Jump to content
Dogomania

magda z.

Members
  • Posts

    11736
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by magda z.

  1. ulv moja wetka mówiła, że jest nowy lek na prostatę, bo mój Bismarck też by go dostał, gdyby nie jego zachowanie, jest tańszy, ale też podaje się go psu w formie implantu
  2. [quote name='sleepingbyday']bo tu na dogo doświadczenie daje niektorym wiedze większa od jakiegos tam psiego internisty....[/quote] zgadzam się z Tobą, tzrymam kciuki za wszystkie zwierzaki
  3. od dzisiaj Bismarck ma implant, kosztował 150zł, ale najważniejsze aby chłopak czuł się dobrze, bo juz przeginał. Jak sobie poskładałam ostatnie jego wyczyny to szło to ku autodestrukcji, a ponieważ jest dużo przeciw jego kastracji, to implant był jedynym wyjściem. wczoraj demonstracyjnie obsikał po powrocie ze spaceru fotel w dużym pokoju, na łajanie odpowiadał machaniem ogona i miną co Ty chcesz. miarka sie przebrała, bo te dwa ostatnie warknięcia na mamę to chyba też budowa swojej pozycji w stadzie. moja mama jest miękka i jak ja wyjeżdzam to Bismarck ma rekompensatę, tzn sobie pozwala i w ten sposób chyba podbudowywał swoje męskie ego. spacery gdzie on chce, jedzenie pod nos, głaskanie non stop itp. ja nie ma na tyle czasu dla neigo, zresztą to duży pies i musi czuć respekt. no i jak ja wyjeżdzałam, to zawsze po powrocie było gorzej z sikaniem, ja obwiniałam mame, że nie chodzi z nim na tak dugie spacery jak ja, a to prostata była-testosteron w łepetynę walił Bismarcka:mad: mam nadzieję, ze to pomoże, bo jeszcze troche i mogłoby dojść do poważniejszych schorzeń, a ja już raz nowotwór przeżyłam u psa i oby nigdy więcej. teraz czekam na rezultaty, na razie i tak się uspokoił, bo stresik u weterynarz był-igła grubsza od tej od chipa
  4. mój poprzedni pies-jamniol, dożył lat ponad 11, nowotwór nerki przerwał zywot, za panienkami latał, piszczał, gdy jakaś ulubiona kolezanka miała cieczkę potrafił nie jeść lub wymiotować, ale wszystko szło swoim rytmem. Bismarck-adoptowany pies z dogo, bardzo przestarszony na poczatku, dlatego go nie ciachałam, po ponad roku obudził się w nim zew natury, zaczęły sie problemy z gruczołem krokowym w czasie cieczek, potem problemy z sikaniem, az doszliśmy do prostaty. Od dziś ma implant powodujący na 6 miesięcy wyłączenie ośrodka w mózgu odpowiedzialnego ze popęd, nie hormony, ma być bezpiecznej. Chłopak ma już swoje lata-tak ok 11-brak danych szczegółowych, po uzgodnieniach z weterynarz było więcej minusów kastracji zabiegowej, z narkozą, dlatego zainwestowałam 150zł i powinnam przez pół roku mieć spokój. Podsumowując, wychowany od małego jamniol radził sobie z tym całkiem nieźle, a Bismarck po dojściu psychicznym do siebie miał wybuch "emocji" co doprowadziło uszczerbki na zdrowiu, zresztą Bismarck zaczął czuc się chyba przywódcą stada, gdy ja wyjeżdzałam, a on zostawał z mamą i moim małoletnim bratem-testosteron zaczął mu uderzać do głowy
  5. od dzisiaj Bismarck ma już implant. Sytuacja poległa pogorszeniu-tzn jego zdrowie, chłopak przegiął ostatecznie wczoraj, gdy demonstracyjnie, pół godziny po powrocie ze spaceru, obsikał fotel, który stoi na środku dużego pokoju, na łajanie odpowiedział machaniem ogonka i miną pt no jak możesz, przecież to mój teren. poza tym już widać było, że go roznosi. kwestie praktycze-cena 150zł, igła duża, większa od tej do chipa, mój pies jest dość duży, skórę poprzez doświadczenia z psami i człowiekiem grubą, zniósł to dzielnie. w opisie jest mowa, że przez 14 dni może być obrzęk w tym miejscu, na razie nie ma, staram się też mu tam nie zaglądać, żeby nie zaczął się drapać.
