ja miałam podobna sytuacje. Wyciagnełam sunie ze schroniska, była chora. Dojechała do Krakowa ale nie do mnie, w Krakowie zaczeła sie dusić- weterynarz i diagnoza - woda w płucach, ostra niewydolnośc.
Podróz, stres pogłebił pogorszył jej stan
I teraz moja rozpacz i mysli . Gdybym ja nie wyciągnęła jeszcze by pozyła , umierała powoli w schronisku.
A tak umarła poza schroniskiem w ramionach dziewczyny, które ja wiozły.
Jak powinnam postapic gdyby można było cofnąć czas