Jump to content
Dogomania

katakka

Members
  • Posts

    923
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by katakka

  1. przydadzą się bardzo, dużo nam takich rzeczy idzie , nie zawsze wszystko nadaje się do prania, czasem nie wiadomo już nawet skąd brać szmatki do sprzątania
  2. A tak Kulka pomaga pisać mi te posty :) , do towarzystwa ma Matyldę i Misię
  3. :(:(:(:(:(:( ja już nawet nie wiem co napisać :(:(:( W Węgrowie tyle staruszków bez szans, Mania bezpieczna- jedna Mania ... :( - Mania w dalszym ciągu większość czasu spędza w domku ,jest pewniejsza siebie, poszczekuje na psy, ale na zewnątrz wychodzi dosłownie na minutę, wieczorami w ogóle nie chce, trzeba ją wyprowadzać na siłę . Dziś złapałam ją przez króciutką chwilę : https://youtu.be/82hW_pjiJVc - i tyle ja widać na dworzu... A teraz Kuleczka nasza , cudna babcia :)
  4. Niespodzianka na pożegnanie rozi , pamiętasz jak Ci mówiłam że Ogóś pięknie się uśmiecha jak się cieszy do Nas ? - na filmiku 4 widać próbkę https://youtu.be/DnltlGwhwcw https://youtu.be/4HPXLeoge4w https://youtu.be/oMLiT2Ggu-8 https://youtu.be/jiKl42EtDkU
  5. Teraz dopiero sobie pomyślałam, że może Ula Feta nie To "W" miała na myśli , zapomniałam że wcześniejsze babcie też z "W" , tak czy siak oba siebie warte i tak samo straszne
  6. Iwonka , dobry duchu naszych staruszków , dziękujemy za pomoc i za wszystko dziękujemy ! Edzia- takie fajne imię, ale wiecie co ? , jakoś mi nie szło przez gardło, bo ciągle te złe skojarzenia, jak to Ula Feta napisała z tym miejscem na "W " :( , dlatego teraz Mania naszej babci na imię Czuję ogromną ulgę, kiedy przyjeżdża taki staruszek jak ona , ulgę że mu sie udało, że zdążyliśmy...., ale jeszcze większy czuje żal i przygnębienie jak widzę , że ta psina biedna nie chce nic poza bezpiecznym, ciepłym kątem, którego przez całe życie nie miała :( . Mania nie chce spacerować mimo że odzyskała wolność , nie interesują ją zapachy , oglądanie innego świata , jedyne czego na razie chce i potrzebuje to łóżko - miękkie, ciepłe łóżka w psim domu (tylko między pokoikami i łóżkami spaceruje :: ) , na których spędza niemal całą dobe jakby się bała, że jak wyjdzie na zewnątrz, to jej ten dom gdzieś ucieknie :( Ciężkie musiała mieć życie w "W" , bardzo jest wylękniona, wystraszona, zabiedzona taka. A tyle tam takich staruszków zostało, tyle mam ich w głowie, roczników 2003 , 2004 a nawet babcia z 2002 .... , ogromna większość bez aktualnych zdjęć, z jedną fotografią z dnia przyjęcia sprzed x lat , bez szans na ratunek :( Zdjęcie na razie tylko jedno, trochę byle jakie, ale same mam takie, bo Mania tak właśnie wygląda od przyjazdu - śpi jak suseł, odsypia ciężkie czasy spędzone w zimnej zgniłej budzie, na pustych deskach
  7. Powoli żegnamy z Ogórkiem wspólnie dzielony czas i naszą codzienność ... On jeszcze o tym nie wie , ale i przed nim i przed Nami nie łatwy czas . Podziwiam domy tymczasowe posyłające w świat swoich podopiecznych , mi się to udało tylko kilka razy, z domami miałam potem stały i bardzo bliski kontakt , inaczej bym ześwirowała do końca, bo samo rozstawanie się z "moimi" psami a przede wszystkim zaufanie domom, do których je odwoziłam było bardzo trudne, dlatego od tego czasu pomagam właściwie wyłacznie staruszkom, które nigdzie się ode mnie nie wybierają :) Wklejam ostatnie zdjęcia Ogóreczka naszego, dobrego psa, przylepę i pieszczocha i jego cudne minki
  8. Co do psów - u mnie wagowo zróżnicowanie bardzo duże , od 9 do 43 kilo - najcięższy jest w stadzie Amosek (fakt że dziadek i mieszka w psim domku) , ale babcia Fara rottweilerowata też nie lżejsza bo około 40 . Wielkość i waga psa nie byłaby dla mnie problemem, wszystko zależy od tego jaki pies i jaki charakter
  9. święta racja :) Ogórcio słodka przylepa jest, to i minka odpowiednia i cudna , oddaje Ogórka takiego jakim jest . Ogromny przytulak z Ogóra, przytula się chłopak, wpycha łepek do głaskania, gdzie nie usiąść to natychmiast wykorzystuje okazję i jest obok żeby się pomiziać i poprzytulać :)
  10. Szwy miał zdjęte 20 go - potwierdzone wpisem w książeczkę i zdjęciem wysłanym rozi mmsem :) , od tego czasu nie można było wstawić zdjęć na dogo a chciałam wstawić jedne z ostatnich przed zdjęciem szwów, możliwosci wróciły- wstawiłam z kilkudniowym opóźnieniem, obecnie Ogóras kołnierza już nie nosi.
