest... Jak Luna przychodzi by ją pogłaskac to zawsze nadstawia zadek :) Nasze pupilki chyba myślą, że to co mają najładniejszego to ich włochate pupy ;)
-
Pies dryfowal na krze po Bałtyku.Uratowany:)
Ela i Luna replied to Kinia1984's topic in Wszystko o psach
Serdeczne pozdrowienia dla całej załogi oraz dla wspaniałego Baltika! Dzięki takim ludziom świat staje się lepszy. -
Super są te fotki. Yennefer wygląda olśniewająco. Ona nie jest gruba tylko ma takie puszyste futerko na zimę. Ja mam malamutkę która aktualnie waży tyle samo co latem a wygląda na dwa razy grubszą :) zima sroga to psiaki się zabezpieczyły przed mrozem :) Pozdrawiamy!
-
Cześc! Co słychac? Bo ja już stęskniłam się za Wami :)
-
Pies dryfowal na krze po Bałtyku.Uratowany:)
Ela i Luna replied to Kinia1984's topic in Wszystko o psach
[quote name='Ajula']może napiszemy do nich list? :)[/QUOTE] To fajny pomysł! Może ktoś ma zdolności pisarskie i napisałby miły list do załogi statku. My jako użytkownicy typowo psiego forum moglibyśmy się pod nim podpisac i podziękowac załodze statku za okazane temu psiakowi dobre serce. To byłaby miła, bezinteresowna inicjatywa :) Załoga pewnie też by się ucieszyła. Dziś oglądałam wiadomości w których podano, że Baltic zostaje na statku. To będzie dla niego najlepsze wyjście. -
Pierwszy i niepowtarzalny FotoBlog Czarnej Flatki TOSCI :)
Ela i Luna replied to betty_labrador's topic in Galeria
Cześc Betty! Widzę że historia suni zakończyła się pomyślnie. To świetnie. Teraz Tizzy ma dwa domy :) A jak sunia ma na prawdę na imię? Pewnie rodzice będą trochę tęsknic za nią :) Pozdrawiam! -
[QUOTE]Za to Kirusia, siostra Vadira, właśnie urodziła pierwszy raz :)[/QUOTE] Kira urodziła? Ta mała biała kuleczka, którą miałam przyjemnośc trzymac na kolanach i miziac na wystawie w Kaliszu? Jejku jak ten czas leci...
-
Cześc! Jak miło Cię tu widziec! :)
-
Pozostaje cierpliwie czekac... i rozpocząc na nowo rozmowy kiedy Asia wróci
-
Szczęśliwego Nowego 2010 Roku! :)
-
Pierwszy i niepowtarzalny FotoBlog Czarnej Flatki TOSCI :)
Ela i Luna replied to betty_labrador's topic in Galeria
Szczęśliwego Nowego 2010 Roku! :) -
Co słychac po Świętach? taka tu ciiisza...
-
A ja przychodzę już z życzeniami świątecznymi: [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zdrowych,[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]pełnych ciepła i radości[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Świąt Bożego Narodzenia[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]oraz wszelkiej pomyślności[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]w nadchodzącym Nowym Roku!!![/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]uściski dla piesiów :)[/SIZE][/FONT]
-
Pierwszy i niepowtarzalny FotoBlog Czarnej Flatki TOSCI :)
Ela i Luna replied to betty_labrador's topic in Galeria
Cześc Betty :) Widzę, że rodzinka się powiększyła. Tizzy to bardzo ładna sunia. Czy zaznajomiła się już z kotem? Husky słyną z instynktu łowieckiego... Moja Luna niestety też ma takie skłonności i nie może przebywac z kotem po tej samej stronie ogrodzenia... Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia - żebyś na Święta już wyzdrowiała. Przy okazji składam życzenia - Wesołych, zdrowych i radosnych Świąt! P.S Fajnego masz kaktusa ;) - [URL]http://img63.imageshack.us/img63/353/dscf6777p.jpg[/URL] -
Lolka - psiaczka nowego narazie nie planujemy. Zresztą kto wie - do nas same psy przychodzą. Nie wiem jak to się dzieje, ale prawie wszystkie pieski ktoś nam przywoził (nic nam o tym wcześniej nie mówiąc) albo dosłownie same przychodziły (ktoś pozbył się psa żeby sam znalazł sobie nowy dom...) Jeśli tym razem przybłąka się jakaś bidulka to pewnie zostanie.
