-
Posts
5536 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by motyleqq
-
Amber, fakt, Twoja sytuacja jest nieco inna ze względu na Twoje zdrowie. panowanie fizyczne jest dla mnie niesatysfakcjonujące. owszem, Etna nie wyrwie mi się do innego psa, choć czasem przy nagłym zrywie mnie kawałek przesuwa. słuszne jest zdanie 'dobra metoda to taka która działa', tylko chyba nie wszyscy to wiedzą :)
-
[quote name='a_niusia']hehehehe juz niedlugo tylko wlasciciele dobkow i onkow z jajami, ktore cale zycie chodza na kolcach, bo sie sadza, beda jedynymi osobami, ktore cos wiedza o szkoleniu i wychowywaniu psow. zeby sie wypowiadac o wychowywaniu psow, trzeba miec swoje wychowane. a pies, ktory cale zycie chodzi na kolcach swiadczy tylko o tym, ze kolce sa nieumiejetnie uzywane, a pies jaki byl niewychowany taki jest.[/QUOTE] [quote name='Beatrx']mam samca ON z jajami i nie chodził nigdy na kolcach. a sadzenie się do innych psów, nawet tych co do niego pyszczą wytępiłam skutecznie. i to, ze motylkowa pyta nie znaczy, ze wszystkie rady na ślepo będzie stosowała na swoim psie...[/QUOTE] oba posty: :kciuki:
-
a mi by to przeszkadzało. nikt nie mówi o żadnych czarodziejskich różdżkach, tylko o pracy z psem. słucham rad, które są dla mnie słuszne. wybacz, ale nie jestem tak głupia, by brać do siebie wszystko, co zostanie mi powiedziane ;) i skoro mam nie porównywać, to czemu Ty to robisz twierdząc, że powinnam nałożyć kolce, bo na Twojego psa to działa? no i nie znasz mojego psa.
-
[quote name='Beatrx']przeczytałam. ale dla mnie to takie, hmm... nie dla mnie:niewiem:[/QUOTE] nie rozumiem :lol: zapytaj Aleksa albo Amber, czy kiedykolwiek minie u nich etap kolców. jeśli im to pasuje, to ok, ale mi nie
-
[quote name='betty_labrador']Licho go wie- może mu smakowały też :lol: keidyś babka na Hożą przyszła i zaczęła gryźć psią kość ze skóry, zastanawiajac sie przy tym, czy jej psu bedzie smakować :evil_lol:[/QUOTE] orety, ludzie to naprawdę mają pomysły :lol:
-
[quote name='Beatrx']czemu do końca życia? moim zdaniem powinno się docelowo dojść do momentu, kiedy przechodzi się z pieskiem na luźnej smyczy, na obroży albo szelkach i nie dochodzi do spięć. a kolce są w tym wypadku zakładane tylko na czas procesu ogarniania psa.[/QUOTE] poczytaj sobie posty na ostatnich kilku stronach. wynika z nich, że pies musi być w tych kolcach cały czas. [quote name='betty_labrador']Nie musiało Ci sie wcale przewidzieć :cool3: jakie kupił? maślane? u mnie czasem dzieci przychdoza-Poprosze kilka ciastek maslanych. Poczym po wyjsciu ze sklepu wpychały je sobie do buzi :lol: więc wiesz :D [/QUOTE] bo te maślane wyglądają i pachną zupełnie jak te dla ludzi... :lol: a on wziął takie duże nadziewane kostki
-
[quote name='Tessi&Tola']kantarek nie udaje kagańca, kantarek pełni jego rolę gdy pies jest na smyczy, ponieważ napięta smycz oznacza zaciśnięty kantarek na pysku psa, który nie tylko nie może ugryźć, ale nawet zaszczekać w takim momencie - pies może ugryźć jeśli nie jest na smyczy, to jak najbardziej - w poście było wyraźnie napisane: pies jest na smyczy (moje psy nigdy nie biegają luzem po parkach czy innych miejscach publicznych - od tego mają swoje pola) motyleqq - czytać dokładnie proszę :angryy:[/QUOTE] nawet w zaciśniętym kantarze pies może ugryźć. zaszczekać też może. używam kantara i nie dalej jak wczoraj będąc w nim na smyczy i w dodatku wyrywając do przodu moja suka obszczekała psa
-
[quote name='Beatrx']a no to widzisz, kroczek po kroczku i będzie dobrze;) tylko psisko musi skojarzyć, że spokojne minięcie pieska = zabawa z pańcią. a później dojdziecie do momentu kiedy Etniasta będzie się w Ciebie wgapiała wzrokiem pt. "pańcia dawaj szarpak bo tak ładnie minęłam pieska":cool3:[/QUOTE] i właśnie o taki efekt mi chodzi. to jest sukces i poprawa, a kolce do końca życia nie są żadną zmianą.
