Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. Myślę, że rodzice by o tym powiedzieli - pati sama nalegała na uśpienie miotu... Ale masz rację, pewni na 100% być nie możemy.
  2. A co mu dajesz?
  3. Są naprawdę prześliczne :loveu:
  4. Linki do wszystkich zdjęć jakie mam wysłałam na PW.
  5. Może mi ktoś napisać ile suczka ma, co się z nią teraz dzieje ? Gdzie przebywa. [B]U mtf zalesie, pod Warszawą, ale może tam zostać tylko tydzień. OIna sama ma ok. 3 lat.[/B] Czy potrzebny jej nadal tymczas? [B]Tak, bardzo pilnie.[/B] Czy jest nauczona czystości ? [B]Tak[/B] Jak dogaduje się z innymi suczkami i jak reaguje na inne zwierzaki ? [B]U mtf zalesie są psy i koty, były też w poprzednim miejscu jej bytowania - żadnych problemów.[/B] Czytałam że nie niszczy w domu pozostawiona sama. A jak z charakterem? Jest typer zazdrośnika ? [B]Suczka jest bardzo grzeczna, wręcz nieśmiała, zupełnie nieagresywna, pilnuje się człowieka, przychodzi na wołanie z wielkim entuzjazmem. Jest zbyt pokorna żeby mówić o jakichkowliek "zazdrosnych" zachowaniach.[/B] Czy mała już jest po sterylce aborcyjnej ? [B]Dziś zabieg.[/B]
  6. Bannerki suni: [IMG]http://i277.photobucket.com/albums/kk71/Martyna_018/2puszekpi7-3.png[/IMG] [IMG]http://i277.photobucket.com/albums/kk71/Martyna_018/Banerekkkk-5.jpg[/IMG] [IMG]http://i277.photobucket.com/albums/kk71/Martyna_018/to-4.jpg[/IMG]
  7. Zamówiłam bannerki do wątku, ogłosiłam suczkę na nk, gronie, adopcje.org i oglaszam dalej...
  8. Holly wygląda zupelnie jak amstaff - teraz można zobaczyć jak pseudohodowcy mogą robić ludzi w trąbę; widać ze mixa boksera z dalmatem można wystawić za przykładowo 300 zł jako amstaffa i mnostwo ludzi by się nabrało... Współczuję sytuacji, bo wiem jak to jest zostawiać psa pod opieką rodzinki - pół roku mieszkałam w Warszawie, mój pies został wtedy z rodziną i o mało nie zszedł na babeszjozę :wallbash:
  9. [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Zdjcie014.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Zdjcie015.jpg[/IMG]
  10. Tak, najważniejsza sprawa to w tej chwili ogłoszenia, zaraz wstawię ją na adopcje.org i wkleję tu jej nowe zdjęcia, moze się przydadzą do ogłoszeń. Padam z nóg i strasznie boli mnie głowa więc sama wszytskiego dziś nie dam rady zrobić. [quote name='gunia']Boże, biedna sunia :placz: Słuchajcie, a może jakimś wyjściem jak się nic nie znajdzie będzie hotelik ? W Halinowie jest dość dobry hotelik, nie wiem czy mają miejsce, ale właścicielka bierze w trudnych sytuacjach 10 złotych za dużego psa, a sunia jest malutka... Zaraz napiszę jeszcze do Renaty, ona ma hotelik w Sochaczewie, może ją weźmie...Cholera. Nie wiem, co myślicie?[/QUOTE] W ostateczności tani hotelik byłby dobrym rozwiązaniem. Chciałabym za wszelką cenę uniknąć jej powrotu tam. [quote name='t_kasiek']czy sunia juz zostala zabrana z tamtego miejsca ????????? :placz::placz::placz: Boże - pies 5 razy większy od niej......biedna maleńka :placz::placz::placz:[/QUOTE] Sunia dziś pojechala do mtf zalesie, niestety nie może tam długo zostać... [B]Potrzebny dom tymczasowy i pomoc w ogłoszeniach![/B] Już zgrywam jej nowe zdjęcia.
