-
Posts
3120 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Agnieszka Co.
-
Supergoga - czy schronisko nie pozwala na ogłaszanie psów? czy jest mozliwość żeby ktoś tam poszedl i zrobił zdjęcia psa. czytałałam wczoraj na stronie schroniska, że tam dziala wolontariat. Ale aktualnych zdjęć psów niestety nie było.
-
Wyczytałam na wątku miłośników owczarków szetlandzkich, że do schroniska w Poznaniu trafil owczarek szkocki złapany na torze samochodowym w Poznaniu. Podobno przebywał tam juz od dłuższego czasu walęsając sie z lisami. Nie jest duzy - poczatkowo myslano, że to szetland.
-
...i jeszcze sie uśmiecha do ludzi... Wspaniałe zdjęcia!
-
[quote name='Negri']dowiedzcie sie proszę coś o nim no i czy mógłby jechać do niemiec jakby był domek[/quote] Jesli to pytanie dotyczyło pieska z Żywca to niestety w grę nie wchodzą adopcje zagraniczne. Dziewczyny pisały o nim, że jest trochę bojaźliwy, ale zainteresowany czlowiekiem, ale jest w schronisku niedługo i może jest wystraszony nową sytuacją. Chyba nadal jest na kwarantannie.
-
Dziewczyny -- nie wiem czy słyszałyście o akcji: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f938/cieple-zimowe-kubraki-dla-psow-bezdomnych-ktos-jeszcze-chetny-126514/[/URL] Jest mozliwość zamówienia dla psów schroniskowych wiekszych gabarytów kubraczków nieprzemakalnych. Gdy sie dostarczy materiały tzn nieprzemakalne kurtki itp - koszt to cena przesyłki, a bez dostarczonych materiałów to 10 zł/szt. Zamówienia składa się na watku. Musi byc osoba odpowiedzialna, która poda swoje dane i dopilnuje aby kubrak nie zaginął. Jesli mamy pieski z krótką sierścią bez podszerstku - mozna by o tym pomysleć. Mogę popatrzyc w "odzieży uzywanej" za potrzebnymi materiałami. A może wśród nas jest jakis utalentowany krawiec, który by cos takiego wykonał na bazie podanego w kubraczkowym wątku wykroju i instrukcji wykonania. Mogłabym zasponsorować 2 szt.
-
[quote name='BUDRYSEK']muszę powiedzieć AdzeCo zeby zmieniła na kocio-psi wątek ;)[/quote] To jest w sumie organizacyjny wątek i wszystkie sprawy biedaków schroniskowych sa tutaj jak najbardziej na miejscu. Spróbuję zmienic temat -ale nie wiem czy sie zmieści Pieski i kotki.... chyba że zrezygnuję z dalszego ciągu o cegiełkach. Mam prośbę żebyście mi podesłali linki aktualnych wątków psich i kocich żebym mogła zaktualizować pierwszy post, gdzie są wklejone linki - pisałam juz w tej sprawie do [B]bubu [/B]ale nie wiem czy dostała moją wiadomość. Spróbuję zorganizować jakieś koce - popytam znajomych.
-
Krakers z mojego awatarku odszedł przed Świętami za Tęczowy Most. Popytajcie proszę, czy ktos nie potrzebuje tabletek, które kupiłam dla Krakersa, a zażył tylko 2. To lek na padaczkę PHENYTOINUM tabletki 100mg opakowanie 60szt (-2szt). To lek stosowany u zwierzat i ludzi. Data ważn. 08.2011. Oddam za darmo - szkoda żeby leżały u mnie.
-
Pewnie gdyby nie to, że mam jeszcze Dyzia to już zastanawiałabym się nad przygarnięciem jakiegoś biedaka. Dyzio chyba wyczuwa mój smutek bo się zrobił jeszcze bardziej przylepny i pomaga mi w chwilach gdy myslę o Krakersie. Narazie Dyzio pozostanie "jedynakiem" - taką podjęlismy wspólnie decyzję. Popytajcie proszę, czy ktos nie potrzebuje tabletek, które kupiłam dla Krakersa, a zażył tylko 2. To lek na padaczkę PHENYTOINUM tabletki 100mg opakowanie 60szt (-2szt). To lek stosowany u zwierzat i ludzi. Data ważn. 08.2011. Oddam za darmo - szkoda żeby leżały u mnie.