  11. Oj, my całe popołudnie na dworzu a telefon porzucony w mieszkaniu , potem różniaste zajęcia i dopiero niedawno ustrojstwo do ręki wzięłam i próbuje Ogóra pokazać - Ostatnie zdjęcia w kołnierzu
  12. Myślałam że coś się zmieniło a tu dalej lipa :( - od kilku dni próbuje wkleić ostatnie zdjęcia Ogóra w kołnierzu - ma chłopak zdjęte szwy i generalnie wszystko jest w najlepszym porządku . Rozi , Ogórek od kilku nocy śpi na legowisku w korytarzu :) Dobry, kochany , przytulaśny pies z tego naszego Ogórka :)
  13. U Ogórka wszystko w porządku , goi się bardzo ładnie - wszystko suchutkie, czysciutkie . Co do kołnierza - nałożyli i trzeba nosić to nosi i nie protestuje - dobry z niego pies. Relacje z Lunką zaczęły się rozluźniać, "cieczka" znika a Ogórcia opuszczają gorące uczucia , już jej nie pilnuje od rana do wieczora, z powrotem pilnuje człowieka i swojego miejsca w domu , więc wszystko jest po staremu :)
  14. Ogórek po kastracji, idziemy do samochodu : Wszystko jest w porządku, Ogór zaczipowany , wyniki wklejam poniżej, podwyższone wątrobowe, ale zdaniem weterynarz nie na tyle, żeby się martwić Założyliśmy książeczkę zdrowia - ma wpisaną kastrację. Przez najblizsze trzy dni będzie dostawał zastrzyki przeciwbólowe i antybiotyk - wszystko zawarte w cenę . Razem zapłaciłam 500 zł za wszystko - wklejam paragon. (450 badabnia krwi , kastracja z kołnierzem i lekami + 50 czip ) Jak tylko weszlismy do domu, to pan pies natychmiast zabrał się za grzebanie między łapami, tak więc chciał nie chciał musi się pogodzić z kołnierzem . Póki co jest dobrze.
  15. ma , ale nie interesuje się Lunką , jest dziadzio jaki był
  16. Też tak myślę , skąd Luna jest wiadomo, więc nic mnie nie zdziwi.... , na pewno jest powód tego wisia cieczkowego , bo gdyby nie było, to by znaczyło że Ogóś zwariował :) a Ja mimo wisia widzę poczciwego Ogórka w Ogórku
  17. Dziś wielki dzień Ogórka, jeszcze troszkę i jedziemy. Ostatnie dni były trudne , całe przepiszczane, bo w domu piszczał jak wściekły, szczekał, podsikiwał po kątach i jest w swoim samczym fisiowaniu cieczkowym do tego stopnia, że pokazuje zęby i startuje do boju jak się za blisko plącze inny psi samiec, dziadek na szczęście, bo gdyby nie to, to mogło być wczoraj nieciekawie - nic to innego jak typowe zachowanie nabuzowanego do granic samca .
