-
Posts
19838 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by halbina
-
nie wiem... żal mi dzieciaka... życie go raczej nie rozpieszcza... Maggie trafiła do schronu bez smyczy, obroży, książeczki... tylko z umową adopcyjną... pracownicy dlai znać Formicy, mała spała w biurze... oby niczego nie podłapała...
-
Argon-serce, Sylwa-szczęście, Gacek-iskierka - i mamy RAJ :D
halbina replied to AgaiTheta's topic in Już w nowym domu
[quote name='Iza i Avanti']Halbinko! Dajesz jakoś radę? Jak coś trzeba, to daj znać. Postaram się jakoś pomóc...[/quote] Daję radę, co mam nie dawać! Twarda baba ze mnie przecież... potrzebuję reklamy dla moich szczeniaków... ogłoszeń i wspaniałych domków dla nich! no i wsparcia na wątkach, bo sama musze skupić się na obsłudze stadka... Dobrze, że jesteście, to przynajmniej można się podzielić swoimi emocjami... Wy przecież współodczuwacie i mój niepokój i trwogę o Inkę... Wczoraj zdałam sobie sprawę, jakie to kruche stworzenie :-( -
Zulugulko, na tych ślicznych foteczkach to moje kluski są! Śliczne! Dziękuję! kiedy były robione? dopiero teraz jestem w stanie logicznie myśleć, przepraszam Grubba Rybbo, Tobie dziękuję za ogłoszenia! Razem damy rady! Formica wpadnie jutro zaszczepić całe stadko... maluchy pierwszy raz, hienki z Zamościa - drugie szczepienie!
-
Nie, ale proszę o te ogłoszenia dla maluchów... dziś napiszę tekst, trzeba zrobić im fotki... ech... modlę się, żeby się stadko nie rozszczekiwało, kiedy mnie nie ma... sąsiedzi na razie nie mają pojęcia, ile tego u mnie biega, ale... :evil_lol:
-
Krwotok trwał do 21.00, krew szła też pyskiem i kanałem ocznym... przyszła Formica z mężem, też wetem, i wsadzili Ince tampon głęboko w nos... potem krwawienie wreszcie ustało, a wymęczona Inka zasnęła na zalanej krwią rogówce... ja czuwałam do 2.30, potem wyszłam z Platonem i hienkami na spacer, kiedy wróciłam, Inka była na nogach, więc i z nią wyszłam na krótkie si...Zaraz po powrocie położyła się, zaczęła wylizywać skrwawione łapy i po chwili znów usnęła...położyłam się obok niej na tej rogówce we krwi i zasnęłam... spaliśmy do 12.00... dziś czeka nas wizyta u Formicy i czyszczenie rogówki... Co do maluchów, to przede wszystkim proszę o pomoc w ogłaszaniu, napiszę im dziś teksty ogłoszeniowe... Koszty leczenia na razie są naprawdę zerowe, zapłaciłam za te dwa zastrzyki tylko... Kasia zajmuje się Inką z serca! I ja za to z serca dziękuję! Okto, pani sąsiadka miała moje namiary i namiary fundacji, ale jej pies to pacjent lecznicy Formicy i dlatego to ona z nią pogada... ja w tej chwili nie mam siły ani czasu...
