katakka
Members-
Posts
923 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by katakka
-
W kubraczku, bo był dość świeżo wysuszony po kąpaniu , więc mimo słoneczka i ładnej pogody, tak na wszystkie wszelkie wypadki i katarki I to co Ogórcio lubi najbardziej, czyli jak najbliżej człowieka, zawsze blisko, zawsze tuz obok I ulubione miesjce Ogórcia w domu - miejscówka pod stołem . Póki co nie jest zainteresowany ani ludzkimi ani psiowymi łóżkami i kawałek podłogi pod stołem, jak najbliżej krzesła z człowiekiem, odpowiada mu najbardziej
-
Bardzo chciałem wyjść , ale nie chcieli mnie wypuścić, więc w międzyczasie razem z Polą oglądam świat przez okno . A z Matyldą pozowałem do zdjęć, żeby wszyscy mogli zobaczyć jaki ja jestem piękny a do tego teraz jeszcze super czyściutki - Ogórcio pies bez wad, przyjaciel człowieka , kumpel psich chłopaków i dziewczyn ( chyba że napastują jak Pola z Kamą, to się buntuje troszeczkę :) ) , zwierz przy którym i z którym zrobić można wszystko - grzebiesz w uszach - w porządku , grzebiesz w paszczy - w porządku , łapiesz na ręce jak protestuje i nie chce isć jak musi - w porządku , wpychasz łapska do miski z której je - to też jest w porządku - mogłoby być lepiej ? Ogórek jest tu dopiero 4 dni a podwórko i mnie a po dzisiejszym kąpanku pana pewnie też, traktuje jak swoich od dawna. Obszczekuje obcych idących ulicą, dzielnie pilnuje obejścia . Kochany pies.
-
Waga 17, 4 kg Odrobaczanie 2 tabletki dziś, dwie za dwa tygodnie Ogórek został dziś przyniesiony do domu i zapakowany pod prysznic - podczas kąpania pies anioł, ale on w ogóle jest pieskiem idealnym a zachowanie pod prysznicem, tylko to potwierdziło. Kąpał Ogósia tymczsasowy opiekun, bo jakoś tak jest, że zawsze mąż obsługuje futra pod prysznicem a Ja uwieczniam te pierwsze poschroniskowe czyszczenie A potem się wytarłem I sobie schłem a że futerko mam gęściutkie, to trochę czasu potrzebuje, żeby wyschnąć co do kłaczka
-
dzięki pyra , mój mąż samochodowy, dogrzebaliśmy się do informacji , że od 8 rano będą zamknięte , więc zdąży przejechać . W tv na razie na ten temat zero informacji , nic nie mówią , jutro powiedzą jak już dla mnóstwa osób będzie za późno :( A ta infolinia z tej ich strony .... - słów mi brak, tyle nerwów straciłam, że .... , dopiero ze mnie powietrze schodzi ...
-
Dopatrzyłam się innych postów na facebooku i póki co nic nie tną :( a czy faktycznie coś się zmieni za dwa tygodnie, to... kto to wie co będzie za dwa tygodnie :( . W ogóle jakaś masakra , jak ja dobrze rozumie , to tylko godzine dziennie mają czynne "Jesteśmy zmuszeni wprowadzić ograniczenia w pracy naszej Przychodni. Mając na uwadze zdrowie naszych Klientów oraz własne, chcemy prosić o zapoznanie się z nowymi zasadami Przychodni. Wprowadzamy zmienione godziny otwarcia ☢W dni powszednie 10:00 do 11:00 WYŁĄCZNIE PACJENCI UMÓWIENI☢ Sobota i niedziela WYŁĄCZNIE PACJENCI UMÓWIENI ✔ Od jutra tj. 14.03.2020 przyjmujemy tylko przypadki nagłe, zagrażające życiu. Nie będziemy wykonywać zabiegów profilaktycznych (odrobaczenia, szczepienia bez wcześniejszej rejestracji i konsultacji mailowej lub sms) i pielęgnacyjnych (obcinanie pazurków, czyszczenie uszu, gruczoły, itp) ✔ Przez najbliższe 2 tygodnie rezygnujemy z wszystkich wcześniej planowanych zabiegów chirurgicznych, pozostając do dyspozycji w kwestii operacji ratujących życie zwierząt. ✔ Do lecznicy przychodzimy pojedynczo! Zalecamy by w poczekalni nie przebywały więcej niż 2 osoby. Reszta proszona jest o pozostanie przed lecznicą lub w samochodach " A teraz Ogóreczka trochę dla nacieszenia oczu :) Najpierw to o czym dziś pisałam: Drzwi otwarte , pogoda była ładna, więc dobre 3 godziny wietrzyliśmy , żeby Ogórek czas miał na decyzje , ale najdalej doszedł tak jak widać, namawiałam, przekonywałam , ale nic na siłę, może się skusi innym razem I tak sobie stał na balkonie, ale od drzwi raczej z daleka : postał, posiedział , jeszcze na półpiętrze czekał na człowieka, ale jednak najchętniej siedział Ogórcio zupełnie na dole, pod schodami i czekał aż sie pojawie i zbierają się pieski na żebranko , zaraz będziemy się zajadać kanapką :
-
być może, chociaż takie psy miałam - po schodach się wdrapywały a do domu za chiny nie chciały wejść, czas spędzały w pobliżu drzwi (blisko człowieka) a do wprowadzenia się do mieszkania przekonać nie mogłam - nie znały domu, to było widać . Może Ogórek wejść nie chce, bo się boi zamknięcia... ale jeśli będzie chciał spróbować i zdanie zmieni - może w każdej chwili :)
