Dopiero teraz do domu dotarłam...ciągla jakieś biedy, nie wiadomo w co ręce wsadzić.
Jutro mam umówiąną adopcję kici, potem rodzinka bedzie więc wypada choć na chwilę się pokazać, musze odstać swoje w lecznicy-mam trzy koty do leczenia, zająć się swoimi zwierzakami i tymczasami...jak tylko znajdę 5 minut to podiegnę do Ingrid i zrobię zdjęcia...
Ingrid zawsze schodzi na drugi plan...zawsze coś pilniejszego sie pojawi...