-
Posts
7318 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by tamb
-
Mix ONka - pilnie potrzebna pomoc w ogłoszeniach!- Śląsk MA DOM
tamb replied to Eruane's topic in Już w nowym domu
Jutro wezmę Diankę na spacer i zawiozę jej coś dobrego. Jutro też przyjedzie weterynarz i zajmie się Dianką i Barim z mojego podpisu. Dziękuję za błyskawiczny transport. Ogłoszę ją w Dzienniku Polskim jako pierwszą w kolejności. -
Znowu ją ogłosimy. Tylko po sześciu pieskach po koleji.
-
Mix ONka - pilnie potrzebna pomoc w ogłoszeniach!- Śląsk MA DOM
tamb replied to Eruane's topic in Już w nowym domu
Na czym stoimy? Jak umawiać z panem Tomkiem? Z jakiego miejsca potrzebny byłby transport w Krakowie? Mój nr.tel 510278239 -
Zwracała się jak do suczki. A jak spytałam skąd ją ma, odpowiedziała, że jedna pani jej dała.:shake: Dorotko, mogę do Ciebie zadzwonić?
-
Ktoś poprosił mnie o wizytę przedadopcyjną. Wpisałam to na czarne kwiatki: Uwaga, Kraków !!! Kobieta ok.70 letnia, chora psychicznie reaguje na ogłoszenia i chce adoptować psy. W mieszkaniu smród, bród, odcięty prąd i mała sunia w niemowlęcych ubrankach (niedawno dostała z adopcji :shake:). Kobieta niebezpieczna. Jej dane: Barb... Sarnaw... ul.Kijowska, nr tel 7823200.. Zgłoszę ją do TOZu, ta biedna sunia, którą ktoś jej dał powinna być odebrana.
-
Kto mógłby przywieźć z Katowic do Lednicy Górnej pobitego psa z meliny za zwrotem kosztów paliwa? Sprawa jest pilna, życie suni może być zagrożone.
-
Już po tym słowotoku, zdrabnianiu, powtarzaniu w kółko tego samego wiadomo było, że jest coś nie tak. A obraz doprowadził mnie do drżenia rąk, łomotania serca i suchości w ustach. Uciekłam z tego miejsca. Trzeba coś zrobić z sunią, którą ktos jej dał. Wpisałam ją na czarne kwiatki, jutro zawiadomię TOZ.
-
Weterynarz przyjedzie do hotelu jutro. Byłam z dziadkiem na spacerze, cieszy się bardzo ale chyba słabo widzi.
-
Mix ONka - pilnie potrzebna pomoc w ogłoszeniach!- Śląsk MA DOM
tamb replied to Eruane's topic in Już w nowym domu
Pan Tomek przyjmuje psy do hotelu w godzinach 8 - 10 i 17 - 20. Jeśli przywiązłybyście ją w innych godzinach, musiałabym uprzedzić go telefonicznie. Ja będę w hotelu w środę po 17tej. Nie zapomnijcie książeczki zdrowia i zrzeczenia. -
Dostałam maila: Witamy. Fuks jest nadal porządnym facetem, kolejna noc przespana od 22 do 6 bez "niespodzianek", już trochę pokazuje szczenięcych zabaw: uwielbia pieszczoty, brykanie, i Mama mówi, że dwa razy dziisaj chwycił głupawkę- gonienie wokół stolika w pokoju w BARDZO szybkim tempie, ale zaraz po tym uspokoił się i poszedł spać :) Na spacerze dopóki nie ma gołębi jest bardzo grzeczny i prawdę mówiąc ciągnie mniej niż poprzednie nasze dwa pieski. Natomiast faktycznie nikt nie uwierzy, co potrafi zrobić jak poczuje stado gołębi:):) Dzisiaj był już pierwsze 4 godziny sam w domu, ale ku