Moja Sara jest w depresji od tygodnia, wlaśnie przez petardy. :shake: Z samego rana, jak jeszcze nikogo nie ma, zabieram ją, żeby się wybiegała za piłeczka, bo później tylko na siku, niosę ją kawałek, a jak wraca sie załatwia, w takim stresie jest..
Joyek natomiast wcale się nie boi i nie zwraca uwagi nawet na najgłośniejsze wystrzały
W domu czuje się bezpiecznie, kładzie się na swoim posłaniu i jej nie zaczepiamy, chyba, że zabawą