  18. miałam wkleić filmiki, ale już dziś mi się nie uda , internet mi muli, nic nie idzie, innym razem spróbuje pokazać Ogórcia "na żywo" a teraz tylko zdjęcie sprzed kilku chwil - po prawej Emilia, trochę dalej w budce Vesuvia - dziś jest normalnie, to znaczy dało radę ująć na jednym zdjęciu psa z kotami, ale wczoraj byłam bardzo zaskoczona , co prawda nie zakładałam dramatów , jednak nastawiona byłam na różne scenariusze, tymczasem Ogórek na ich widok zaczął uciekać - bał się kotów i to tak konkretnie się bał, trzymał się najdalej jak to możliwe( Koty sa przyjacielskie przylepy, przyzwyczajone do stada psó w, każdy pies to dla nich przyjaciel ) . Dziś jest już dobrze, Ogórcio powoli przyzwyczaja się do nowego towarzystwa, koty już nie są takie straszne, znowu zajmuje swoją stałą miejscówkę pod stołem. A więc, nie było nienawiści, awantur (albo szczęścia i wylewnej miłości ), był strach, ucieczka i pomalutku akceptacja nowej sytuacji i kocich koleżanek. W najgorszym wypadku, koty będą mu kompletnie obojętne, w najlepszym zakumpluje się z nimi :)
  19. Wczoraj późnym wieczorem dotarły do domu 3 kocice i sunia . Ogórcio bardzo był zdezorientowany , raptem zrobiło się gęsto, więcej ludzi, szaleństwo stada na widok rodziny, zamieszanie - sytuacja zestresowała nieco chłopaka . Ogólna reakcja na obcych - pozytywna, kilka szczeknięć na początek a jak emocje opadły, to już zostało tylko zabieganie o głaski i szczerzenie ząbków w uśmiechu :) (bo on tak ładnie potrafi się uśmiechać :) , delikatnie, nieśmiało, ale potrafi :) ) . A jaka była/jest reakcja na koty ? - kto zgadnie ? ( postaram sie Wam pokazać , ale to potem , teraz muszę uciekać ) A! i jeszcze jedno na szybko - Ogórek spodobał się suni która przyjechała, wdzięczyła się do niego, kręciła kółeczka , ogonek prawie się urwał a Ogórek co? - a no nic , nie był zainteresowany a nawet za którymś miłosnym podejściem , odgryz się i pogonił Misieńke - oj smutno było niuni , zwłaszcza że taki z niej wrażliwiec uczuciowy :)
  20. Obowiązkowo przy śniadaniu :) Ogórcio uwielbia chlebek ryżowy bezglutenowy z humusem z buraka :) (Ogórcio uwielbia wszystko co człowiek ma na talerzu, na kwaśno, na słono, na słodko, wszystko i w każdej formie, ważne żeby lądowało do miseczki z ludzkiego talerza albo żeby ludzka ręka podawała prosto do paszczy ) Coś człowiek ma do jedzenia, znaczy że dobre ! więc z Kuleczką pilnujermy i czekamy aż się podzieli :) A tu coś do mnie mówią, więc słucham , bo Ja grzeczny jestem , mądry i kochany
  21. Pierwsze testy na zostawanie w domu – Ogórek szczeka i piszczy, tak samo jak w psim domku , ale krótko, 5 – 10 minut , potem jest spokój. Po ok dwóch godzinach wszystko jest całe – żadnych zniszczeń, pogryzień . Grzeczny, dobry pies ( w domu zostaje w towarzystwie kilku psów ) Co do kotów – po niedzieli do domu przyjeżdża córka ze swoimi zwierzętami , pies + 3 koty , więc o kotach będę mogła napisać wszystko ....
