iwop czasami nie jesteśmy w stanie zapanować nad wszystkim,a tak z boku rzecz wydaje nam się małoprawdopodobna.
Jak mieszkałam u rodziców ( ojcec jak otwierał drzwi listonoszowi, nie zauważył, ze nasz malutki pekińczyk gizmo zwiał bo patrzył na listonosza)
I potem było wielkie gdybanie jak to się stało, ze Gizu dał dyla ( potem fakty poukładaliśmy i do tego doszliśmy)
To tylko założenia - skorek mógł zwiać przez balkon, mógł dać na nieświadomkę nogę tak jak mój Giziu ( on potem wrócił), mogł się gdzieś zbunkrować w domu, nie mam pojęcia ale możliwości jest wiele.