-
[quote name='panbazyl']zalezy jaki kantarek i jaki pies ;) wolę bardziej psy w kantarkach niz w metalowych kaskach na ryjach, bo tym metalem to może dośc boleśnie zrobić krzywdę nawet nie gryząc.[/QUOTE] kantarek ma taką budowę, że można w nim ugryźć. obojętnie jaki i obojętnie jaki pies. widać to nawet na avatarze Tessi
-
[quote name='betty_labrador']tzn myślę że jakieś drobne rady typu jak nauczyc psa siad, waruj nie wywołają konfliktów, ale takie poważniejsze typu agresja to chyba juz za dużo rozbieżności.[/QUOTE] no tak, racja. btw, przed chwilą jakiś pan kupił ciastka na wagę i odniosłam wrażenie, że za chwilę sam je zjadł :-o:lol: ale może mi się przewidziało... semi widziałam, jak uzbieram kasę to pójdę:)
-
kantarek nie może udawać kagańca, bo pies może w nim bez problemu ugryźć. chyba, że ma być to na zasadzie wizualnego uspokojenia ludzi
-
[quote name='Beatrx']czemu się wszyscy tak tych kolcy uczepili?:roll: to, ze Etniasta wyskakuje do innych psów nie znaczy, że trzeba ją od razu w kolce ładować. mój owczar w kolcach nigdy nie chodził, "bo nie", a przeszliśmy przez burzliwy okres dojrzewania gdzie zamiast mózgu pies miał testosteron i każdy samiec to był wróg. motyleqq, a nie próbowałaś szarpanka na widok pieska wprowadzić, niezależnie od tego co Etna robi? bez usadzania jej, bez niczego, po prostu jak piesek pojawia się to nagle w Twoich rękach ląduje coś, co Etna kocha, na co jest nakręcona i co odwróci jej uwagę a w momencie minięcia pieska Etna będzie mogła to władować do pyska i pobawić się z Tobą?[/QUOTE] robiłam tak kilka razy. działa, jeśli my stoimy w miejscu, a pies nas mija. jeśli z nią idę na szarpaku to niekoniecznie. no i jak mijałyśmy się ze znienawidzoną suką to puściła szarpak i wyrwała do przodu-miałam ją na smyczy, ale kawałek mnie przesunęła. było po prostu za blisko. mam zamiar tak robić, ale w większym oddaleniu. ludzie którzy prowadzą najgorszych wrogów Etny są świadomi że mają agresywne psy i do nikogo nie podchodzą, więc nie muszę się bać Martyna, nie przypadek. widocznie to była dobra metoda dla [B]Twojego [/B]psa. ale może się okazać, że jeszcze się to zmieni, tak jak zmieniło się nagle u mnie.