  22. Nie mam kotów . Za domem do spacerów mamy hektary pól i łąk, ale żaden kot się nie pałęta, nie wiem, może ludzie w okolicy nie mają kotów a może mają koty nie wychodzące. Smyczy i szelek Ogórek nie lubi , nie chce się ubierać i gdyby mógł decydować, to nie ubierałby się na pewno . Nie jest typem psa, który cieszy się na widok spacerowych akcesoriów jak psy które kojarzą smycz i ubieranie szelek z czymś fajnym / z przyjemnoscią. Sam spacer ? - nie ciągnie, nie szarpie , nie wchodzi pod nogi , raczej chce robić tył zwrot, niż biec przed siebie - co jakiś kawałek zatrzymuje się, siada i nie chce iść - chce wracać , wyraźnie najlepiej czuje się na własnym podwórku a wyciąganie go gdzieś poza , sprawia średnią satysfakcję. Na łąkach nie łapie zapachów / tropu , nie włącza mu się chęć na szukanie zwierzyny / polowanie - zupełnie nie ten typ, nie specjalnie interesuje go cokolwiek, poza szybkim powrotem - opisuje na podstawie dwóch spacerów , więc trudno powiedzieć jak to będzie wyglądać za jakiś czas, mam na myśli chęć do spacerowania, bo na psa łowczego się nie zapowiada. Świetnie czuje się na podwórku, które traktuje jak własne, biega, obszczekuje obcych . Ktoś idzie chodnikiem, jedzie na rowerze , pojawia się po drugiej stronie ogrodzenia - to dobry powód do poszczekania. Wczoraj szczekał na wielki ciągnik jadący ulicą , raczej konkretnie dlatego, że był wielgachną maszyną, bo na normalne auta nie szczeka. Czy ugryzłby jak ktoś obcy wejdzie? - nie sądze, rzadko miewamy w domu obcych więc nie wiem, ale jeśli miałabym ocenić na podstawie reakcji na mojego męża, obcego dla Ogórka w momencie powrotu do domu, to stwierdzam że nie , szczekał porządnie ale trzymał dystans, nie podchodził blisko, nie nie miał pomysłu łapania za nogawki. To raczej taki piesek obrońca swojego podwórka, taki co robi dużo hałasu, ale nie zrobi krzywdy . Jeśli chodzi o przekłamane opisy i podkolorowanie rzeczywistości - Psy zawsze opisuje w sposób uczciwy, nie widze powodu i najmniejszego sensu robić czegoś, co mogłoby skrzywdzić psa (powroty z adopcji i inne dziwne historie). Chce zeby pies którym sie opiekuje, dbam, jest cześcią mojej rodziny, trafił do domu najlepszego z możliwych, więc upiekszanie rzeczywistosci w tej sytucji mijałoby sie z celem. Ktoś wspominał o teście na dzieci - nie wiem , dzieci ani małych ani w średnim wieku nie mam i dostępu do takowych w swoim otoczeniu również . Jedyny dostęp będę miała za jakiś czas do nastolatka ewentualnie , ale to nie szybciej niż za około tydzień. Czy potrafi zostać sam ? - nie zostawał sam w domu. Wcześniej kiedy był zamykany w psim domku ,szczekał głośno. Teraz mieszka w domu ludzkim , z dwójką ludzi i piątką psów. Jest super grzeczny, zwykle siedzi pod stołem (ulubiona miejscówka) a jeśli nie pod stołem to i tak blisko człowieka. Nic nie gryzie, nie niszczy, idealnie zachowuje czystość , na poranne siku wychodzi około 7 , na ostatnie około 22 . Wypuszczony na podwórko , szybko wraca i drapie w drzwi żeby go wpuścić (jak idzie sam). Jeśli biegnie na zewnątrz z psami i znikają mi z pola widzenia, to wystarczy że zawołam -Ogórek- i pędzi od razu do domu . Jeść dostaje tak jak wszyscy - rozdaje miski, każdy ma niby swoją , ale i tak po chwili zaczyna się wędrówka ludu, bo pewnie w tej obok dali coś lepszego... Przy karmieniu bez problemów najmniejszych, nie ma kłótni o jedzenie ani nic z tych rzeczy. Zresztą Ogórcio gdyby mógł, w ogóle nie jadłby z miski, bo co prawda zjada jak inni , ale to takie jedzenie co w ząbki uwiera , bo ulubionym sposobem karmienia jest jedzenie z ręki - taki piesek żebraczek , niezwykle grzeczny i opanowany żebraczek , siedzi , wpatruje się w to czym się człowiek karmi i czeka w bezruchu . Uwielbia wszystko co leci ze stołu i ludzkich talerzy, wszystko i w każdej ilości . Ewidentnie takie ma przyzwyczajenia, taki miał dom i ktoś go tego kiedyś nauczył. rozi , nie wiem co Ty na to, ale może chciałabyś spróbować przede wszystkim szukać domku w Warszawie? tak żebyś mogła sama przemaglować chętnych , zrobić osobiście wizytę PA i mieć Ogórka blisko, pod kontrolą . Póki jest mój mąż (a pewnie trochę pobędzie zważywszy na sytuacje) , to chętnie pomożemy w transporcie, przywieziemy Ogórcia osobiście, byle dom był idealny dla niego.
×
×
  • Create New...