Proponuję wszystkie metody razem połączyć. Psa zmęczyć, zostawić dużo zabawek i nastawić radio.
A co najważniejsze. Nie witac sie z psem jak wracasz do domu, ignorować przez mniej więcej 40 minut.
Jak Joyek do mnie trafil to miałam ten sam problem, bo wył jak wychodziłam (nawet jak ktoś zostawał w domu), później tylko jęczał chwilę, a teraz jest juz zupełna cisza. Tylko czasami chwilkę zapłacze jak zabieram gdzieś Sarę, a on musi zostać sam.
Ma dużo zabawek, kosteczek, koleżankę Sarę i zawsze jest wybiegany. Mój problem trwał krótko, ale piesek był wystraszony nowym miejscem i bał się mnie odstąpić na krok.
Trudno było się z nim nie witać, serce pęlakało, ale pomogło. Powodzenia!