Nie, nie pożarły Pestki. Pestka na widok nas podchodzacych do boksu nawet nie zauwazyła kota, który przezornie spierniczył z placu.
Pestka o mało nie pojechała dzis do nowego domku. Była rozważana przez pana, który ostatecznie wybrał Simbę. Pestka miała za krótką sierść i nie sprawiała wrazenia na szczekacza. Była zbyt przylepna. Wyciągała obie łapki przez kratu i płakała jak zwykle wniebo -głosy.