naszemu zdziwieniu, nic nie pogryzł, nic nie nabrudził, nic nie zniszczył. Byliśmy tym bardzo mile zaskoczeni ( ; Jutro mamy już pierwsze spotkanie z Panem Lewkowiczem i zaraz po tym (koło 21) podwieziemy smycz, jeśli można? ( ; Jedynie co Mamę martwi to ilość zjadanego przez niego jedzenia. Co prawda poprzednie nasze pieski byly głodomorami, jednak ten jest znacznie od nich większy, a zjada przynajmniej o połowę mniej. Z gotowanego jedzonka lubi żołądki. Dzisiaj Mama kupiła mostek (jeśli dobrze pamiętam), ale jakoś specjalnego zainteresowania nim nie przejawiał- mostek był surowy. Inne "trucizny" (surowa marchewka, jajko, ser żółty) zjada tylko z ręki ( ; Kaszę bardzo lubi, ale mu nie służy (przemienia się w krówkę jedząc trawę) ( ; A ryżu się nie tchnął. Mama stwierdziła, że jesli je tak mało, to będzie mu dawać samo mięso, gdyż przy takiej jego przemianie materii bankructwo nam nie grozi :) Dzisiaj też zostały zakupione zabawki- piłeczka i piszczałka. Piłeczka jak najbardziej nadaje się do szaleństw, jednak nie w mieszkaniu. Będzemy musięli poczekać, jak juz będzie mógł wolno biegać na spacerach ( ; Natomiast piszczący kawałek sera nie przypadł mu do gustu i udaje, ze g ow ogóle nie zauważa ( ; Teraz ciągle odpoczywa po spacerach - śpiąc, jednak nie opuszcza nas na krok. Choć nie ukrywamy- bardzo nas to cieszy. Przylepa z niego jest ogromna ( ; Już zaakceptował swoje nowe miejsce zamieszkania, gdyz z balkonu już daje znać innym psom (na szczęście raz na jakiś czas), że tu jest jego teren. Niestety nie rozumiemy co im mówi, gdyż jego retoryka opiera się na "Hau-Hau" ( ; Cała czwórka, łącznie z Fuksem, pozdrawia ( ; PS. Zdjęcia prześlę później ( ;
-
Czyli kandydatka do ogłoszenia w Dzienniku Polskim?;)
-
[quote name='Patia']Dajcie znać gdybym była potrzebna z aparatem . Kochany staruszek :loveu: Dziś pani Ola i AgaG tez zabrały z opuszczonej po śmierci własciciela posesji psiaka , stał na łańcuchu .[/quote] Bardzo dziękuję, jesteś wręcz niezbędna.:loveu:Nikt nie zrobi takich zdjęć jak Ty,
-
Mix ONka - pilnie potrzebna pomoc w ogłoszeniach!- Śląsk MA DOM
tamb replied to Eruane's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny, wczoraj wzięłam staruszka do hotelu. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/bari-zaglodzony-wrak-psa-prosi-o-pomoc-na-leczenie-krakow-136012/[/URL] Pani Krysia zadzwoniła, że Diana jest pobita, chuda, kuli się i piszczy przy dotyku. Wezmę ją jako drugiego psa ale z kosztami weterynaryjnymi nie zostawcie mnie samej. Może fundacja, która się nią opiekuje weźnie diagnostykę, ewentualne leczenie i sterylizację na siebie? Organizujcie transport do Lednicy Górnej za Wieliczką, żeby nie było za późno. -
Dziękuję. :loveu:
-
Fizia jest dzisiaj w Dzienniku polskim. Może tym razem ...
-
Szczęśliwa Fifi.:loveu: Żeby jeszcze Natanek się odnalazł.