-
nie raz korzystałam z rad tutaj, również Twoich, stąd też i tym razem napisałam. ale widocznie nie można mieć odmiennego zdania i nie chcieć używać korekt :) także dajmy już temu spokój. a co do chodzenia między inne pieski, to ja teraz żałuję, że pozwalam na wszystkie zabawy. nie bez powodu teraz Etna się tak zachowuje :roll:
-
[quote name='betty_labrador']Zacytuje Wam kawałek artykułu Magdy Urban z gazety "mój pies" nr z lutego 2012. Artykuł pod tytułem "Sukcesy w szkoleniu": "NAGRODY: Podstawowa zasada wykorzystywana w szkoleniu wszystkich zwierząt głosi że zachowania, za które zwierzę otrzymuje nagrodę, zapewne będą przez nie powtarzane, a te, za które zostanie ukarane, raczej nie będą się pojawiać. Oznacza to, że możemy uczyć psa siadu, dając u smakołyk, gdy usiądzie, albo karcąc go, gdy stoi lub leży, zamiast siedzieć. W praktyce okazuje się, że nie jest obojętne, czy będziemy używać nagród czy kar. Badania wykazały, że psy szkolone za pomocą tzw korekt lub metodą łączącą kary i nagrody wykazywały wyższy poziom stresu i wynikające z niego skłonności do zachowań kompulsywno-obsesyjnych, agresji, niepokoju i lęku. Takie czworonogi częściej prezentowały zachowania związane z okazywaniem podporządkowania, takie jak machanie ogonem czy próby lizania po twarzy. Poza tym udało się u nich dostrzec oznaki lęku separacyjnego, a ogólna skuteczność szkolenia spadała. Naukowcy dowiedli też, że stosowanie wyłącznie nagród owocuje o wiele lepszymi wynikami. Rada: Dlatego zabierając się do edukowania naszego pupila, warto wcześniej zdecydować się na techniki stosowane w szkoleniu pozytywnym, takie jak kształtowanie, naprowadzanie czy kliker. "[/QUOTE] właśnie to, o czym tu mowa, stało się z moim psem.
-
[quote name='Unbelievable']i nie nagradzałaś jej za dobre zachowanie? aniusia, czemu OE tak a kolce nie?[/QUOTE] nie wiem jakie dobre zachowanie, skoro go nie było, ale nie mam już chęci dyskutować na temat mojego psa, bo wszystko jest opacznie rozumiane :) jak słusznie kiedyś zauważyła ladyS, dzielenie się takimi rzeczami na forum jest pozbawione sensu
-
[quote name='a_niusia']napisac ci pw, czy nie chcesz?[/QUOTE] no jasne, że chcę, każde rady mile widziane :) filmiki z zawodów będą wieczorem, bo w pracy net mi muli strasznie
-
taa, Misię pewnie już oddałaś, wymieniłaś na nowszy model:cool3:
-
hm... teraz ona raczej śpi w domu, ale jeśli już się zdarzy(głównie goście, zwłaszcza moi rodzice) to zamykamy ją w klatce. potem jak się ją wypuści i każe leżeć to już leży. wcześniej jak była szczeniaczkiem i nie mieliśmy klatki, to jak przesadzała to była wywalana za drzwi i to pomagało. oduczyła się tak gryzienia i piszczenia pod klatką z szynszylą jeszcze sobie przypomniałam że jak była szczeniaczkiem i strasznie gryzła mi na dworze sznurówki, to się od niej po prostu odwracałam i po jakimś czasie zrozumiała, że zabawy to z tego nie ma. tak samo z gryzieniem smyczy, a przegryzła ich wiele
-
jeśli mogę spytać, jak mniej więcej wyglądały nowe metody? wprawdzie nie mam zamiaru działać bez osoby doświadczonej, ale pytam z ciekawości :)
-
[quote name='Aleks89']Napinasz smycz nabuzowanemu psu.Brawo[/QUOTE] mój pies chodzi przy nodze bez napiętej smyczy :) naprawdę, dajcie sobie spokój z ocenianiem po postach.
-
[quote name='Unbelievable']gdzie napisałam co JA bym zrobiła, a nie co ty masz zrobić ;) jak ma więcej wyskoków, to znaczy, że nie wie za co była korekta. Dobra korekta kolcami jest bezpieczniejsza niż mocna korekta na obroży, no i poboli parę razy, a później pies już się pilnuje. No więc czy mam rację ja, Olek, evel i chyba ktośtam jeszcze nigdy się nie dowiemy :grins: Dla mnie powody która podajesz są trochę bezsensowne, i większy sens miałoby gdybyś powiedziała "nie bo nie" :grins:[/QUOTE] nie zgadzam się z Tobą. szkoda, że tak trudno jest zrozumieć, że nie każdy musi, chce, powinien robić tak, jak proponujecie. nie będę już więcej tłumaczyć, bo nie ma po co :) nie chcę by mój pies non stop się pilnował, czy przypadkiem nie dostanie kolcami. co kto lubi.
