Boyki podbiegły sie przywitac, Boyka sie miziała przez kraty,ale Boy,za chwile smutny wycofał sie do budy i juz nie wyszedł,moz mial nadzieje....Tak mi go zal....:-(To samo Ilianka,nawt z budy sie nie wychyla.....kolejny raz:-(
Pogadałam chwile do Loriego,zdjeć nie robiłam,bo wszystkie takie same,tylko data inna...Lorus słuchał...ale pozycji nie zmienił,oczywiscie był w tym najdalszym dołku...
Dokładnie,czasem bardziej serce człowieka niz zawsze pełna micha....A to i to wystarczy ,zeby psiak był szczęsliwy.Przeciez wielu bezdomnym towarzyszy pies,a jedzonko obaj maja lub nie,a pies go nie opuszcza....
Niteczko wierz mi ,ze taki ksiadz to wyjatek.Tez czytałam o jednym który przygarnia bezdomne psy,ale dla reszty to jest zwierze które duszy nie posiada,to po co dbac?