Lady od rana czuła,że jest coś nie tak. Była smutniejsza.
Pod Paluchem czuła sie zdezorientowana,psy szczekały. Wyprowadzane przez wolontariuszy obwąchiwały ją. Do Mosii podeszła z rezerwą, nie jest już młodym psem,który cieszy sie na widok kazdej nowej osoby. moich gości w domu ignorowała. Kiedy ją wsadziłam do samochodu juz wiedziała ze ją zostawiamy. Opuszczony łepek jak na zdjęciach ze schroniska i to spojrzenie:-( Wiem że będzie wychodziła na spacerki i będzie dobrze. Podziwiam takie osoby jak Mosii. Ale jak długo będzie sie przyzwyczajała ? Czy zmiana miejsca nie spowoduje ataków ?
Jest mi bardzo smutno. Moja córka bała się jednak pogłaskac Lady na pozegnanie, choc obydwoje z synem wyszli żeby ją pożegnać. Z niecierpliwościa czekam na wieści od Mosii