Jestem :p
Pół nocy nie mogłam spać ... bo rozmyślałam o małym :p
Pan ( średni wiek ) Najprawdopodbniej samotny, miał kilka psów ( wszystkie były z nim do końca i wszystkie, to jakieś bidy ) W domu raczej skromnie, ale widać, że ma serce dla psów ( takie miałam odczucie ) Bono wpadł do mieszkania ... prosto na fotel ;) Kazałam mu zeskoczyć, a Pan na to, że : Nie, niech siedzi ... będzie mieć swój fotel, tak jak wcześniejsze psy :loveu: Bono podchodził do Pana, merdał ogonkiem, skakał na kolana ( widać, że się bardzo cieszył ) Ale jak wyszłyśmy z Panią Olą, to było słychać jak piszczy przy drzwiach ...
Nowy właściciel został poinformowany o ewentualnych telefonach. Dowiedział się również, że jeśli coś się stanie ( odpukać ) to nie może psa wyrzucić ... tylko od razu ma do nas dzwonić.
Myślę, że za kilka dni, trzeba zadzwonić, a w późniejszym czasie może umówimy się np na krótki spacer ;)