-
Ostatnie zdjęcie Krakersa zrobione jeszcze zanim zaczęło być z nim źle. Ciągle mi sie wydaje, że zaraz do mnie przyjdzie, że posłyszę dzwonienie jego obroży (jak idąc podskakiwał to kółeczko z jego obroży uderzało w zapęcie obroży), że podrapie łapką, żeby go głaskać. Jeszcze sie nie wpełni oswoiłam z tym faktem. Wydaje się to nierzeczywiste.
-
Życzę Wam zdrowych , radosnych Świąt Bożego Narodzenia, wspaniałych chwil spędzonych z rodzinami i ulubieńcami. Żeby niedola zwierzat bezdomnych nie przygasiła tej wyjątkowej atmosfery. A pod choinkę niech Aniołek przyniesie także nadzieję, nowy zapał i oczywiście chętne nowe domki. :tree1::tree1::santagri::tree1:
-
Dziękuję Wam za te ciepłe słowa, za pocieszenie. Myślę, że to już była pora... Nie było na co czekać. Nie żałuję podjętej decyzji. Dziś pochowałam Kraksia pod modrzewiem w ogrodzie. Powoli emocje opadają ale czuję smutek i pustkę. Pozostanie na zawsze w naszych wspomnieniach. Wiem, że i dla Was to jest bardzo smutne, zwłaszcza dla osób, które bezpośrednio zaangażowały się w pomoc dla Pompona/Krakersa. Zawsze mamy nadzieję, że pies bedzie z nami długo, długo... Ale razem dalismy mu 2 lata, myslę, że nie złe 2 lata. A kiedyś myslę, że sie spotkamy.
-
Krakers już nie cierpi. Za radą Joli skontaktowałam się z kliniką w Bielsku - Krakers mógłby dopiero jutro mieć robione badania, ale lekarz z którym rozmawiałam potwierdził moje obawy, że to nie są objawy choroby padaczkowej. Po powrocie z pracy zastałam Krakersa w ciężkim stanie z poprzednimi objawami. Wieczorem znów zaostrzyła się jego drazliwość, nie mogłam zgodzić się na jego dalsze cierpienie - zadzwoniłam po "naszego" weterynarza. W miedzyczasie Krakers zapadł w ten głęboki sen. Nie obudził się gdy przyszedł weterynarz (choć Dyzio narobił rabanu)i gdy go badał - weterynarz stwierdzil że "tak nie zachowuje sie zdrowy pies". Nie podniósł się nawet gdy weterynarz podawał zastrzyk. Jest mi ogromnie smutno, że był z nami tylko 2 lata. To było fajne psisko.
-
Krakersa widziało dwoch weterynarzy - nie robili badań - diagnozę stawiali w oparciu o opis objawów i wiek Krakersa. Może guz mózgu, może mikrowylewy krwi do mózgu, może padaczka. Książkowo. Nie wiem czy dokładna diagnoza coś zmieni. Defektu mózgu juz chyba mu nikt nie naprawi - nie piszę tego ironicznie tylko takie są realia. Ale zaraz tam zadzwonie i zapytam.
-
Czy jesli jedynym sposobem na to aby Kraksiu przestal cierpieć bedzie eutanazja poprzecie moją decyzję? Nie chce aby kolejną noc sie tak męczył - obawiam się, że to moze ucisk jakiegoś guza na mózg, bo jego to wyraźnie boli. Ten stan utrzymuje sie juz kilka dni, Krakers slabo kontaktuje, nawet miskę z wodą trzeba mu podstawiać pod pysk. Ma bardzo wrażliwą skórę - na dotyk reaguje drżeniem. :-( Nie pomyślcie, że to "przedświąteczne pożądki" - szkoda, że muszę sie z tym zmierzyc właśnie przed świetami.
