-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
Przeczytaj cały temat "Barf" i strony z odnośników - sporo tam tego, ale znajdziesz wszystkie potrzebne informacje. Jeśli chodzi o mielenie - kości mieli się szczeniakom do 10-12 tygodnia życia. Podobno najlepiej w takiej starodawnej maszynce do mięsa na korbkę. Mięsa nie parzymy. WSZYSTKO po dajemy surowe. Ogólnie podaje się głównie kości obrośnięte mięsem (początkowo zmielone, potem całe), niewielkie ilości podrobów (serca, żołądki) i mięsa, papkę zrobioną z mielonych surowych warzyw i owoców i podrobów, oraz nabiał (kefiry, jogurty nat., biały ser, jajka - całe surowe z pogniecioną skorupką). Plus oczywiście dodatki - oleje roślinne i rybne, sproszkowane algi, miód, itp. Żadnych wypełniaczy typu ryż, kasza, ziemniaki, makaron, chleb nie podaje się w ogóle.
-
Ja podaję Algolith z Beaphar. W ogóle ile podajecie alg i jak często? Ja daję ok. 2 łyżek stołowych co 2 tygodnie mniej więcej.
-
Lęki pojawiające się na starość - coraz gorzej :(
Martens replied to Martens's topic in Strachliwość
[quote name='zmierzchnica'] Moja suka ma teraz 4 lata. Jako młody pies nie bała się wystrzałów ani burzy, dopiero w wieku około 2 lat nagle u niej się to pojawiło[/QUOTE] Widzisz - u Ciebie nagle. U mnie to narastało powolutku przez kilka lat. Może faktycznie sunia ma uraz, bo za którymś razem coś wyjątkowo ją przestraszyło - zwłaszcza, że piszesz, że ogólnie jest bojaźliwa... -
[quote name='WŁADCZYNI']ja omijam wszystko co się da łukiem, bo nie bardzo mogę nawsadzać właścicielowi bo ledwo mówię:roll: aktualnie ścigam tylko idiotów rowerzystów - dziś mi prawie typ w tyłek wjechał bo nie łaska bylo zawiadomić że jedzie a ja się nagle zatrzymałam. A później dwóch gówniarzy ścigających się na rowerach po chodniku:angryy:[/QUOTE] Z kolei do mnie przyszła moda na quady... Kiedys lubiłam chodzić fajną wąską drogą na wale nad rzeką - teraz co chwila muszę prawie włazić w krzaki, żeby jakiś kretyn mnie i psa nie strącił :angryy:
-
Lęki pojawiające się na starość - coraz gorzej :(
Martens replied to Martens's topic in Strachliwość
Bez zmian :shake: Rzadko zdarzają się teraz fajerwerkowe wybuchy, a przy burzy jest w miarę znośnie. Żadnych rewelacyjnych pomysłów nadal nie ma... -
[quote name='Mistrz Nordmaru']jeszcze dwa pytani, otoz moj pies ma takie jakieśdziwna sutki, takie duze i zgniecione jakby [/QUOTE] Sutki często powiększają się w czasie cieczki; może to być też zapowiedź ciąży urojonej - poczytaj o tym na forum. [quote name='Mistrz Nordmaru']i w wewnatrz buzi (skora na policzkach tylko ze wewnatrz pyska, niewiem jak sie to nazywa) skore ktora ma dwa kolory, rozowo-pomaranczowy i takie łatki czarnego, czy to normalne??? P.S. podniebienie też takie ma, a rasa psa to cocker spaniel...[/QUOTE] To akurat zupełnie normalne.
-
Niesamowity psiak Jacuś teraz Bary..JUŻ W NOWYM DOMKU!!!!!
Martens replied to Tosia2's topic in Już w nowym domu
Do góry piękna psinko! -
To może, ale nie musi być biegunka spowodowana stresem. Może suka coś zjadła, zaszkodziło jej... Na Twoim miejscu przynajmniej zadzwoniłabym dziś do weta, a jeśli nie przejdzie, jutro poszła na wizytę.