  6. [quote name='lolka']ja chwilowo nic nie mówię bo zaczyna się bal :angryy: ...............jedno jest pewne Lesio zostanie u Margo cokolwiek by się działo[/quote] ambicja:shake:, a czy oni czytają dogo? bo ja to bym chyba najpeirw zaproponowała ze swojej strony zapłatę za te wszystkie wydatki jakie zostały poniesione za leczenie, a poza tym to powinni w schronie jakieś namiary w razie "w", zostawić zdjęcie, opis, cokolwiek, a teraz jak psiak chodzi i ma super dom, to po prostu nie wypada. Jak dla mnie to oni formalnie juz go porzucili wcześniej, no nie oszukujmy się, kto z prawdziwych włascicieli oddałby psa na dłużej w miejsce gdzie nie jest bezpieczny. a czy oni dadzą gwarancje że za miesiąc znowu go nie podrzucą do rodziny, widac maja łatwą rękę do tego, ja tego nie rozumiem, znam wiele osób z psami, są różne wydarzenia w życiu, ale nie można tak po prostu oddac psa i w niepewne ręcę. Łatwo jest przyznać się, gdy za nich inni tyle zrobili. to nie jest sytuacja, że pies uciekł i się zgubił, zostawili go i już. zresztą jak chcą udowodnić, ze to ich pies:roll: a foty super, naprawdę nie ten niuniek co jeszcze miesiąc temu:loveu:
  7. niunia, pewnie odreagowuje wszystko. Oby zdrowa była
  8. [quote name='magda z.'][quote name='magda z.'] [COLOR=red]15,50[/COLOR] od agatazielińska razem [COLOR=red][B]181,75[/B][/COLOR] [COLOR=black]i jak się spotkam z Maruda666 dostanę w łapkę 20zł za bluzki,[/COLOR][/quote] 11,00 od Alfa i Zuzia razem [B][COLOR=red]192,75[/COLOR][/B] [B][COLOR=#ff0000][/COLOR][/B] [COLOR=black]jak się ogranę to podczas weekendu postaram sie wystawić bazarki na ogólna skarpetę[/COLOR]
  9. najgorsze, że jakaś ambicja pewnie się kobiecie włączy, a czy oni mają jakieś papiery że Lesiu jest ich, bo on ma chipa czy cos takiego? W razie potrzeby musza chyba udowodnić, ze to ich pies, samo merdanie nie pomoże, zresztą dla mnie to teraz takie gadanie, pies jest mały, to nie trudno sobie z nim zycie we w-wiu ułozyć, ja w planach mam przeprowadzke z 30kg potworem i jakoś musi sie udać, a jestem sama, a oni są we dwójkę. zresztą odpowiedzialny własciciel nie oddaje psa na dłużej w mniej pewne ręce, w dużym mieście nawet ze spacerami można się ułożyć, albo komuś zapłacić
  10. [quote name='wellington']KOLEGA, nie kolezanka :lol: !!! Famino to chlopczyk !!![/quote] no ja tez tak myślałam, ale nie doczytałam, teraz spojrzałam, ze kolezka, a nie kolezanka:oops:
  11. postawa mówi sama za siebie, superowa psica, kolezanka również:loveu:
  12. ja też Verdonę widzę;) ona chyba gabarytowo jak mój Bismarck-poręczne psy, nie za duże nie za małe:razz:
  13. ja tez uważam, że eutanazja to jest rozwiązania, dwa lata temu pomagałam swojemu jamniolowi, miał wielki guz na nerce, nieoperacyjny. Moja wetka mi powiedziała, ze póki nie cierpi to żeby poczekać i do końca miałam nadzieję że sam zaśnie, ale musiałam mu ostatecznie pomóc. Nigdy bym nie pozwoliła psu konać w męczarniach, nie rozmumiem ludzi, którzy mówią, ze nie mieli odwagi, a pies się męczył przez kilka dni. Zresztą weterynarz, który przeprowadzał zabieg był bardzo kulturalny w tym wszystkim i na koniec powiedział mi, ze Cenzor już nie cierpi, wszystko wcześniej mi też opowiedział jak to będzie przebiegało i naprawdę on zasnął spokojnie
  14. no mały, nieźle:evil_lol: cudownie że tak się z nim udało
  15. ja nie mam nawet jak fizycznie, do środu jestem we w-wiu a potem nie mam jak tam dojechać:roll: a tylu bezrobotnych w okolicy
  16. wie czego chce, kobita uparta, nie znam się na wyżłach, ale może ona potrzebuje silnego przewodnika, a takiego upatruje tylko w płci przeciwnej
  17. dobre foty, ona ma taką ładną buziuchnę
  18. jakie cudne foty, a jej skoki do wody sa niepowtarzalne, po prostu nei ten pies:loveu:brak słów co się z tego psa stało, a Funia tez cudowna:multi:
  19. [quote name='lolka']wbite w kącik czarne szczeniaczki to te haskopodobne co były o krok od śmierci na sznurku..........a wśród nich jest pekinowata niunia, ona bidulka ma już tak strasznie załzawione oczka........... jesoo a teraz jest temperatura minus10 .........koszmar, te psy tam zamarzają:placz: [IMG]http://images33.fotosik.pl/427/04438ac781738223med.jpg[/IMG] [IMG]http://images25.fotosik.pl/305/b1295a2887253ed7med.jpg[/IMG] [IMG]http://images27.fotosik.pl/305/b4bc4bc357e65d20med.jpg[/IMG][/quote] znalazłam te, ale pewnie teraz też były foty
×
×
  • Create New...