Pójdę dzisiaj do sąsiadki i omówię z nią przechowanie kota. Zawsze była chętna. Potrzebujemy tylko kuwetę jedzenie i żwirek dla biedaka. Sąsiadka to starsza pani ale z sercem niestety ma chore nogi i nie wyjdzie po zakupy do sklepu. dojazd do lecznicy musimy również wziąść na siebie.