-
[quote name='zerduszko']I dlatego czasem żałuję, że mój pies jest mały. Oczywiście, jak do mnie pyskowała, to się cieszyłam, że mam kurdupla ;) Tak teraz myślę, jakbym poszła do weta uśpić tego agresora, to by mnie chyba wyśmiał. Ciekawe czy był przypadek u spienia psa < 10 k g ze wzgl. na agresję :roll:[/QUOTE] [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=68691[/url] ...
-
Niestety tak się zdarza... To jakby znaczenie terenu, czasem zaczyna się już jakiś czas przed cieczką.
-
Ja jeszcze na temat obszczekiwania biegaczy przez psy. [B]Bursztynko[/B] jak najbardziej popieram, że ten facet nie miał prawa Cię uderzyć! Niemniej jednak postaw się w sytuacji osoby, która codziennie rano uprawia jogging i kiedy wraca do domu zamiast przyjemnego relaksu czuje niesamowite wk***ienie. W cieplejszych porach roku zdarza mi się mieć zrywy porannego biegania. Zazwyczaj robię to na boisku liceum, które jest rzut kamieniem od mojego bloku, bo tak mi wygodniej i licząc kółeczka mogę sobie jakoś uświadamiać jak się miewa moja kondycja. I jakiś czas temu po pewnym czasie biegania na boisku postanowiłam sobie pobiec na łąki drogą koło mojego osiedla. Żeby było weselej, wzięłam ze sobą psa, żeby też się wyganiał (na smyczy oczywiście). To był horror!! Przez drogę ok. 500 m musiałam zatrzymywać się około 7-8 razy i oganiać od najróżniejszych psów, które podbiegały, ujadały albo wręcz leciały z zębami do mojego psa. Co najśmieszniejsze wszystkie były czyjeś!! Nie wspomnę o niezliczonych psach, które na nasz widok wariowały na smyczy, darły pysk i niemal wyrywały się właścicielom z rąk. Do białej gorączki doprowadziła mnie kobieta, której jamnik mało nie udusił się własnym rykiem na końcu flexi, a ona powiedziała, żebym nie biegała przy psie, bo mnie ugryzie.. Usłyszała ode mnie conieco na ten temat. Niestety mimo bardzo miłych okolic jogging z psem jest dla mnie niedostępny... Teraz w ogóle nie biegam z psem, a sama jeśli już robię to na wspomnianym boisku, bo jakakolwiek wyprawa w teren kosztuje mnie więcej nerwów niż przyjemnych wrażeń ze zwiedzania okolicy. Pies, który nie umie opanować się na widok biegacza [B]powinien być na lince[/B]. Koniec kropka. Park jest też dla ludzi, nie tylko dla psów, podobnie publicze drogi, i należałoby nie przeszkadzać innym w korzystaniu z nich.
-
Ja nigdy psicy zębów nie myłam, sporadycznie zdarzało mi się przetrzeć je watką zwilżoną np. w soku z cytryny. Z wiekiem jednak osad miejscami zaczął zamieniać się w kamień, i już zaczęłam się przygotowywać na jego usuwanie i późniejsze mycie zębów, ale... przeszłam na BARF. Kamień i osad zniknął bez śladu :)
-
Powiększenie genitaliów i wylizywanie się to zupełnie normalne objawy cieczki. Co do spania - suczka może być zmęczona upałami lub całą tą nową dla niej sytuacją.
-
Dobre opinie słyszałam o puszkach Animonda, no i cena przystępniejsza niż np. Royal.
-
Sądząc po dacie postów, psiak dawno jest dorosły. Więc może właścicielka podzieli się z nami informacjami, czy i jak rozwiązała kłopot z zachowaniem psa? :cool3:
-
[url]http://i180.photobucket.com/albums/x191/niufka/tn_P7022582.jpg[/url] A co go tak zainteresowało? :) [url]http://i180.photobucket.com/albums/x191/niufka/tn_P7022633.jpg[/url] Szczęśliwa posiadaczka piłki :evil_lol:
-
Wiesz, wydaje mi się, że z tym podawaniem mięsa dalmatom to trochę jak z dysplazją, więcej zależy od genów niż od żywienia danego psa. Jeśli szczeniak ma kiepskie geny, to dostanie dysplazji niezależnie od tego jak zdrowo był żywiony, ile noszony po schodach i jak dbano o jego stawy. Z kolei pies który nie ma dostać dysplazji, nie ma jej i już, mimo przeciętnej opieki. Pewnie z dalmatami jest podobnie, choć nie kieruj się wyłącznie moim zdaniem, bo specjalistą nie jestem. Jeśli suka mimo wieku jest zdrowa i ma dobre wyniki profilu nerkowego z krwi, to chyba bym ryzykowała. Co innego pies już chory na nerki, ten z pewnością wymaga specjalnej diety.