-
Jeden pies martwy, drugi odebrany wariatce już w nowym domu..
Agnieszka Co. replied to tamb's topic in Już w nowym domu
[quote name='dorota1'][B]I tu moja prośba, może ktoś wie o suczce, która też bierze Propalin, bo ja chętnie się nim[/B] [B]podzielę.[/B] .[/quote] Może powtórz swoją ofertę na watku "nietrzymania moczu po sterylizacji" - chyba, że juz to zrobiłaś bo ja tam dawno nie zaglądałam. Serdecznie pozdrawiam rocznicowo i swiątecznie również od kuzyna Krakersa, z ktorym niestety nie jest dobrze :( -
Ta noc była taka sama - jeczenie, szczekanie, dyszenie, drgania mięsni. W przerwach spacerował tam i spowrotem po sypialni, próbował wcisnąć sie za łóżko, za szafę. jadę dzis do naszego weterynarza. To chyba nie jest zwykly stan padaczkowy - on nie odzyskuje już "normalności", chyba nas nie poznaje.
-
Kraksiu od kilku dni czuje sie nienajlepiej. Jest osłabiony. Stany głębokiego snu, kiedy nic nie jest w stanie go ruszyć przeplatają się ze stanami pobudzenia - wtedy dyszy, nie może sobie znaleźć miejsca, drgają mu poszczególne mięśnie lub np na przemian gdy leży podwija pod siebie przednią łapkę i prostuje. Chwilami jęczy a potem zaczyna szczekać. Prawie całą poprzednią noc chodził po sypialni, a jak stanął pod ścianą to zaczynał szczekać. Wyraźnie osłabiła się jego orientacja. Wypuszczony do ogrodu zaczyna chodzić wkoło, nie potrafi trafić do drzwi. Jest zdezorientowany i chyba wystraszony - ciągle trzyma uszy złożone do tyłu. Weterynarz dyzurujący dał nam lek o nazwie PHENYTOINUM, ale dopiero w domu wyczytałam, że on jest raczej na ataki typu grand mal. Wysycenie we krwi też dopiero bedzie po jakimś czasie. Gdy pytałam o jakieś środki mogące mu pomóc od razu to niestety nie miał pomysłu. "Pocieszył" mnie również, że to mogą nie być objawy padaczki lecz małych wylewów krwi w mózgu. Żal mi go bardzo i nie wiem jak mu pomóc. Znów zawodzi - idę do niego, głaskanie przynosi mu małą ulgę.
-
[quote name='Koperek'][B]aja[/B] toż to lipa, jak stąd do Szczecina!!! Wyraźnie widać, że jeden stary, w depresji i biały, a drugi młody, szczęśliwy i łaciaty! Same pierdy...:roll:[/quote] Ale nos został ten sam:lol:
-
Jego futro nie potrzebuje zbyt wielu zabiegów fryzjerskich. W okresie poza linieniem przeczesuje go chyba tylko raz na miesiąc. Jego futro jest tak sprężyste, że włosy nie placzą się miedzy sobą, nie spilśniają się. Biel łapek jest wypracowana przez samego Krakersa - on sobie je po spacerach wylizuje :) Jedynie w okolicy obroży czasami sie coś splącze, ale latwo to rozczesać. Natomiast podczas linienia wychodzi niemal cala zbędna sierść na raz, ale martwe włosy są utrzymywane pomiedzy "żywymi'. Bardzo łatwo to wyczesac, ale trzeba kilka szczotkowań co pare dni. Wodą go zbyt często nie stresuję. Wanne zaliczał chyba tylko raz na samym poczatku, latem był kapany w rzece. Wyjatkowo wczoraj Krakers brał prysznic, bo teraz mamy część ogrodu zaoraną (od kilku tygodni) i nie wiem co go wczoraj napadło na spacerowanie po zaoranym. Kulki ziemi mu wypadały z łap :razz:. Ale zniósł dzielnie wkladanie do kabiny i mycie łapek.