  11. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, sunia jedzie dziś do [B]mtf zalesie[/B] na chwilowy tymczas i sterylkę. Wczoraj byłam u suni... Podobno jest już po cieczce, pokryta przez oba pozostałe psy, jeden chyba z 5 razy większy od niej :cry: Sterylka aborcyjna jest konieczna. W egipskich ciemnościach tam panujących mogłam tylko zauważyć powiększone sutki. Sunia wydaje się być przestraszona i jeszcze bardziej nieśmiała niż przedtem; wyciągana zza łóżka (tam spała) piszczała, bała się. Nie wiem, czy nie była straszona, karana :shake: [B]PRZED 4 LUTEGO MUSI ZNALEŹĆ SIĘ TYMCZAS LUB DOM STAŁY.[/B] Inaczej suczka wróci do tej meliny :-( [B]Mtf zalesie[/B] nie może jej długo trzymać, a ja 5 lutego idę do szpitala na operację kolana i przez długie tygodnie nie będę w stanie pomóc ani nawet odebrać suni z Warszawy. Mało tego, jej wlaścicielka (pijana w sztok) powiedziała, że suczkę chce zabrać jakiś znajomy właściciel masarni, który chce mieć dużo psów, po to mu suka - żeby się rozmnażała :angryy: Więc prawdopodobnie zabieram ją w ostatniej chwili... Zresztą pewnie ten potencjalny chętny jak zwykle jest urojony - mnóstwo już takich mieli na wszystkie 3 psy i jakoś wszystkie nadal tam siedzą.
  12. Martens

    Barf

    [quote name='Tascha']ee- no nie przesadzajmy - kilka wilków upoluje sarenke bez problemu;) [/QUOTE] Ale już tak upierdliwie dociekając :evil_lol: wilki poza okresem zimowym żyją raczej w parach lub samotnie, stąd przez większość roku jedzą raczej mniejsze zwierzęta ;) No i ja przykładowo kości z większych zwierzat (świnka, krowa) nie podaję częsciej niż raz w tygodniu. Zazdroszczę żołądeczków :loveu:
  13. Martens

    Barf

    [quote name='Tascha']nalezy wziąśc pod uwage, ze w przypadku dziko zyjących drapiezników pożerane sa głównie mięso i żołądki z zawartością; druga wazna rzecz, to to, ze w jednym zabitym roslinożercy jest jedno serduszko, jedna wątroba itp a w stosunku do całego ciała "denata" jest tego mała ilość ( ja np osobiście nie podaje samych podrobów- staram sie je od czasu do czasu dodawac do mięsa, zachowując mniej więcej proporcje ilościowe jak w naturze); kosci takze w stanie dzikim są rzadko pożerane - głównie zjadane sa ich części chrzęstne, ew główki kosci, chyba że denat jest mały - np mały gryzoń itp; a serków, kefirków i jogurtów w stanie naturalnym w przyrodzie po prostu nie ma...;) jajka surowe owszem - wiele ptaków legnie sie na ziemi;)[/QUOTE] Czy ja wiem, czy mięso i żołądki tylko... Jak sama później zauważasz, jeśli ofiara nie jest naprawdę duża, to jest zjadana w całości, z kośćmi włącznie. A pokaż mi psowate, u których podstawę jadłospisu stanowią tak duże zwierzęta jak jeleń. Zazwyczaj zjadane są ptaki, gryzonie, zwierzęta znacznie mniejsze niż przykładowo krowa ale i większe od wymienionej myszy, i takie kości psowate zjadają bez większego problemu. Z podrobami racja, niemniej jednak zawartość jamy brzusznej dużego zwierzęcia jest zjadana w pierwszej kolejności. Serki, kefirki, jogurty... Cóż, barf nigdy nie będzie 100% odwzorowaniem diety dzikich psowatych, choćby dlatego że raczej nie ma możliwości podania żołądka z całą zawartościa, a wiec i korzystną florą bakteryjną, pierwotniakami tam bytującymi. Kefir czy jogurt poprzez zawartość pożytecznych bakterii korzystnie wpływa na przewód pokarmowy.
  14. [quote name='evl']nie wiem, na ile to prawda, ale pewien szkoleniowiec uważa, że [B]niektóre[/B] psy przebywające więcej z ludźmi niż ze swoimi pobratymcami uważają szczerzenie zębów za uśmiech i gdy pies jest 'wyluzowany', bo wskazuje na to całe jego ciało a szczerzy zęby, to próbuje się uśmiechnąć :eviltong:[/QUOTE] I to też prawda, bo psy przebywające dużo z właścicielem wyrabiają z nim swego rodzaju wspólny język, w którym też w patrzeniu w oczy nie ma nic złego.
  15. U wszystkich psowatych patrzenie prosto w oczy jest wyzwaniem ;) Stąd jak najbardziej w pewnych sytuacjach patrzenie obecmu psu prosto w oczy może spowodować atak. BTW moje pokazywanie zębów czy warknięcie (przetestowane z ciekawości) pies odebrał jak należy.
  16. Misia, odpuść sobie nawet jeśli suka z rodowodem i hodowlanką. Takie problemy z cieczkami mogą być skutkiem zaburzeń hormonalnych co może źle się skończyć i dla suki, i ewentualnych szczeniąt.
  17. Nie piszę u siebie bo nie mam fot... TZ mi podkrada baterie z aparatu do bezprzewodowej myszki :angryy: A ja nie byłam na dłuższym spacerze od dawna, wcześniej kolano, teraz grypa... A za 2 tygodnie znowu operacja i z pieskiem nie poganiam. TZ nie ma fotograficznego zacięcia na spacerach ;)
  18. [quote name='DuzyTomek2007'] Ma ktoś dane ile psów(nie mówię o bezpańskich) zastrzelili myśliwi w Polsce? 10-20? Ile to z całej populacji? 1/100 promila? :lol: [/QUOTE] Wejdź sobie na forum łowiecki, przeleć po stronach kół łowieckich... Tam zobaczysz rozmowy myśliwych chwalących się na temat zastrzelonych psów i wymieniających się sposobami tuszowania przestępstw. 10-20 psów to może ginie miesięcznie w jednym kole łowieckim. Naprawdę niesmaczne jest, kiedy ktoś nabija się z rzeczy, o których nie ma pojęcia. I mówię tu zarówno o strzelaniu myśliwych do psów, o przepisach dotyczących psów w miastach, jak i zasadzie kultury, że [B]pies nie podbiega do obcych ludzi i psów bez ich (właścicieli) zgody[/B], co jest normą we wszystkich cywilizowanych krajach - tylko u nas jakoś nie :niewiem:
  19. [quote name='karjo2']A ja gratuluje i poziomu wypowiedzi i ogolnie poziomu kultury. Poza tym mylisz pojecia, co jest prawnie dozwolone, a co sie dzieje w realu :evil_lol:, np. [url]http://www.dogomania.pl/forum/f1060/mysliwy-zabil-mi-psa-103216/[/url][/QUOTE] Ano właśnie, kolega bardzo wybiórczo wchłania informacje podawane przez media :cool3: Że każdy bull to morderca, a jego właściciel ma kompleksy to słyszał, ale o psach zabijanych przez myśliwych w obecności właściciela, kilkadziesiat m od domu, przy dzieciach, czy nawet psa w lesie na lince lub na własnej posesji to już jakoś pana Tomka ominęło. Podobno kiedy piesek podbiegnie i dostanie łomot, pretensji nie będzie... Szkoda że brak wyobraźni, że przeszkadza to drugiej stronie w nauczeniu psa niereagowania agresywnie na podbiegaczy. Z jednej strony pisze że każdy ma prawo do spokojnego spaceru, w tym samym poście kilka linijek niżej można przeczytać jaka to wielka uciecha, kiedy idący na smyczy pies jest obszczekiwany przez zgraję rozbawionych piesków... Oj szwankuje - i kultura, i poczucie sprawiedliwości...
  20. [quote name='evl']Martens, mądrze piszesz, ale dla przeciętnego człowieka chyba jednak łatwiej, wygodniej, lepiej się żyje, jak się ma psa "wyciętego" przy takim zapsieniu jak mamy w Polsce.[/QUOTE] Tak, przeciętny Kowalski lepiej niech uważa, że lepiej kastrować, niż że koniecznie raz dopuścić, ale po dogomaniakach spodziewałam się czegoś więcej niż postawy nie chce kastrować = nieodpowiedzialny rozmnażacz, a taka atmosfera niestety na dogo panuje. [quote name='evl']przychodzi do schroniska starsza skulona babcia. szuka "[I]łowcarka, panie[/I]". na pytanie dlaczego akurat owczarek pada "[I]bo one dobre do pilnowania so[/I]". hm. po powiadomieniu o warunkach adopcji a dokładniej o kastracji babcia wydobywa z siebie westchnienie i mówi, że "[I]kastrowanego to ona nie[/I]". na pytanie dlaczego...? "[I][B]bo kastrowane to nie szczekajo wcale[/B], sąsiad ma takie dwa i nie szczekajo.[/I]" po uświadomieniu, że kastracja to nie wycięcie strun głosowych tylko czego innego :diabloti: okazało się, że babcia chce psa do budy na łańcuch... [SIZE=1][COLOR=LightBlue]psa ze schroniska nie dostała[/COLOR][/SIZE]...[/QUOTE] Heh, cóż, moja suka przychodzi na komendę, sterylizowana jest, bierzcie sterylizowane, bo są posłuszniejsze :evil_lol: Swoją drogą czego się spodziewać po takiej staruszce....