-
***Zulus*** piękny,wspaniały ,dostojny już w nowym domu
tamb replied to ciapuś's topic in Już w nowym domu
Mam i dobrą i złą wiadomość. Sunia 15-letnia z tego domku była umierająca i Zulus miał ją zastąpić. Nie stawała na łapy, nie było nadzieji. Wczoraj poprawiło jej się i zaczęła jeść. Nie będzie jeszcze uśpiona, nie męczy się, jest pod opieką weta. Jeśli odejdzie, właściciel do mnie zadzwoni. Ogłoszę Zulusa w Dzienniku Polskim. Może to coś da. -
Na zdjęciach nie widać jak bardzo jest wychudzony bo z przodu jest masywny. Zastanawia mnie fakt, dlaczego obcy pies nie odchodził jeśli posesja nie była ogrodzona i dlaczego warczał na tą kobietę a do mnie i Karoliny przytulał się. Zastanawiałyśmy się z Karoliną czy nie był to niechciany spadek. Ale nie wiemy tego. Ważne , że biedak jest już bezpieczny.
-
Zobaczcie [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/bari-zaglodzony-wrak-psa-prosi-o-pomoc-na-leczenie-krakow-136012/[/URL] :shake:
-
Zobaczcie [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/bari-zaglodzony-wrak-psa-prosi-o-pomoc-na-leczenie-krakow-136012/[/URL] :shake:
-
Zobaczcie http://www.dogomania.pl/forum/f28/bari-zaglodzony-wrak-psa-prosi-o-pomoc-na-leczenie-krakow-136012/ :shake:
-
Zobaczcie [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f28/bari-zaglodzony-wrak-psa-prosi-o-pomoc-na-leczenie-krakow-136012/[/URL] :shake:
-
Kiedy ogłaszałam Fuksa zadzwoniła kobieta i ponformowała mnie, że na posesji, na której nikt nie mieszka (kiedyś mieszkali jej rodzice) pojawił się pies. Duży, w typie owczarka niemieckiego, prawdopodobnie potrącony przez samochód. Jest głuchy, stary a ona panicznie się go boi. Pies wegetował tam już dwa miesiące a ona łaskawie rzucała mu jedzenie bywając tam od czasu do czasu. Krakowskie schronisko po psa nie przyjechało za względu na rejonizację. Poprosiłam karusiap o pomoc (dziękuję :loveu:) i pojechałyśmy po psa. Ma miejscu zobaczyłyśmy bardzo wychudzonegi staruszka, tylne łapy plątały się , widać było problemy ze stawami. Psina na widok kobiety warknęła, do nas podeszła i pozwoliła się pogłaskać. Bari jest skrajnie zaniedbany, głuchy, na szyi ma domowym sposobem skleconą obrożę, zapiętą na stałe skręconymi śrubami. Wielkie kolucho zdradza, że był trzymany na łańcuchu. Jest brudny, śmierdzący, z powbijanymi kleszczami. Nigdy nie zrozumiem jak można patrzeć na taką nędzę i nie zabrać psa do weterynarza.:angryy: Z Karolinką wpakowałyśmy go do samochodu a on położył siwą mordkę na moich kolanach i cichutko postękiwał. Żalił się, za całe swoje dotychczasowe życie. Musimy sprawić, żeby jego los się odmienił. Jest kochany, kiedy wysiadlyśmy z samochodu cieszył się i usiłował podskakiwać na tych slabych, plączących się nogach. Wyadoptowałam szczęśliwie Fuksa, więc Bari zajął jego miejsce w hotelu. Podobało mu się, wszedł do budy i rozglądał się z ciekawością. Jest ciepło więc boks zewnętrzny, nasłoneczniony jest przyjemniejszy dla niego niż boks w budynku. Teraz trzeba zająć sie sprawami wetrynaryjnymi od podstaw, po koleji. W poniedziałek pierwsza wizyta. Trzeba też go ogłaszać i szukać domu, idealnego. Jeśli ktoś może partycypować w kosztach leczenia, będę wdzięczna. Koszty hotelowe będą moim problemem. Karolinka wstawi dzisiaj zdjęcia. Wpłaty: Bari dostał z bazarku [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f1075/superowa-nowa-skorzana-smycz-dla-porzuconego-staruszka-ka-koniec-dziekujemy-136249/[/URL] 200zł. Bardzo dziękuję. Z tej kwoty 155zł przeznaczam na Diankę bo Bari od 12 maja jest w nowym domu.:multi: