Co do naszych dziewczynek to miałąm drugą noc z rzedu zarwaną Tak jak poprzedniej nocy, obudziła mnie Carmen. Piszczeniem i cichym wyciem. Koniecznie mnie prowadziła do drzwi. Nie miałam wyjscia, musiałam sięubrać i iść. Rzeczywiscie jej się chciało mocno i jedno i drugie. Pop rzyjściu z dworu, weszłam do kuchni (między korytarzem a kuchnią nie mam drzwi). A tu co?? Kilka razy kuuuu i siii... Pięknie. Spojrzałam na Carmen a ta płaska na ziemi..jakby chciała sie z podłogą zlać. Machała tylko końcówka ogonka i mrużyła oczy jakby czekała na bicie. W sumie to nic nie powiedziałam. Posprzatałam i poszłam spać. To była..godzina może 4? O godzinie 6.20 Carmen znowu zaczęła taniec pod drzwiami. Znowu musiałam wstać i iść. I znowu odrazu zrobiła wszystko. Co jej jest? Wczoraj dostały suche..jak zawsze. Potem na obiad gulasz...z kaszą. Dostały też po jednej surowej wątróbce. Czyżby to tak na nią wpłynęło?