  21. Większą męczarnią dla suki jest raczej niezaspokojony popęd płciowy w czasie cieczek... Jak dla mnie i o zaletach, i wadach zabiegu powinno się mówić na poziomie; nienawidzę ani tekstów w stylu "po sterylizacji pies jest zdrowszy szczęśliwszy posłuszniejszy", bo to nie jest taka jednoznaczna prawda, ani zabobonów w stylu "biedna nigdy nie zostanie mamusią". Szkoda, że jest tak mało osób, które rozsądnie podchodzą do zabiegu, jak do każdej innej ingerencji w organizm, operacji, rozsądnie rozważają zalety i wady, szukają rzetelnych informacji. Większość popada w skrajności od wychwalających sterylki pod niebiosa, do buraków wciskających kit o utraconej męskości. Jedni bezkrytycznie wierzą osobom związanym ze schroniskami, które namawiają do sterylki jak leci nie mając rzetelnej wiedzy o wadach i zaletach zabiegu; inni karmią się wymysłami Kowalskiego spod dwójki, co powiedział, że pies po kastracji do niczego...
  22. [quote name='*Monia*']Jak ja lubię moje zadoopie :loveu:[/QUOTE] Twoje zadoopie chyba niedaleko mojego jak mówisz o Ostrołęce ;) I też sympatycznie, mam blok na brzegu osiedla więc na spacery chodzę albo od razu na odludzie, albo do środka miasta co by pies nie zdziczał ;) Między bloki już dawno przestałam się zapuszczać, raz sie zapomniałam i od razu była opisana historia z opisanym panem z shih tzu. Generalnie nie wyobrażam sobie mieszkania z psem w Wawie, zwłaszcza po tym co tu piszą, i co sama widziałam mieszkając tam bez psa. Kiedyś narzekałam że ludzie u mnie na spacerach mało kontaktowi, a teraz bardzo mnie to cieszy :cool1:
  23. Ziarnko prawdy w tym jest, bo przy sterylizacji po 3 lub 4 cieczce ryzyko nowotworu sutka jest już takie samo jak u suki niewysterylizowanej, zabieg nie ma już wtedy wpływu na to, czy guzy się pojawią czy nie. Ryzyko ropomaciczka do 7-8 roku życia, przy zdrowej suce, nie jest duże; dopiero wtedy zaczyna jakoś znacząco wzrastać.
  24. Pierwsze objawy cieczki to niepokój, zaznaczanie terenu na spacerach, obrzęk sromu, wylizywanie się i z rozpoczęciem cieczki krwawy wyciek z pochwy. Cieczka trwa ok 3 tygodni i przez cały ten okres nalezy suki pilnować. Płodny okres zaczyna się 8-14 dni od początku cieczki, wówczas wydzielina staje się mniej krwawa. Co do zabezpieczenia - sukę wyprowadzamy tylko i wyłącznie na smyczy, choćby była nie wiem jak posłuszna. Nie zostawiamy samej na zewnątrz, nawet jeśli ogrodzenie wydaje się być solidne. Nie zostawiamy przy otwartym oknie na parterze, lub niezamkniętych na klucz drzwiach. Przydają się na spacer dostępne w zoologikach spraye maskujące zapach suki - ale nie są one środkami antykoncepcyjnymi, tylko zmniejszającymi szanse wyczucia suki przez inne psy, co ułatwia spacery. Żeby cieczki nie przeoczyć - gdy wiemy ze czas się zbliża, warto raz dziennie przykładać jej do narządów płciowych kawałek papieru toaletowego, chusteczkę. Jeśli zostaje ślad - cieczka się zaczęła.
  25. To, że pies lubi jakąś karmę, nie znaczy, że jest dobra. Ja natomiast nie rozumiem Twojego podejścia - uważasz, że można karmić psa byle czym? :shake: Poczytaj skład, prawie wszystkie karmy dostępne w supermarketach typu Pedigree, Chappi, Friskies, Darling, nie mówiąc o wynalazkach z biedronek i carrefour'ów, nie mają w składzie więcej niż [B]4%[/B] produktów pochodzenia zwierzęcego. I nawet nie jest to mięso, tylko właśnie takie produkty zmielone kopyta, kości, odpadki. Reszta karmy to źle przyswajalne dla psa produkty roślinne typu kukurydza czy soja. Do tego konserwanty, często niedopuszczalne w żywności dla ludzi bo rakotwórcze, sztuczne barwniki (naprawdę wierzysz, że brązowe kulki to mięso, a zielone warzywa...?) i sztuczne aromaty, żeby pies chciał to jeść. Nadal uważasz, że to dobra karma? Dobra karma nie musi być droga; drogi nie jest choćby Brit czy Arion, a o wiele lepszy od wymienionych. Przykre skutki stosowania złej karmy wychodzą nieraz po latach w postaci chorób wątroby, nerek, skóry o rzekomo niewyjaśnionej przyczynie. Ale cóż, jeśli ktoś chce karmić psa odpadkami napakowanymi chemią, jego sprawa. Tylko przynajmniej niech nie pisze, że to dobre karmy, bo to nieprawda...
×
×
  • Create New...