Ja uwazam, ze nie nalezy uogolniac. Kazdy ksiadz wychowal sie w jakims srodowisku i w wielu przypadkach podczas kazania przekazuje nie tylko tresci z pisma swietego, ale takze to czego nauczyl sie "za mlodu".A niestety z szacunkiem dla zwierzat wsrod ludzi jest nadal nienajlepiej.
Ja poznalam na slubie syna ksiedza Polaka, ktory podczas pogawedki chwalil sie swoim labradorem (zreszta stwierdzil, ze zwierzeta niejednokrotnie sa lepsze od ludzi). Kilka dni wczesniej dostalam email, ze dwa labradory szukaja wspolnego domu. Zapytalam wiec czy nie bylby zainteresowany. A on zapytal sie o kolor tych psow. Gdy powiedzialam,ze jeden czarny, stwierdzil,ze nie moze. Powod? Mieszka z nim staruszek ksiadz Australijczyk,ktory nie toleruje czarnych zwierzat . Ot taka fobia. Ale drugi ksiadz musi sie dostosowac. Na szczescie oba pieski znalazly wspolny dom.
Niegdys mialam ostra dyskusje na forum mojej rodzinnej miejscowosci. Chodzilo o bezdomne psy. Rozumiem, ze ktos sie boi psow, ale nie moge tolerowac tekstow typu,porozjezdzac je, dolozyc mu z kopa itp..W pewnym momencie ktos probowal mnie pouczyc, ze biblia mowi iz czlowiek moze robic ze zwierzetami co chce, bo Bog dal mu takie prawo.
Wytlumaczylam mu, ze Bog dal nam Ziemie, nie po to ,abysmy usmiercali stworzone przez Niego zwierzeta i rosliny, niszczyli Jego dzielo, ale zebysmy gospodarzyli i szanowali Jego dar. Dobry gospodarz nie niszczy powierzonego mu gospodarstwa, nie zneca sie nad zwierzetami, nie wycina sadu,nie spala trawy,nie rujnuje zabudowan.Nie zabije np.zaby, bo ona mu pomaga.
Do ludzi myslacych nawet najgorsze kazania nie dotra. Gorzej z wykolejencami, bo takie kazanie tylko ich upewni, ze postepuja "zgodnie z prawem bozym".