Ja bym chyba mimo wszystko próbowała, niedługo miną 2 lata odkąd mam Bismarcka i jak sobie przypomnę co on wyprawiał a jak teraz ładnie chodzi to przepaść jest wielka. Moja mama własnie wspominała pierwsze wyjścia, jak ja wyjeżdzałam, ona ciągnęła za przednie łapy, a brat zadek popychał, teraz to sam ją ciagnie w ulubione miejsca. Chyba bałabym się, że psina tak będzie dom ubóstwiała, że potem będzie jeszcze trudniej ją wyprowadzić
Ale i tak chylę czoło, zmiana wielka w Barbi:loveu: