ale że co że nie fajnie...a w ogole to kurcze nie rozumiem, jak ja mialam ruszajacy sie lekko avatarek to mnie okrzyczeli, pogonili i kazalizmienic.a byl moj ulubionyyyy.
a tu sie co chwila komus cos rusza:diabloti:
aaa jak pomozemy finansowo? ile trzebaby na poczatek zeby jakoś go ratować...brązowa może wato podjąć ryzyko. ja sie mge troche zapozyczyć...i bazarki ruszyć...tylko żeby zdązyć :-(
na sterylke to podejrzewam moje wystarcza. ile tam trzeba?u mnie ze spotkaniem to właściwie w tej chwili graniczy z cudem.bazarek moge wystawic dzis pooooznym wieczorem. na Miszke, prawda?i tak wszystkiego nie upchnełabym w jeden bazarek.