-
Sprawozdanie z wczoraj: Byliśmy na kolejnym spacerku z Walterem... Inka pobiegała i nawet popluskała się w stawie/jeziorku... odebrałam ze schroniska swoją podopieczną... Maggie... Inka została pogryziona przez pittbula... krwotok trwał trzy godziny... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=10379683&postcount=1466[/URL]
-
mamy poważny kryzys... Mała Maggie wylądowała w schronisku... :placz: podobno jej pani idzie do więzienia :crazyeye: nie wiedziałam, że o nią chodzi, choć schronisko dało znać Formicy, że mają psiaka z umową adopcyjną naszej fundacji... pojechałyśmy z Jumbolotem i jeszcze jedną dziewczyną od dogów odwiedzić w schronisku Walterka, byłam z Inką, było fajnie... no i okazało się, że to Maggie... zabrałam ją do domku, ale ponieważ spędziłą noc w schronisku (w biurze), a Inka złapała kleszcza, poprosiłam dziewczyny, żeby mnie wysadziły przy lecznicy. Ja miałam szczeniora na rękach, Inka wysiadła i wtedy za bramą sąsiadującą z lecznicą zaczęły miotać się dwa pitbulle, na bramie jest ostrzeżenie o nich... ale w dole metalowej bramy jest dziura... odebrałam smycz od Iwonki, ale zanim zdążyłam zareagować, Inka wsadziła swój nos w tę dziurę... po sekundzie był skowyt i Inka cała we krwi... jeden z tych psów dziabnął ją w nos... w środek nosa... wewnątrz nosa... na zewnątrz nic... początkowo jakoś przyjęłam to spokojnie... tak reaguję w sytuacjach stesowych... Inka dostałą zastrzyk na krzepnięcie, ale mimo to krwawiłą dalej... krople kapały jedna po drugiej... lecznica przypominać zaczęła rzeźnię... potem dostała drugi zastrzyk... na chwilę krwawienie ustępowało, ale zaraz potem Inka prychała i zaczynało się od nowa... od 17.30 do 19.30 spędziłyśmy w lecznicy, w końcu cały skrwawiony pies podreptał ze mną do domu... miałam nadzieję, że krwawienie ustąpi, kiedy Inka się położy... w domu zalała krwią pokój i rogówkę, ale wreszcie sie położyła i próbowała odpocząć... Formica z mężem przybyli przed 21.00, założyli Ince tampon... krew zaczęła iść także kanałem ocznym... i pyskiem... wreszcie krwawienie ustało... leży teraz wykończona... śpi... a Maggie... na nowo układa sobie relacje ze stadem... i z własną siostrą... Mam w domu dwa swoje psy, 2 kocury... dwa szczeniaki z Zamościa... i dwa maluchy siedmiotygodniowe... MAM SYTUACJĘ KRYZYSOWĄ!!! :placz: :placz: :placz:
-
[quote name='oktawia6']Halbino czy to ta od niepełnosprawnego bo nie doczytałam tego nie lubię dużej euforii, to niedobrze rokuje-tutaj dziwne bo nagrywała sąsiadka....[/quote] tak... to ta pani... a sprawę nagrywała sąsiadka właśnie... też nie byłam zachwycona wtedy... i teraz tym bardziej... :angryy:
-
tak by wynikało z tego... ciekawe tylko, że adopcję nagrywała jej sąsiadka... zamęczała mnie sms-ami... nachodziła... a teraz szczeniak wylądował w schronie... bez jednego telefonu do fundacji lub do mnie... Okto, nie dobijaj mnie, proszę... Inka straciła tej krwi sporo, ale nie jest blada... ani oczy, ani wargi nie wskazują na to...
-
stres wielki, to fakt... szczeniaki miały być dziś zaszczepione... jutro Kasiaa podjedzie i zaszczepi stadko maluchów... zamościanki drugi raz... maluchy po raz pierwszy... oby tylko z Inką było wszystko dobrze! :-( potrezbuję pomocy w szukaniu domków dla szczeniaków! ogłoszeń... [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=112332"][IMG]http://images27.fotosik.pl/226/287653d92861860d.jpg[/IMG][/URL][URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=111546"][IMG]http://i31.tinypic.com/mv20jm.png[/IMG][/URL]
-
Byliśmy znów u Walterka... był spacerek... ale dziś byłam jeszcze w innej sprawie... Maggie... adoptowana dwa tygodnie temu... :roll: spędziła noc w schronisku... ale już śpi w domku (tymczasowym)... i mam teraz sytuację kryzysową: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=10379683&postcount=1466[/URL] mój osobisty kryzys...na wątku Platona
-
Argon-serce, Sylwa-szczęście, Gacek-iskierka - i mamy RAJ :D
halbina replied to AgaiTheta's topic in Już w nowym domu
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=10379683&postcount=1466[/URL] :| mój osobisty kryzys...na wątku Platona :-( -