-
Sliczne foteczki! I w jakich ładnych świątecznych ramkach :) To w Holandi normalnie nie pada śnieg? W Polsce też pruszy. Mi się podoba - jest ładnie, biało choc troszkę zimno. Dziś w nocy pewnie będzie poządny mrozik. Luna nie narzeka :) Nawet specjalnie nie chce siedziec w domu... a ja tak lubią się od niej ogrzewac ;) Nadal brakuje mi Puszka na podwórku i w domu. Jakoś tak pusto bez niego. O tej porze roku prawie całe dnie spędzał koło pieca. Teraz to miejsce zajmuje tylko Reksiu. Dla Luny miejsce koło pieca jest zdecydowanie za ciepłe. Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłych przygotowań świątecznych :)
-
gonia66 - wiem co czujesz... Jestem w takiej samej sytuacji http://www.dogomania.pl/threads/128496-Wszystkie-pieski-i-inne-zwierzAE-tka-ktA-re-odeszA-y-w-2009r?p=13583680&viewfull=1#post13583680 Obwiniam siebie za śmierc Pusia. Wiem, że to ja zawiodłam. Po pierwsze, że nie zabrałam go do innego weta. Mieszkam na wsi, okoliczni lekarze wet nie znają się na małych zwierzętach typu psy. Ja jednak myślałam, że na kaszel ten coś poradzi. A mogłam jechac z Puszkiem te 30 km dalej i może byłoby inaczej. Zadręczam sama siebie. Ciągle pytam dlaczego zawiodłam? Kiedy myślę o tych obiawach, które miał Puszek coraz bardziej pasuje mi to na jakąś chorobę serca. Bo jeśli były by to oskrzela lub płuca to dlaczego antybiotyk nie zadziałał, a za drugim razem jeszcze bardziej zaszkodził? Dlaczego pomogły tabletki na alergię? Po co ja głupia posłuchałam tego lekarza i dałam Puszkowi ponownie te 4 tabletki antybiotyku... Tak bardzo chciałam mu pomóc a swoimi złymi decyzjami go zabiłam :( Tak mi źle. Czy Puszek mi to wybaczył?
-
Napisałam kilka słów o Pusiu pod jego zdjęciem. Pisałam i płakałam... :(
-
Lolka - tak mi dzisiaj smutno, nie wiem co ze sobą zrobic i gdzie iśc. Przyszłam do Ciebie bo Ty zrozumiesz : [URL]http://www.dogomania.pl/threads/128496-Wszystkie-pieski-i-inne-zwierzAE-tka-ktA-re-odeszA-y-w-2009r?p=13583680&viewfull=1#post13583680[/URL]
-
Wszystkie pieski i inne zwierzątka które odeszły w 2009r
Ela i Luna replied to wtatara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Puszek 2002 - 26.11.2009 Dzielnie walczył z chorobą ale ona była silniejsza. Teraz już nie cierpisz mój mały Przyjacielu... :( [FONT=Times New Roman]Puszek zawsze był żywym i radosnym pieskiem. Był pieskiem domowo - podwórkowym. W ciągu dnia biegał po podwórku, a wieczorami wygrzewał się przy piecu. Szczególnie upodobał sobie miejsce przy piecu CO. Nic więcej wtedy nie potrzebował do szczęścia.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Często razem z drugim naszym kundelkiem Reksiem towarzyszył moim rodzicom podczas prac polowych.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Pewnego dnia, po takich wojażach wrócił do domu bardzo zmęczony. Kilka dni później pojawił się kaszel - był dziwny, tak jakby Puszek chciał coś odchrząknąć. Myśleliśmy, że nałykał się kurzu, często niuchał coś w ziemi, więc myśleliśmy, że to jakiś nieżyt w gardle. Wcześniej miał już podobny kaszel, ale po kilku dniach wygrzewania się w swoim ulubionym miejscu, kaszel minął. Tym razem było inaczej. Mijały dni, a nie było poprawy. Poszłam po poradę do znajomego weterynarza. Stwierdził, że jeśli Puszek je i nie jest osowiały, to nie może to być nic poważnego, na pewno nie zapalenie płuc. Nie miał też temperatury. Na wszelki wypadek lekarz dał tabletki - antybiotyk z działaniem przeciwzapalnym. Puszek dostawał go przez pięć dni, dwa razy dziennie. Po tych dniach nie było specjalnej poprawy. Puszek jadł, biegał, ale nadal kaszlał. Ponownie poszłam z nim do weterynarza. Stwierdził, że jeśli kaszel nie ustąpił po antybiotyku, to musi to być alergia. Dostał na nią cztery tabletki które dawałam mu przez osiem dni. Po nich było Puszkowi znacznie lepiej. Kaszlał jeszcze ale mniej intensywnie. Wyglądał też lepiej bo już nie męczyły go te napady kaszlu. Mówiłam lekarzowi, że nastąpiła poprawa. Cieszyłam się, że terasz już będzie wszystko dobrze. Nie wiem dlaczego lekarz kazał podać kolejną dawkę tego pierwszego antybiotyku. Puszek dostał cztery tabletki, codziennie jedną. I wtedy właśnie nastąpił kryzys. Oprócz kaszlu doszedł szybki oddech. Było to podczas ostatniego weekendu. Tabletki skończyły się w niedzielę. W poniedziałek nie