-
A nie chodzi przypadkiem o to, że dalmaty często mają problemy z nerkami? Ja słyszałam, że ogólnie wszystkie psy owczarskie źle znoszą duża ilość białka w pożywieniu, ale jest sporo różnych owczarków na Barfie, które nie mają żadnych dolegliwości.
-
[quote name='karjo2']Przykladowo, malamut po kilku zabawach z bullowatymi zaczal sie "bawic" psami w targanie nimi jak szmatka[/QUOTE] A ja mam zupełnie odmienne doświadczenia co do zabaw moje suki z TTB. Jak na razie bawiła się z 3-ma samcami, astem w typie, astem papierowym i moim ulubieńcem - pitem red nose: zabawa nigdy nie wyglądała tak jak zazwyczaj to opisujecie.. Pies zawsze podchodził do mojej suki, a ona z rykiem i kłapaniem zębami pozorowała atak :lol: po czym udawała, że znów wącha trawkę, a ten przyczajał się w trawce i znów podchodził, a kiedy startowała z zębami, pokazowo odskakiwał z przerażeniem. Z początku myślałam, że ona naprawdę się wścieka, a pies ją po prostu denerwuje (ew. ona w końcu go sprowokuje), ale po dokładniejszej obserwacji stwierdziłam, że cała szopka jest ustawiana :lol: Ona z zadowoleniem wyżywa się na kumplu, a ast/pit z miną zaciekawionego prosiaczka też świetnie się bawi. Gorzej kiedy odskakując przypadkiem trafiał w moje nogi - raz udało mi się w ten sposób zaliczyć glebę :p Może to kwestia płci, ale wspomniane TTB nigdy moją suką nie pomiatały, była wręcz nietykalna, mimo że naprawdę ostro je traktowała. Ogólnie właściciele większości TTB, których spotkałam, byli o wiele mniej sympatyczni niż ich psy (co by nie było offa).
-
Mnie w sumie zaskoczyły wyniki tej ankiety, bo kilka lat temu w PP pisano, że najpopularniejsze w Polsce są szorstaki, a najrzadsze długowłose - na Dogo jest dokładnie odwrotnie :)
-
[quote name='xxxx52'](Fito -becny piesek jest z hodowli kojcowej.Stan psa byl fatalny,byl niedozywiony,bal sie reki ,siusial pod wplywe dotyku,ciagnal na lince i rzucal sie na inne ****ki.)[/QUOTE] Czyli ewidentnie była to hodowla zła. W podobnym stanie można dostać psa z małej hodowli "domowej" - chodzi po prostu zaniedbanie. A owczarki niem. wymieniłam nie dlatego, że uważam je za jakoś szczególnie predysponowane do życia na zewnątrz, tylko jako przykład, że nie każdy pies, który z założenia potrzebuje kontaktu z człowiekiem (jak to owczarek) musi lubić przebywanie w pomieszczeniu.
-
Też znam sporo psów, szczególnie północnych ras, albo dużych psów stróżujących, nawet ONków, które pomimo wstępu do domu wolą przebywać na zewnątrz, także w nocy, a w domu bywają dosłownie "przelotem". Nie można generalizować, są różne rasy które w różnym stopniu potrzebują kontaktu z człowiekiem. Jeśli psy mają codzienny kontakt z opiekunem, który nie sprowadza się do ogarniania ich potrzeb fizjologicznych, plus towarzystwo innych psów, to uważam, że w trzymaniu psów na zewnątrz nie ma nic złego. Zwłaszcza w dużej hodowli.
-
13-letni pies od tygodnia niszczy wszystko w domu! pomocy!
