-
Posts
218 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Mynia
-
Znowu my ;) [IMG]http://images21.fotosik.pl/49/fb64927e64a16deemed.jpg[/IMG]
-
Wow... to czego on się nie boi;)
-
Shaggy [IMG]http://images2.fotosik.pl/171/2d4637a7e46facb3med.jpg[/IMG]
-
Moonek tu znajdziesz więcej o grudkach... [URL]http://www.vetserwis.pl/grudki_trzecia_powieka.html[/URL]
-
A mnie tak właściwie nie denerwują uagi typu : to szczurek jakis, to pies?, mysz albo kot... Skoro ludzie nie są w stanie nic innego wymyślić, a muszą coś powiedzieć...a niech tam... Ja wiem, że to pies! Nie lala! 100% psa! No gorzej gdyby mi coś mniej przyjemnego wymyślali, albo jakimiś epittami rzucali...
-
PIERWSZE KROCZKI... czyli nowe osoby na forum i powitania!
Mynia replied to Ewunia's topic in Yorkshire terrier
Witam imienniczkę :) -
U nas to samo, nagródka tylko taka jak jemu psauje... Na inną się wypina :) A jak mówie innym psiarzom, że u nas takie kręcenie nosem - to nie wierzą... Ich psy wszystko wcinają :)
-
A ja ostatnia byłam na wycieczce, dwa dni łażenia, zwiedzania, od rana do późnego popołudnia. No z przerwami na jedzonko :) I byłam z moin półrocznym bąblem. No oczywiście, żę miałam specjalną torbę dla psa, tylko po co? Shaggy wcale nie chciał w niej siedzieć! Chodził z nami, a jak musiał wejść do torby to wyrywał sie strasznie, wiercił... najgorsza kara to była :) Wieczorkiem w hotelu padł ;) i spał, ale nastepnego dnia znowu omijał torbę jak tylko się dało.... Po powrocie do domu odpoczywał dłuuuuugo, ale nastepnego dnia pies jak nowy. Nowe baterie, znowu rojbrowanie i szlenstwo... A ja - jeszcze dwa dni "dochodzilam" do siebie :) York - lala? :shake:
-
Ja miałam to samo z suchym.. nie jadł i już! To zaczęłam gotować... moja radość a psi apetyt trwał 5 dni! A potem powtórka z rozrywki, koniec... Marudzenie i kręcenie nochem... To wróciłam do suchego i cos tam zawsze sobie poskubie... Ale entuzjazmem do michy nie pała :) Co innego puszeczka albo nasze... Oj to pysiol sie nie zamyka...
-
haha, mój też nie chce jeść... kręci nochem na wszystko, nawet gotowane (po kilku dniach mu sie nudzi)... jadłby tylko puszki... ale na to sie nie dam namówic :)
-
prawie 8 miesiecy, i jest raczej mały (niski, krótkie łapsie ma)...
-
A u nas niezmiennie 2 kg :( Jeszcze choć pół kilo......
-
Jak w rodzinie :) -czyli rocznice, święta, zyczenia i in
Mynia replied to Panula's topic in Yorkshire terrier
Sto lat, sto lat dla Toffisia!! :BIG::new-bday: -
Jak w rodzinie :) -czyli rocznice, święta, zyczenia i in
Mynia replied to Panula's topic in Yorkshire terrier
:new-bday: Wszystkiedo najlepszego dla Alutki! :BIG: :BIG: :BIG: :new-bday: :new-bday: -
Dobry wet to skarb - prawda... Ale nie mów, że nie powinniśmy chodzić do weterynarza, bo jeszcze ktoś poczyta forum i głupot narobi, uznając sie za znawcę :) Ja osobiście miałam kilka spotkań z lekarzami "profesjonalistami", nie wróce do nich już przenigdy, ale nie rezygnuję z wizyt u weta. Pytam znajomych i szukam innego - z wiekszą wiedzą i doświadczeniem! Generalnie opieka medyczna (tzw.pierwszego kontaktu) i weterynaryjna, w kraju w którym mieszkam jest koszmarna. A wydawałoby się - Holandia - zachodnia cywilizacja, lepsze możliwości, wyższy standard życia i co za tym idzie wymagania... Mam tu na mysli wiedzę lekarzy i sposoby leczenia. Oni wszystko każą "przeczekać" i wrócić po tygodniu - hehe... Bo jeśli chodzi o leki, nowości techniczne i wyposazenie gabinetów - to rewelacja! Ale nie zrezygnowalam, bo sama nie wiem zbyt duzo o zdrowiu i rozwoju psów. Choć jednego muszę sobie pogratulować, że jak czegoś szukam i chce się nauczyć, to robie to dokładnie i dogłębnie, więc pewne rzeczy i zagadnienia z dziedziny werterynarii już poznałam - również od tej profesjonalnej, naukowej strony. Ale alfa i omega nie jestem, więc ciąglę sie "ratuję" wykształconymi wetami :)
-
