jeszcze nie, dziś syncio ma go zabrać od ludzi u których aktualnie przebywa. To jest psiak który błąkał sie po wsi w której mieszka dziewczyna syncia. On kazał jej złapać psine i miał (am) szukac domu. Dziewczyna przygarnęła psa, wczoraj jej ojciec poprosił syna aby wywiózł gdzieś psiaka. Wyobrażni nie trzeba by widzieć wściekłość mojej latorośli. Psina biegał gdzies po dworze więc nie mógł go złapać i jedzie dzis po niego. Ale trzeba będzie szybko szukać mu domu bo u mnie nie może zostać.