No właśnie, nie wiem czy to tak kulturalnie. Prowadzimy z Alicją poważny, kulturalny dialog o zdrowiu, również płciowym, a tu nagle, między jednym inteligentnym postem a drugim, pojawia się jakiś czarny potffoor z chlebem i ślinotokiem.
Ciotka Fela, to ja się trochę ogarniam, bo mam od wczoraj stan jakieś psycho-głupawki, zaników pamięci, mieszania faktów itp. Mam maila do wellington: życzysz sobie na PW?
Taaa, biedna Kolckowa... Potem wstaje i czyta, co my tu nabazgroliłyśmy i Jej "narzędziach", których nikt nie chciał w ustach trzymać. To musi być jednak lekki szok dla zaspanego człowieka ;)
Ja tutaj jeszcze w kwestii opryszczki:
też miałam na USTACH, narządy intymne w porządku ;)
Na ulotce tego Heviranu napisane jest, że stosuje się w przypadkach chorób ble, ble, ble (i tu wymienione narządy są).
Oczywiście, rozmawiałyśmy z ciotką Felą prawie pół godziny wczoraj i coś tam sobie przekazałyśmy, ale niezbyt dokładnie, bo jeszcze było o tym, że Fistaszek pije wodę z kranu, że rottka chora, że koce się przydadzą itp. Zaraz się ogarniemy obie.
Klockowa,
zakup Heviran (tabletki), bierzesz 2 razy dziennie przez około tydzień i masz spokój z "zimnem" na parę miesięcy (u mnie nie ma już ponad 3lata). To ten sam wirus, co wywołuje opryszczkę naszych narządów intymnych ;)