[quote name='Vici i Jeannie']wlasnie tak i myszlę:cool3: mam na to dowody, o na przyklad ostatnie moje stykanie się ze swoim lekarzem, a wlasciwie terapeutką. Mnie koniecznie trza dobrze wybadac wątrobę, bo objawy są dosc jasne i trza zrobic echoskopię, a terapeutka mnie w zaden sposob nie zapisuje w kolejkę, bo ja dla niej lapowki nie noszę:roll: chociaz... jak bylam u niej pierwszy raz, zanioslam jej miodu, tak z zyczliwosci, opowiedzialam jej wszystkie swoje klopoty, dala zlecenia pobrac krew, mocz, ale najwazniejszego - echoskopowania, nie:roll: i wciąz klamie, ze zapisala mnie, ze nie mogla dodzwonic się mnie jak bylo wolne miejsce, ze niby zle zapisala numer... nie doczekalam się dzwonku, poszlam do niej, to przeprasza, klamie w oczy... a moja wątroba wciąz chorobliwa... i to tylko jedna z ostatnich moich przygod z lekarzami, juz nie mowiąc ile ich bylo kolegom, rodzinie, znajomym... oni pluwają na nasze zdrowie, chyba ze komus stac na prywatne kliniki... a w tych prostych... szkoda gadac... chociaz w prywatnych tez chcą tylko na czlowieku zarobic... uczyc się jak najwięcej wszystkiego trza samemu, a nie slepo polegac na jakims tam weterynarzu...[/quote] Straszne bzdury wypisujesz.... Idąc za Twoim tokiem rozumowania powinniśmy byą alfą i omegą w jednym... Wetem dla naszych psów, dentystą dla nas (gdy nas zęby bolą), budowlańcem (bo któż lepiej wybuduje dom, niż my sami), fryzjerem (no bo przecież sami wiemy najlepiej jak się uczesac i w jakiej fryzurce nam do twarzy) i tak dalej..... tylko czy aby życie nie jest za krótkie, zeby się wszystkiego nauczyć.... [B]Dobrze nauczyć[/B], bo w przeciwnym razie stajemy się tymi niedouczonymi "profesjonalistami" przed którymi nas przestrzegasz!:razz:
-
Fajnie... znowu posty znikają :)
-
A ja tylko mówię, że i u weta można coś złapać. Nawet będąc niesamowicie ostrożnym podczas kwarantanny... A Shaggy siedzi zawsze i wyłącznie na moich rękach w poczekalni u weta, a to po to żeby nie lizał i niuchał za dużo. A jak sama widzisz i to nie jest wystarczające zabezpieczenie. I napisałam też, że można zamówić wizytę domową. No i jeszcze kwestia tego, żeby "nie dać się zwariować" :)
-
Masuj dalej i poczekaj, cierpliwości. Mojemu szczeniaczkowi też na początku podnosiły sie i potem opadały na pare dni. A potem znów do góry stawały. Teraz sterczą jak należy :)
-
A zresztą ta cała paplanina nie ma sensu... Ludzie i tak wiedzą "swoje" .
-
Aaa... Tak wogóle, to ja tego nie rozumiem i nie zaakceptuję za żadne skrby świata - skoro pies jest petem (czyli niezdolnym do rozrodu, tzn. psem, którego nie można rozmnażać) a ktoś pomimo tego to robi, to już dla mnie jest nic innego jak tylko lecenie na kasę!! I jakoś nie docierają do mnie argumenty, że właściciele sa kochającymi panciami i chcą dla psiaczka jak najlepiej!! Mam wrażenie, że tylko kasa sie dla nich liczy i możliwość łatwego zarobku.... a nie dobro ich psiaka.
-
[quote name='Visenna']Ja wyraźnie napisałam ze kobieta nie ukrywała ze pies ma rodowód, ale matka jest petem i ze szczenięta szans na rodowód nie mają....[/quote] No a dlaczego jest petem i jest rozmnażana?? I jaką masz gwarancję na zdrowego psa, bo piszesz, że bedziesz miała dorodnego i zdrowego szczeniaka?? Skoro mamusia jest petem, to coś musi być nie tak... I czy ta wada nie zostanie przekazana szczeniakom??
-
No co Ty mówisz, wypadłaś świetnie!
-
Popytaj i poszukaj weta specjalisty-dermatologa! Tacy są, nie wiem, czy w Twojej okolicy? Powodzenia w życzymy powrotu do zdrowia dla Amelki!
-
Z tego co ja wiem, małe pieski nie powinny chodzić po schodach.. I nie chodzi o to, że się boja lub mogą spaść itp., tylko o ułożenie i ruch bioderek i barków! Tzn. ona wskakują na stopnie, 2 przednie łapki równocześnie, hop, 2 tylne łapki równocześnie, hop.. I to jest niekorzystne dla stawów oraz kręgosłupka. Jak piesek "przebiera" łapkami to może jak najbardziej radzić sobie sam (mam na myśli, że stawia jedną łapkę, potem drugą - i tak na zmianę) :painting: