Stabilizację rujnowała Punia. Była u mnie tylko dwa tygodnie - prawie- i stwierdziłam że więcej zwierząt w domu być nie może. Nie daję rady fizycznie. Wszystkie wyczesać, nakarmić, wyprowadzić. Biały przywykł do tego że ciągle coś w domu się zmienia, ale Kacper nie akceptował przybycia Puni. Ciągle warczał i hauczł - czuł się zagrożony?
Po oddaniu Puni jest trochę spokojniejszy. Choć dziś zasadził się na TZa bo ten chciał mu nagadać za warczenie na Białego. Właściwie nie wiem gdzie popełniłam błąd ale sytuacja jest taka że on nie akceptuje nikogo prucz mnie. Nawet na spacer nie wyjdzie beze mnie. W mieszkaniu jest cały czas przy mnie, gdy wychodzę bez niego rozpacza ( chyba że usłyszy ża zaraz wracam i ma zostać) gdy wracam zastaję go w miejscu w którym go zostawiłam. I byłoby to rozczulające i fajne gdyby akceptował innych domowników, a on kłapie zębami gdy mu coś się pasuje.
Powiem wam że jest to niesamowity pies, jest bardzo mądry, właściwie nie muszę mu mówić czego od niego, chcę wydaje się, że on wszystko wie pierwszy. Jeśli jeszcze zrozumie, że nie koniecznie trzeba wygryzać mi rodzinę będzie super.