[quote name='oktawia6']fajne w życiu są takie chwile beztroski:loveu:-oby jak najwięcej ich było Halbinoo! wspaniała relacja z pikniku-Twoje maleństwo było rodzyneczkiem widzę:evil_lol:[/quote] mamy poważny kryzys... Mała Maggie wylądowała w schronisku... :placz: podobno jej pani idzie do więzienia :crazyeye: nie wiedziałam, że o nią chodzi, choć schronisko dało znać Formicy, że mają psiaka z umową adopcyjną naszej fundacji... pojechałyśmy z Jumbolotem i jeszcze jedną dziewczyną od dogów odwiedzić w schronisku Walterka, byłam z Inką, było fajnie... no i okazało się, że to Maggie... zabrałam ją do domku, ale ponieważ spędziłą noc w schronisku (w biurze), a Inka złapała kleszcza, poprosiłam dziewczyny, żeby mnie wysadziły przy lecznicy. Ja miałam szczeniora na rękach, Inka wysiadła i wtedy za bramą sąsiadującą z lecznicą zaczęły miotać się dwa pitbulle, na bramie jest ostrzeżenie o nich... ale w dole metalowej bramy jest dziura... odebrałam smycz od Iwonki, ale zanim zdążyłam zareagować, Inka wsadziła swój nos w tę dziurę... po sekundzie był skowyt i Inka cała we krwi... jeden z tych psów dziabnął ją w nos... w środek nosa... początkowo jakoś przyjęłam to spokojnie... tak reaguję w sytuacjach stesowych... Inka dostałą zastrzyk na krzepnięcie, ale mimo to krwawiłą dalej... krople kapały jedna po drugiej... lecznica przypominać zaczęła rzeźnię... potem dostała drugi zastrzyk... na chwilę krwawienie ustępowało, ale zaraz potem Inka prychałą i zaczynało się od nowa... od 17.30 do 19.30 spędziłyśmy w lecznicy, w końcu cały skrwawiony pies podreptał ze mną do domu... miałam nadzieję, że krwawienie ustąpi, kiedy Inka się położy... w domu zalał krwią pokój i rogówkę, ale wreszcie sie położyła i próbowała odpocząć... Formica z mężem przybyli przed 21.00, założyli Ince tampon... krew zaczęła iść także kanałem ocznym... i pyskiem... wreszcie krwawienie ustało... leży teraz wykończona... śpi... a Maggie... na nowo układa sobie relacje ze stadem... i z własną siostrą... Mam w domu dwa swoje psy, 2 kocury... dwa szczeniaki z Zamościa... i dwa Wasze maluchy siedmiotygodniowe... MAM SYTUACJĘ KRYZYSOWĄ!!! :placz: :placz: :placz:
-
mamy poważny kryzys... Mała Maggie wylądowała w schronisku... :placz: podobno jej pani idzie do więzienia :crazyeye: nie wiedziałam, że o nią chodzi, choć schronisko dało znać Formicy, że mają psiaka z umową adopcyjną naszej fundacji... pojechałyśmy z Jumbolotem i jeszcze jedną dziewczyną od dogów odwiedzić w schronisku Walterka, byłam z Inką, było fajnie... no i okazało się, że to Maggie... zabrałam ją do domku, ale ponieważ spędziłą noc w schronisku (w biurze), a Inka złapała kleszcza, poprosiłam dziewczyny, żeby mnie wysadziły przy lecznicy. Ja miałam szczeniora na rękach, Inka wysiadła i wtedy za bramą sąsiadującą z lecznicą zaczęły miotać się dwa pitbulle, na bramie jest ostrzeżenie o nich... ale w dole metalowej bramy jest dziura... odebrałam smycz od Iwonki, ale zanim zdążyłam zareagować, Inka wsadziła swój nos w tę dziurę... po sekundzie był skowyt i Inka cała we krwi... jeden z tych psów dziabnął ją w nos... w środek nosa... początkowo jakoś przyjęłam to spokojnie... tak reaguję w sytuacjach stesowych... Inka dostałą zastrzyk na krzepnięcie, ale mimo to krwawiłą dalej... krople kapały jedna po drugiej... lecznica przypominać zaczęła rzeźnię... potem dostała drugi zastrzyk... na chwilę krwawienie ustępowało, ale zaraz potem Inka prychałą i zaczynało się od nowa... od 17.30 do 19.30 spędziłyśmy w lecznicy, w końcu cały skrwawiony pies podreptał ze mną do domu... miałam nadzieję, że krwawienie ustąpi, kiedy Inka się położy... w domu zalał krwią pokój i rogówkę, ale wreszcie sie położyła i próbowała odpocząć... Formica z mężem przybyli przed 21.00, założyli Ince tampon... krew zaczęła iść także kanałem ocznym... i pyskiem... wreszcie krwawienie ustało... leży teraz wykończona... śpi... a Maggie... na nowo układa sobie relacje ze stadem... i z własną siostrą... Mam w domu dwa swoje psy, 2 kocury... dwa szczeniaki z Zamościa... i dwa Wasze maluchy siedmiotygodniowe... MAM SYTUACJĘ KRYZYSOWĄ!!!