Martens replied to Kitek's topic in Lęk seperacyjny
Pies nie robi na złość w ludzkim pojęciu tego słowa. Z tego co ja podejrzewam, na początek trzeba by przeanalizować plan dnia psa i otoczenie - w tym wieku nerwowego psa może wytrącić z równowagi każda zmiana - goście, nowy pies w sąsiedztwie. Trzeba tez brać pod uwagę problemy zdrowotne - o tym już było dość napisane. -
[quote name='xxxx52']marten-wlasmie zajmujemy sie hodowlami ,w ktorych psy sa krzywdzone.O schroniskach nie mowimy.Staramy sie wylapywac zle hodowle,nasylac inspektorow,itd.[/QUOTE] I ja to rozumiem i popieram, tylko nie pojmuję przekonania niektórych osób "duża hodowla = zła hodowla", bez wyjątku.
-
Śledzę ten wątek od początku jego powstania i w końcu postanowiłam się wypowiedzieć. Moim zdaniem wielkość hodowli nie czyni jej z miejsca dobrą lub złą. Wierzę, że można mieć dużą hodowlę (kilkadziesiąt psów, no może już nie kilkaset) i nie pracując poza tym zawodowo, z pomocą rodziny/przyjaciół/pracowników o te zwierzęta naprawdę dobrze dbać. Jak również można mieć jedną suczkę, która miot ma sporadycznie, a szczeniaków odpowiednio nie zsocjalizować ze względu na przykładowo pracę zawodową, jak i warunki panujące w bloku/domku jednorodzinnym. Owszem, szczenięta są może i zsocjalizowane z rodziną i mieszkaniem, ale gdzie kontakt z psami innymi niż matka i rodzeństwo? Ze względów bezpieczeństwa nie da się tego zrobić w bloku, a w dużej, dobrze prowadzonej hodowli wręcz przeciwnie. To tylko jedno spostrzeżenie, nie mam zamiaru udowadniać wyższości jednej hodowli nad drugą. Czytałam też wątek o hodowli Sasquehanna, ale co by się nie rozdrabniać, postanowiłam skomentować go tu. Rzuciło mi się w oczy jedno - osoby które były w tej "fabryce" jak ją tam niejednokrotnie nazwano, miały bardzo dobre wrażenia zarówno na temat warunków życia psów, opieki nad nimi jak i ich kontaktu z właścicielami. Mało tego kilka z nich ma stamtąd szczeniaki: zdrowe, wartościowe wystawowo i uwaga, uwaga [B]ze wspaniałą psychiką[/B], co podobno w przypadku hodowli kojcowej jest praktycznie niemożliwe. Mało tego, w hodowli przebywają również seniorzy, oraz psy niewystawowe i niehodowlane; nikt się tych "pasożytów" nie pozbywa. Z kolei nieprzychylnie wypowiadali się o hodowli wyłącznie Ci, którzy nigdy w niej nie byli, a jedynie "coś słyszeli" albo "tak uważają, bo to duża hodowla i są kojce". Z tych, którzy w hodowli byli, tylko jedna osoba wypowiedziała się nieprzychylnie, ale jej wypowiedź brzmiała "brr okropieństwo" czy jakoś tak - nie wiem więc czy był jakiś konkretny powód, czy obrzydzenie było skierowane po prostu do faktu istnienia kojców. Dla mnie to mówi samo za siebie... Jeśli dla kogoś pasją jest hodowla psów i kocha też rasę, a nie tylko swojego jedynego psa, ma wiedzę i warunki, czemu u licha nie może mieć 20 psów?? Dlaczego ma być krytykowany bez racjonalnej przyczyny tylko dlatego, że psów jest akurat tyle? Ja wiem, że jest mnóstwo miejsc, które zasługują na miano fabryk, i z takimi należy walczyć, ale dla mnie zawsze będzie chodziło o podejście hodowcy i poziom opieki, a nie o to, czy psów jest 5 czy 20... Oczywiście pies, który ma opiekuna do wyłącznej dyspozycji przez całą dobę, kilka godzin dziennie bawi się z nim i pracuje, na pewno jest szczęśliwszy od tego, który na codzień mieszka w kojcu i poświęca mu się 1-2 godziny dziennie, ale... po prostu nie przesadzajmy. Lepiej zająć się miejscami, gdzie zwierzęta naprawdę są krzywdzone.