znajomi kupili tak zwane "siedlisko" ze starym domem, stodołą i komórkami, które od kilku lat praktycznie sami remontują. Spędzają tam weekendy i całe wakacje. Obok mieszkają tzw. gospodarze a w pobliskim lesie znajdują się rekreacyjne działki nalezące głownie do ludzi z Warszawy. Wszystko z zewnątrz wygląda pięknie ale stosunek ludzi do zwierzat jest straszny. Na dogo obecnie sa dwa watki psów zabranych z tej wsi: Teodora przez rok zamkniętego w malutkiej klatce i młodego porzuconego Lupusa. Co roku grupa " przyjezdnych" ratuje wyrzucane tam zwierzęta. Dziwnym trafem sa to same nauczycielki;)
Jeśli chodzi o koty, to Krecia i jej brat lub siostra są zabrane od starszego samotnego człowieka, który mnoży je na potęgę. Dopiero teraz zgodził się na sterylizację dwóch kotek. Juz kolezanka umówiła termin.
Do tej pory z tej wsi, wysterylizowałyśmy już chyba 8 lub 9 kotek.
Teraz domu szuka roczna Bursztynka i ok 2 mc. czarne kocię. Bursztynce wykupiłam pakiet i zrobiłam pierwsze ogłoszenia.
Nowemu maluchowi zrobię kiedy tam pojadę. Postaram się jak najprędzej, choć to ode mnie ok 80km.