Zdążyłyśmy ze spacerem przed deszczem :) A spacer polegał na tym że Sari wyszukiwała odpowiednie miejsca , zaczynała kopać i przekazywała robotę Śrutce i Maszy :) . Kiedy one się zmęczyły przychodziła poprawiać po nich dziury :) hahahahah nie wiem o co im chodziło ale pośmiałam się trochę patrząc na to :) Kopanie to hobby Sari ale Śrutka niestety ma chore łapy i robota jej nie szła. Maszka natomiast nie widziała sensu w zabawie więc nią pogardziła.
Na koniec przyjechała bubu z kolacją. Śrutka ją pochłonęła szybciutko , a tym szybciej jadła im bardziej kot się nad jej miską oblizywał :) musiałam biedaka też poczęstować bo było mu przykro.
Jutro zadzwonię do Pani która już wcześniej wsparła nas puszkami i zaoferowała pomoc jeszcze raz.