-
jeszcze może słowo o jedzeniu - Patrycja mówiła, że chętnie jadł kanapki - można było wywnioskować po zachowaniu, że takie jedzenie mu nie obce i bardzo to lubi . Ja dziś jadłam sobie takie kanapki, oczywiście towarzystwo żebracze zebrało się w pełnym składzie, w tym Ogórcio i rzeczywiście jadł z taką chęcią i przyjemnością , jakby rzucane kawałki były najlepszym jedzonkiem dla zwierza (głodny nie był, bo niedawno zjadł uwolnioną z pokoiku i wystawioną na zewnątrz miskę gotowanego papu. Bardzo grzeczny podczas karmienia, nie ma kłótni w stadzie, nie ma wyrywania rozdawanych kęsków, zero awantur. Generalnie Ogórcio to taki pies, któremu spod pychola można jedzenie zabrać, w misce pogrzebać i nic mu to nie przeszkadza
-
Noc w porządku, rano czysto, trochę pogryziona framuga , ale to dlatego, że strasznie nie chce zostawać w środku. Dziś od rana - pies na dworzu - pies szczęśliwy, pies w domku, w pokoju - pies mniej szczęśliwy - piszczy i szczeka . Widzę , że nawet nie je w zamknięciu -wczoraj to zauważyłam, no ale pierwszy dzień, zmiany, stres, więc różnie jest , ale dziś zrobił to co wczoraj właśnie - zjadł posiłek dopiero, jak go wypuściłam i miskę postawiłam na zewnątrz . Na wszystkie duże suczki warczy, ale one namolne są a on nie chce być napastowany, więc sobie warczy . Dziś jest dzień testowy- drzwi do mieszkania otwarte, wszystkie psy się kręcą w tą i z powrotem , Ogórek wbiega po schodach, ale zatrzymuje się przed drzwiami , nie daje się skusić na wejście, widzi że psy wchodzą, widzi je w środku, ale nie chce do nich dołączyć i sam za nic wejść nie chce. Według mnie Ogórcio domu nie zna , w domu nie mieszkał , być może był psem podwórkowym, takim powsinogą co to go hycel zgarnął z chodnika podczas jednej z jego wędruwek po okolicy . Tu gdzie mieszkam, też takie Ogórki mieszkają , mają pana dziadka za opiekuna, mieszkają na podwórku albo jakimś ganeczku/przedsionku , chodzą kiedy i gdzie chcą i Ogórek w taki obrazek mógłby się wpisać ( takie moje zdanie). Teraz jak piszę (drzwi do domu ciągle otwarte) , on siedzi pod schodami i śpiewa Auuuuuuuuu . Więcej informacji i zdjęcia z dnia dzisiejszego , wieczorem,
-
Dom Tymczasowy wita się serdecznie ze wszystkimi Ogórkowymi ciociami i od dziś będzie Was zamęczał donosami na podopiecznego :) :) Pierwsze chwile w nowym miejscu, z nowymi koleżankami : Ogórcio biegał ,obwąchiwał, zapoznawał się i sikał, duuuużo sikał- jak już wiecie między łapami ma zbędny ciężar, więc w myśl działania psa jajkowego, znaczy wszystko co można oznaczyć a jak skończy, to zaczyna od początku :) Na dobry początek zapoznały się z chłopakiem, dwie panny, kilkuletnia Pola i babcia Kamila, obie zainteresowane nim tak, jakby nigdy na oczy chłopaka nie widziały , Kama odmłodniała w pięć minut o 10 lat a Pola kombinowała jak mogła, żeby porwać Ogórka do zabawy, ale średnio mu się podobało, warczał na nią za każdym razem jak zaczynała koło niego tańczyć . Ale myślę że nie tyle ma coś do dziewczyn, co zwyczajnie zawracała mu głowę nie w pore - tak mi sie wydaje, zobaczymy co kolejne dni przyniosą. Potem odbyło się jeszcze zapoznanie z Matyldą , Lunką i Łatką - one średnio były nim zainteresowane, więc i on się nie odzywał, tylko robił swoje (na zdjęciu z Luną ) Farelcie i Burtona zostawiłam na jutro. A co poza tym moge o nim na tą chwilę powiedzieć ? - dobrze wygląda, cały jest :), wszystko ma na miejscu - bez uszczerbków, w bardzo dobrej formie psychicznej . Do człowieka przylepa, radosny przytulak , ładnie reaguje na wołanie , ogon lata - jakbyśmy się znali od tygodni a nie od kilku godzin . Na razie trochę się buntuje , jak go zamykam w domku , w pokoju, piszczy, szczeka , ale dosyć szybko się uspokaja, myślę, że to kwestia najbliższych dni, musi złapać jak to wszystko u Nas działa i że nawet jak zostaje z Lunką sam a człowiek znika, to bardzo szybko wróci . Macie pytania ? - pytajcie, postaram się zaglądać systematycznie, wklejać zdjęcia i opowiadać jak się Ogórkowe sprawy mają :)
-
Tajrunia kochana i reszta bidoczków - tyle szczęścia w tym nieszczęściu, że udało im się doczekać cudu... A my pokażemy się nudno :) , czyli jak zwykle przyklejoną do kanapy Kuleczkę :)
-
Dobrze , że wieści dobre , trzymamy kciuki za malutką :)