-
jak miło że jest kolejna osoba nie nawołująca do stosowania korekt :) dotychczas wyglądało to tak: Etna robi wyskok, dostaje korektę na obroży, odchodzę z nią bądź zasłaniam sobą psa i każę jej warować tak długo, aż się upewnię, że nie będzie dalej szaleć. jeśli nie idzie normalnie, to znów ją sadzam/kładę. jeśli zauważę, że się napina zanim się rzuci, to daję korektę, mówię jej 'nie' i skracam smycz, idzie nabuzowana przy nodze, ale nie robi wyskoku. niestety teraz wyskakuje zupełnie niespodziewanie, nie wysyła tak wyraźnych sygnałów jak wcześniej. to najlepszy dowód na to, że to co robiłam nie było dobre.
-
pierwszy post Twój na ten temat był o kolczatce. i wszyscy potem to powtórzyli. nie reaguje na korekty? owszem, reaguje. powtórzę: na początku dawało to oczekiwany skutek. i przestało, teraz pies się boi i ma więcej wyskoków. więc chyba jednak reaguje... oczywiście można stosować coraz boleśniejsze metody. ja nie mam zamiaru. nie założyłam i nie założę, bo to nie jest metoda na mojego psa. jestem w stanie to określić, bo znam ją lepiej. pewnie dlatego, że to mój pies :hmmmm: gdybym napisała, że nie mogę używać kolców, ani w ogóle obroży, bo Etna ma chorą tchawicę, to wtedy pewnie dyskusja by się nawet nie zaczęła. ale jeśli nie robię tego ze względu na inne rzeczy, to już jest o czym rozmawiać...
-
znasz Etnę tylko z moich opowieści i nie sądzę, byś mogła na tej podstawie stwierdzić, jakim jest psem. natomiast nikt nie zna jej tak jak ja i mam prawo powiedzieć, że KOLCZATKA NIE JEST DLA NIEJ. dziwne, co nie? raz nagradzam smakiem, raz zabawką, raz pochwałą. i to jest normalny, znany system nagradzania psa. i dlatego właśnie nie muszę mieć niczego przy sobie, by Etna wykonała komendę. to też jest dziwne? jeżeli pies jest zgaszony, to być może komuś zabrakło wiedzy. zdarza się. ja właśnie nie idę na ślepo i stąd też nie będę tym razem korzystać z forumowych rad kogośtam :) bo jestem rozważna i znam swojego psa. parę razy to, co mi powiedziałaś, przyniosło oczekiwany skutek. głównie zostawanie i kontrola przy zabawie. dopracowałam to z Gumińską. ale tym razem nie masz racji i to, że Ty musiałaś coś tam zrobić ze swoimi psami, nie musi mieć odniesienia do mojej suki edit: też krzyczę na swojego psa. zdarzyło mi się ją dwa razy kopnąć. bo, wbrew temu co się chyba tutaj Wam wydaje, nie jestem zafiksowana na jedyną słuszną metodę. robię to, co uważam za słuszne
-
bo w ogóle mało widziałeś. nieagresywnych dorosłych psów też za bardzo nie widujesz, a ja owszem. i co ma do tego kantar? to dwa zupełnie różne narzędzia, służące do różnych rzeczy. ale jeśli pijesz do tego, że używam kantara... to mojego psa on nie gasi. za to chroni przed uszkodzeniem samej siebie albo uduszeniem. nadal nie rozumiem co jest dziwnego/złego/strasznego w tym, że nie chcę używać kolców/innyc korekt :roll: a ponoć to pozytywni są zafiksowani na jedyną słuszną metodę :roll: