Gdy zobaczylam Sare po raz pierwszy, przerazilam sie. Sunia wygladala koszmarnie, chuda i cala lysa, sutki powyciagane, moim zdaniem na skutek licznych porodow. Prowadzil ja na sznurku czlowiek, ktory zataczal sie od nadmiaru wypitego alkoholu, o twarzy koloru glebokiego fioletu.
Bylo w niej cos tak kruchego i delikatnego, a oczy patrzyly bystrze i poddala sie wszystkim zabiegom weterynaryjnym z ogromna ulegloscia. Myslalam, ze ma z 10 lat. Tak bardzo nas ujela, ze nie dalo sie o niej zapomniec. Podczas nastepnego kontaktu okazalo sie, ze sunia jest mlodziutka, tym bardziej straszne bylo to co zrobil z nia jej poprzedni wlasciciel.
Teraz Sara jest zdrowa i piekna, umie sie cieszyc zyciem i czeka, tak bardzo czeka na dom. Pomozmy jej. Kto moze dac jej to czego nigdy nie miala. Dom, cieply, prawdziwy dom?