No właśnie Maupo, kiedy jest dramat, to głupio pocieszać i pisać o tym, że jest się myślami z Tymi, których on dotyka... Bo to w sumie tak mało, a jeszcze denerwować może, że ktoś sobie siedzi i pisze dyrdymały, a Ty z tym wszystkim jestes sama i jest Ci źle i smutno...
No ale skoro sama się upominasz, to zaglądamy tu pare razy dziennie i myslimy o Was wszystkich i o Waszych problemach. O chorutkim Monarku, kochanej maluszce i pozostałych zwierzaczkach...
Życzymy Wam wszystkim dużo zdrówka. A szczególnie Monarkowi, który tyle serca okazał Migotce. Tak przykro czytać o tym, ile on przechodzi...
Pozdrawiamy serdecznie.