[quote name='Asiaczek']Oj, wcale nie jest spokojny...
Dzisiaj od 24.00 do 2.30 nad ranem walczyłam, aby podnieść 70-kilogramowego mężczyznę z podłogi na łóżko. Niestety, zostałam pokonana przez przeciwności losu, poddałam się. Dopiero ok. 10.00 rano dostałam pomoc i Jacek leży już na łóżku i śpi.
Ale w międzyczasie wyskoczyły inne problemy... eh...
Pzdr.[/quote]
To bardzo przykre....
Jesteśmy z Tobą
A.