Może oszukał, może nie chciał powiedzieć prawdy.Przecież byłam tam prywatnie więc mógł mnie olać, nigdy tam nie byłm - nie znał mnie.
Nie miejcie mi za złe, że tak wyszło, ale nie spodziewałam się takiej historii, gdybym wiedziała, że kroi się jakaś aferato albo bym się nie angażowała albo była bardziej dociekliwa, albo - no nie wiem co o tym myśleć.
Nie wiem jakie ukłdy panują w tamtym schronisku, zresztą sama od niedawna zaczęłam interesować się psiakami z Azorka, niuanse sprawy są mi obce i nie chcę w nie wchodzić bo interesuję się tylko psami.
Jeśli z tym psem coś jest nie tak to faktycznie P.Zyta lub Waldek będą bardziej odpowiednimi osobami do działania.