poszłam z Puszkiem do weterynarza, bo bałam się, że znów dostanie ten antybiotyk. Myślałam, że dobrze mu zrobią dwa dni odpoczynku od leków. Zwątpiłam w tego lekarza. Niestety stan Puszka się pogorszył. Nie jadł tak jak zwykle. Podawałam mu małe kawałeczki do pyszczka. W środę było z nim źle. Siostra zabrała go do innego lekarza. Ten osłuchał go i stwierdził przewlekłe zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc. Stwierdził, że Puszek ma zalane płuca. Miał temperaturę 36,4. Dał mu pięć zastrzyków, na wzmocnienie, jakieś witaminy i antybiotyki. Ponowne miał dostać w piątek rano. Kiedy siostra przywiozła Puszka, położyliśmy go w jego ulubionym miejscu, aby odpoczywał w spokoju. Było ciut lepiej. Wypuszczaliśmy go tylko na siku, bo lekarz powiedział, że po tych zastrzykach będzie dużo sikał. Nadal dziwnie oddychał. Już nie kaszlał, tylko strasznie sapał. W czwartek rano nie było większej poprawy. W ciągu dnia było ciepło, więc zrobiłam mu posłanie na słońcu, przed domem. Wydawało mi się, że lepiej mu się oddycha. Był nawet zadowolony. Obserwował całe podwórko. Widziałam, jak obserwował Lunę i Reksia, kiedy biegały za moimi rodzicami. Nie chciał nawet wejść z powrotem do domu. Przeszło mi przez głowę, że Puszek chce się pożegnać, ostatni raz popatrzeć na miejsce w którym spędził 7 lat życia. :( Szybko odpędziłam od siebie tę myśl.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Kiedy zrobiło się chłodniej wpuściłam Puszka do domu by położył się w cieple.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Kryzys przyszedł około godziny 17. Oddech Puszka stał się ciężki. Nie mógł leżeć, bo ciężko mu było łapać powietrze. Często zaglądałam do niego. Nie miał gorącego nosa. Oddech miał chłodny. Myślałam, że jednak to przetrzyma. Doczeka do kolejnej porcji zastrzyków. Nie wiedziałam co robić. Tata też zaglądał do Puszka. Siedzieliśmy koło niego by było mu raźniej. Myśleliśmy, że doczeka kolejnego dnia, tym bardziej, że miał dostać jakieś mocniejsze zastrzyki.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Miałam zaplanowany wieczorny wyjazd, więc postanowiłam jeszcze raz zajrzeć do Puszka. Kiedy otworzyłam drzwi leżał na progu. Miał ciężki, świszczący oddech. Zaczęłam go głaskać, aby się troszkę uspokoił. Puszek podniósł głowę i chwilę patrzył mi w oczy. Tak jakby chciał się ze mną pożegnać. Rozpłakałam się. Wyczułam, że wkrótce nastąpi koniec. W tym momencie przyszedł tata. Uciekłam do łazienki, bo nie chciałam wybuchnąć płaczem. Po chwili wróciłam. Tata był z Puszkiem. Kiedy weszłam, Puszek wstał i spróbował wskoczyć na takie wyższe posłanie, na które lubił wskakiwać. Niestety potknął się i zaraz położył się na legowisku na podłodze. Był już bardzo słaby.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Wtedy nastąpiło najgorsze. Puszek opadł z sił. Położył się, wyciągnął głowę i tak jakby na chwilę zatrzymał mu się oddech. Szybko zerwał się, usiadł, popatrzył się na mnie takim wystraszonym wzrokiem i w sekundę później przewrócił się, nieprzytomny na bok. To były sekundy. Ja płakałam. Tata szybko przeniósł Puszka na podłogę by mu głowa nie zwisała z legowiska. Puszek próbował jeszcze kilka razy złapać oddech. Tak bardzo cierpiał. Tata masował mu klatkę, bo myśleliśmy, że to pomoże. Głaskałam Puszka i mówiłam do niego "Pusiu cicho, ciii". Moje łzy kapały mu na futerko. Wszystko trwało może pięć - dziesięć minut. Płakałam. Nigdzie nie pojechałam wieczorem. Nie byłam w stanie.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Od wczoraj towarzyszy mi smutek. Mam wyrzuty sumienia, że coś źle zrobiłam. Wybrałam złego lekarza, może w ogóle nie powinnam zaczynać terapii tymi lekami, może kaszel sam by minął (tak jak poprzednim razem), albo nie słuchać lekarza i nie dawać Puszkowi ponownie tych tabletek antybiotyków...[/FONT] [FONT=Times New Roman]Tak strasznie mi smutno. Ciężko mi. Nie mam się komu wypłakać. Dlatego tutaj piszę. W domu wszyscy są twardzi, widzę, że jest im żal Puszka, ale ja jego stratę przechodzę najciężej. Kiedy tylko przypomnę sobie jego wzrok i te sekundy walki o każdy łyk powietrza, oczy znów zapełniają mi się łzami. Przytulam Lunę, przytulam Reksia i czuję strach. Boję się, że one też... kiedyś... :([/FONT] [FONT=Times New Roman]Tak strasznie mi smutno...[/FONT]