-
w domu zalał krwią pokój i rogówkę, ale wreszcie sie położyła i próbowała odpocząć... Formica z mężem przybyli przed 21.00, założyli Ince tampon... krew zaczęła iść także kanałem ocznym... i pyskiem... wreszcie krwawienie ustało... leży teraz wykończona... śpi... a Maggie... na nowo układa sobie relacje ze stadem... i z własną siostrą... Mam w domu dwa swoje psy, 2 kocury... dwa szczeniaki z Zamościa... i dwa maluchy siedmiotygodniowe... MAM SYTUACJĘ KRYZYSOWĄ!!!
-
mamy poważny kryzys... Mała Maggie wylądowała w schronisku... :placz: podobno jej pani idzie do więzienia :crazyeye: nie wiedziałam, że o nią chodzi, choć schronisko dało znać Formicy, że mają psiaka z umową adopcyjną naszej fundacji... pojechałyśmy z Jumbolotem i jeszcze jedną dziewczyną od dogów odwiedzić w schronisku Walterka, byłam z Inką, było fajnie... no i okazało się, że to Maggie... zabrałam ją do domku, ale ponieważ spędziłą noc w schronisku (w biurze), a Inka złapała kleszcza, poprosiłam dziewczyny, żeby mnie wysadziły przy lecznicy. Ja miałam szczeniora na rękach, Inka wysiadła i wtedy za bramą sąsiadującą z lecznicą zaczęły miotać się dwa pitbulle, na bramie jest ostrzeżenie o nich... ale w dole metalowej bramy jest dziura... odebrałam smycz od Iwonki, ale zanim zdążyłam zareagować, Inka wsadziła swój nos w tę dziurę... po sekundzie był skowyt i Inka cała we krwi... jeden z tych psów dziabnął ją w nos... w środek nosa... początkowo jakoś przyjęłam to spokojnie... tak reaguję w sytuacjach stesowych... Inka dostałą zastrzyk na krzepnięcie, ale mimo to krwawiłą dalej... krople kapały jedna po drugiej... lecznica przypominać zaczęła rzeźnię... potem dostała drugi zastrzyk... na chwilę krwawienie ustępowało, ale zaraz potem Inka prychałą i zaczynało się od nowa... od 17.30 do 19.30 spędziłyśmy w lecznicy, w końcu cały skrwawiony pies podreptał ze mną do domu... miałam nadzieję, że krwawienie ustąpi, kiedy Inka się położy...
-
Rudy BRUTUS z Zabrza PO SZKOLENIU!!! MA DOM
halbina replied to Asia_Klero's topic in Już w nowym domu
ależ skąd... pamiętamy! -
Platon uwielbia szczeniaki na tymczasie... wujkuje im... ale bardziej traktuje jak takie żywe zabawki albo własnie towarzystwo do zabawy! pokazuje im swoje zabawki, zachęca do wzięcia w ząbki, a potem ucieka i zabiera... well...
-
Argon-serce, Sylwa-szczęście, Gacek-iskierka - i mamy RAJ :D
halbina replied to AgaiTheta's topic in Już w nowym domu
a co... czyżby Argon już też zaczął podgryzanie kabla?... a moze Sylwka?... :evil_lol: Danusi wszystkiego wymarzonego życz ode mnie! Co do oka... ja ślepa, to i oko nie takie... :roll: -
Poznań. POMOCY! Coca-cola PILNIE szuka domu.... JUŻ NIE! MA DOM!!!!
halbina replied to PaulinaT's topic in Już w nowym domu
:thumbs::Dog_run: