Jump to content
Dogomania

Foksia i Dżekuś

Members
  • Posts

    6820
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Foksia i Dżekuś

  1. [quote name='Brucio']i ja zagladam ,ale tylko podrzucac moge :-([/quote] :multi: To podrzucaj byle wysoko.
  2. Czy nikt do Rudika nie zagląda,
  3. [quote name='Perfi']przyznam ze mnie Rudik przerazil :( mial na ciele mnostwo takich czarnych drobinek (odchodow pchlich?) uszka takie biedne tez w nienajlepszym stane :( i taki lysolek... serce peka :placz:[/quote] Perfi masz racje serce peka bo piesek w wrunkach schroniskowych na pewno sie nie wyleczy tylko jakas dobra duszyczka mogła by mu pomóc na ostanie dni swojego paskudnego żywota.
  4. Byłam dzisaj u Rudika skóra wygląda już lepiej ,nie ma takich ran a sierść pewnie odrośnie tylko czy warunkach schroniskowych jest to możliwe dla takiego pieseczka. Apetyt mu dopisuje ,pomiomo że wzieliśmy pieseczki zarz po karmienu ryżyk z kurczaczkiem wcinał ino mu się uszy trzęsły.
  5. Ja moge zaproponowac transport tak jak ostatnio z Sanockiej na Olsze ale dopiero po godzinie 18.
  6. Aga dzwoń do mnie na komórkę bo przez cały dzien nie będę miec dostepu do internetu.
  7. [quote name='Perfi']strasznie biedny Rudiczek :( przepraszam nie doczytalam ostatnio bardzo szybko zyje i duzo umyka :) a na dogo pisze tak z doskoku[/quote] :-( Oj biedny ten Rudiczek i dlatego potrzebuje kogoś cudownego kto chciałby się zająć chorutkim pieseczkiem bo on jest taki smutny ,że serce sie kraje.
  8. Aga ,o której jest potrzebny transport z powrotem bo taki mogła bym załatwić , Ja dozuce sie parę groszy(30) ale to kropla w możu ale sama teraz leczę od dłuższego swoje dwa pieskia.
  9. Tak jak pisałam wcześniej dlatego na razie nie zrobiłam mu zdjęć . Jak go obcinałam tydzień temu to okazalo sie że pod skóra ma rany , pokazałm to wet.i powiedziła ,że natychmiast to będą leczy i napewno go lecza gdyz wycięty jest jak piszesz prawie do łysa a my obcieliśmy mu sierść tylko krócej i z kołtonów.
  10. [quote name='kiwi']w przypadku innego miasta z tego co wiem leki moga byc wysylane do konca zycia psa[/quote] :lol: Kiwi to bardzo dobra wiadomość, jak sie znajdzie osoba ,która chciałaby zająć sie Rudim to ja wszystko pomogę załatwić.A teraz czekamy na wspaniała duszyczkę.
  11. Rudik jest do kolana(ja mam wzrostu 155) ,waży może 15-16 Kg.Właśnie i tu jest problem ,że on zapewnioną ma bezpłatna opiekę wet. u nas w Krakowskim schronisku więc musiała by go zaadoptować osoba z Krakowa lub okolic. Ja oczywiście ze swojej strony mogę zagwarantować transport ze schroniska do domu i spowrotem.
  12. Rudasek ma leciutko przechylona główkę ale to dodaje mu uroku i jeszcze bardziej mordka ta zalega człowiekowi na serduszku .Jest bardzo spokojnym i spragnionym miłości pieskiem. Za każdym razem jak brałyśmy inne pieski na spacerek patrzył na nas tymi swoimi oczkami z taka wirą i napewno mu będziemy pomagać,ale to niestety nie to samo co domek. Może znajdzie się osoba ,która ma domek i może przygarną jeszcze jednego pieska bo jak pisałam wcześniej Rudi ma zpewniona opiekę lekarską do końca życia, choddzi o to żeby nie umierał w schronisku jak przyjdzie jego czas.Rudik jak i inne pieski w tym boksie są bardzo przyjacielskie zarówno do ludzi jak i innych piesków. Dlatego ważne jest żeby jak najwięcej osób o nim wiedziało bo może ktoś zna cudowną istotę ,która dała by schronienie Rudikowi.
  13. Byliśmy z córka u Rudiego dzisiaj bo jutro nie dam rady. Niestety nie zrobiłyśmy mu zdjęcia bo zapomniałyśmy aparatu. Ale myśle ,że lepiej i tak będzie jak zrobimy mu za tydzień bo jak ostatnio go obciełyśmy okazało się ,że ma rany na ciele i to pokazaliśmy wet. Zalecił leczenie i widać to bo był bardziej wygolony i nie miał już takich strupów. Oprócz nioego wyprowadzil.iśmy jeszcze 5 piesków.Niektóre sa już starsze albo kulawe ale 2 pieski są bardzo żywe,ruchliwe i jeden nawet dość młody.Bawiły sie smyczką i biegały ,a czrnulek ten młody nie chciał się z córka rozstawać. Rudiemu dzisiaj ani pozostałym nie brakło ryżyku z kurczaczkiem nawet ten mały co ostatnio nic nie zjadł został nakarmiony . Wiadomo dla tych jak i dla innych piesków najbardziej potrzebny jest domek ale jak ich nikt nie zechce to będziemy z córka sie nimi opiekować przynajmniej 1 w tygodnu.
  14. :buzi: ULka Asia ,Foksi i Dżekuś ucałowani. Dzisiaj byliśmy na badaniach Usg i prześwietlenia klatki piersiowej u Dżekusia. Diagnoza potwierdzona [COLOR=#202020]wyszło ,że są juz jakięś zmiany związane z nie szczelna komorą serca co wyszło podczas badania EKG i musimy mu podawać leki ale wet powiedzial ,że przy systematycznym podawaniu będzie żył długo . No i znowu okazało się ,że poprzedni wet podratował co prawda serce ale nie zalecił żadnych leków a jak już pisałm bez nich moglo dojść do niewydolności i obrzęku.[COLOR=black][FONT=Verdana][/FONT][/COLOR][/COLOR] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] :placz: [/SIZE][/FONT] [COLOR=#202020][FONT=Verdana] Foxi miałe robione USG i niestety potwierdziły się najgorsze przypuszczenia Foxi ma dwa ogromne guzy na płucach i zgrubienia pęcherza w 90% jest to rakotwórcze ale w tym wypadku trzeba by było robić biopsje.Decyczja nasza za radą wet jest taka ,że więcej jej nie będziemy męczyć.Podawane będzie mieć leki przeciwbólowe ,rozkurczowe i andytepresyjnse.Oprócz tego nie będziemy trzymać jej żadnej diety bo w tym wypadku to nie ma żadnego znaczenia , a chcemy żeby ten krótki czas jaki jej pozostał był jak najszczęśliwszy i dopóki chce jeść niech je to na co ma ochote .Pozatym będziemy ją rozpieszczac do granic możliwości bo więcej nic nie możemy zrobić. [/FONT][/COLOR][COLOR=#202020][FONT=Verdana] :placz: :shake: [/FONT][/COLOR]
  15. [COLOR=#202020]Jesteśmy po konsultacji u nowego wet. Dżekuś i Foksia mieli zrobione ekg,Dżekusia serce nie jest w najgorszym stanie ,nie zamyka się mu jedna zastawka i krew zamiast przepływać tam gdzie powinna to też odkłada się w komorze czy coś takiego i nie leczone prowadzi do nie wydolności .W zwiąsku z tym bedzie musiał cale zycie brać leki ale będzie mógl normalnie funkcjonowac i przy odpowiedno dobranych lekach życ długo. Musimy mu jeszcze zrobić prześwietlenie klatki. Foksia też już ma chore srduszko ale nie jest najgorzej.Wynika badań moczu są krytyczne (jeszcze dzisiaj odbiramy bakteriologiczne i musimy zrobić jeszcze jedne specjalistyczne)ale nie wskazują jednoznacznie że oddawanie moczu z krwia pochodzą od nerek.Prawdopodobnie ma zapalenie pęcherza,może tez mieć kamienie lub w najgorszym wypadku toczy ją jakiś raczek(twu).Jesem umówiona znią na usg i wtedy w 100 % będzie można postawić diagnozę.Pani wet.była oburzona leczeniem u poprzedniego wet. zarówno w stosunku do Foksi jak i Dżekusia bo jak można podawać jakieś zstrzyki nie robiąć pełnej diagnozy i leczącz na podstawie nie aktualnych badań co może prowadzic do złego leczenia .Foksi to leczenie nie pomogło wręćz przeciwnie pogorszyło stan .Dżekuś czuje się lepiej ,rana po usunięciu czerniaka goi sie ładnie ale pan wet.poprzedni nie przepisał żadnych leków a w jego wypadku tak jak pisałam bez tych leków skończyło by sie żle.Jak ostatnio mu mówilam ,że Dżekuś ma skurze w nodze to kazal z nim przyjechać że to może być od serca i prawdopodobnie znowu by dal mu zastrzyki i zakasował forsę.Okazało sie ,że Dżekus ma poluzowaną jedną rzepke i jak zakopuje czasem mu sie ślizga ale po chwili wchodzi na swoie miejsce. Jestem rozgoryczona bo zmieniłam wet.,chciałam dobrze ,wet .był z polecenia i sporo ludzi mówiło o nim dobrze okazuje sie że jak klient płaci to trzeba co tydzien od niego wydzierać no bo zależy przecież mu na leczeniu zwierzaka.Myślę ,że człowiekowi jak zależy na leczeni to właśnie ufa lekarzowi ,a okazuje sie że zostaje bezczelnie naciągany.[/COLOR] [COLOR=#202020]Ulka ,a pozaty mała ruda mordka jest tak kochana ,że nie dasię opisac ,już wie ,że wszyscy go kochamy .24 mineło 3 miesiące jak jest u nas ale nikt kto go nie zna nie powie że był w shronisku .Z Asią nadal szaleje ,a zazdrosny jest o nią jak by należała wyłącznie do niego.[/COLOR] [COLOR=#202020]Pozdrawiam.[/COLOR]
  16. [quote name='Perfi']odwiedzimy Rudika moze w niedziele :roll: jak trafimy[/quote] Ja też będę u Rudiego tylko jesze nie wiem czy w sobotę czy niedzielę.Oprócz Rudiego razem z córką wyprowadziliśmy na spacer 3 inne pieski z tego boksu i oczywiście teraz też parę wyprowadzimy.Ugotujemy znowu duża miche ryżu z kurczakiem co by te bidy się nacieszyły. Ciesze się dziewczyny ,że pomagacie Rudiemu nie zostać w tyle on naprawdę nas potrzebuje ,wiem ,że inne psiaki też ale on jest taki grzeczniutki i chorutki ,chociaż był tam jeszcze taki mały kudłaty piesek ,który jak pani Asia wysypał jedzenie nawet do niego nie wstał ,a inne psiaki się rzuciły nawe Rudi nie wiele zjadł.
  17. Cioteczki karakowskie chyba pomożecie biednemu staruszkowi Rudiemu.
  18. [quote name='akucha']Boziulku, jaki biedniusi jest :-( :-( :-( Maleństwo urocze... Wierzę, że w Krakowie znajdziecie dobrych ludzi![/quote] Akucha ja tez wierze ,że w Krakowie jest mnóstwo dobrych ludzi tylko cioteczki musza nam pomóc dotrzec do nich z wiadomością ,że Rudi ich potrzebuje.
  19. Rudiego zobaczyłam tydzień temu w niedzielę jak byłam z panią ,która chciala zaadoptować suczkę. Pierwszy boks do ,którego zaglądliśmy i odrazu serce człowiekowi zaczęło sie krajać. Rudi stal z lekko pochylona główką i patrzył na nas takim cirpiącym i proszącym wzrokiem jak by chciał powiedzieć pomózcie mi. Nie szczekła ,nie skakał ,nie skomlał jak inne pieseczki tylko patrzył. Nie mogłam zapomnieć jego wzroku i postanowiłam mu pomóc.Ja niestety nie mogę go wziąść do siebie bo mam 2 psy w tym jeden już bardzo chory ,a mieszkam na 8 piętrze.Rudi potrzebuje takiej pani jak pani Ola ,która adoptowała Timbunie, no i oczywiście z ogrodem ,gdyż jest poważnie chory. Ma chorą wątrobę i nereczki , podejrzewaja też ,że miał wylew ale w schronisku nie maja tomografu żeby to sprawdzić .Rudi w zeszłym roku został zaadoptowany i po roku oddany z powrotem właśnie z powodu jego choroby. Jak go oddawali mial bardzo przechylona główkę i obracał sie w kółko stąd podejrzenie wylewu.Teraz już nie kręci się a główkę ma lekko przechyloną.Rudi ma 10 lat ,a nie wiadomo ile jescze pozostało mu życia. W niedzielę byłam u Rudiego,wyprowadziłam go na spacer ,okazało się że jest bardzo grzeczny i nawet dał się obciąć z kołtonów a było tego nie mało. Jak tylko córka upora się ze zmniejszeniem zdjęć Rudiego zaraz wkleimy. Są to zdjęcia z rana , z pierwszej wizyty gdzie Rudi jest nie obcięty .W przyszły tygodniu zrobimy zdjęcia już po obcięciu bo popołdniu przy pomocy wolontariuszki ,ktora mi pomogła został obcięty. [B]Rudi potrzebuje kogoś wyjątkowego ,kto zapewni mu domek i ciepło ,żeby nie musiał umierać na betonowej posadzce tylko w rękach ukochanej osoby.[/B] [B]Acha rzecz najważniejsza Rudi ma zapewniona bezpłatną opiekę lekarską do końca życia.[/B]
  20. [quote name='Ela_and_Krzys']Beata, bedziesz miec pewnie sama okazję w sobotę - jeśli przyjdziesz zbierać podpisy. My się raczej wybierzemy.[/quote] Elu nie wiem ,chyba raczej nie przyjde poniewaz z moją sunia jest coraz gorzej ,czekam na wyniki badań ,jutro ide z nią do wet.no i niewiem co bedzie.Po zatym mam jak juz wiesz jeszcze jednego stworka na przechowaniu , a po za tym w azylu jest strasznie chory piesek,którym chce sie opiekować ,wyprowadzać go na spacerki i głaskać.Dziewczyny obiecaly,ze zaloża mu stronke a ja mam jego zdjęcia do wkleienia,może znajdzie sie taka osoba jak pani od Timby ,że podaruje mu troszke ciepła i domek na ostatnie miesiące zycia.Piesek ten do końca życia ma zapewnioną bezplatną opiekę.Jak widzisz chyba ten piesek bardziej mnie potrzebuje,a podpisy zbiram dalej i wam przekaże.
  21. Elu wspaniałe zdjecia a Fuksik prześliczny ciesze się ,że miałam okazje go pogłaskać ,a teraz ty wygłaskaj go ode mnie.
  22. Beza 81 jestes naprawde wspaniała,dobrze że trafiłam tutaj .Widze że nie tylko w Krakowie jest tak cudowna osoba jak pani co adoptowała Timbunie.Dla Kremóweczki ten krótki czas był najwspanialszy ,czula się kochana i nie musiała odchodzić samotnie a przecież to takie ważne dla każdego zwierzaczka .
  23. Dziewczyny jak sie czyta ile znajdujecie domków dla tych biednych zwierząt skrzywdzonych przez tych wszystkich złych ludzi ,to odrazu na duszy sie robi czlowiekowi lepiej ,ze jest duzo ludzi o wspaniałych serduchach i można na nich liczyć. Lolek jest piekny i domek ma wspanialy.
  24. Pani Agnieszko u Dżekunia wszystko w porzadku ,w tej chwili zachowuje się jak by mieszkał z nami od zawsze. Mysle ,że pomału zapomniał o swej nie doli .Pamieta pani jak się martwiłam ,że nie szczeka, potem pisałam ,że pomału zaczyna niesmiało szczekać . Dżekuś za każdym razem jak wracamy do domu cieszy sie glosnym szczekaniem i wtulaniem sie do każdego domownika bo jak przychodzą znajomi to tylko podlatuje ,wącha i macha ogonkiem. Jak sie powie ,że idziemy na spacerek to odrazu podnosi alarm a za nim oczywiście Foksi tak więc u nas w domu wszystko jest jak za poprzedniego Dżekunia tylko ten nowy jest grzeczniejszy i bardziej posłuszny no i nie ujada na pieski tylko z każdym by sie chciał bawić pod warunkiem ,że nie jest za duży bo dużych się boi.Zuważyłam tez że boi się facetów bo jak wchodzimy do windy i jest w niej jakiś to nie chce wsiadać i myślę ,że dlatego na poczatku miał opory z wychodzeniem na spacerek z panem. tak ,że pani Agnieszko o Dżekunia prosze się nie bać ,myśle że ma u nas wszystko czego potrzebuje a przede wszystkim nasza miłość i wiele wiele miziania i przytulania. Nie pisze teraz dużo ponieważ obecnie walczymy z chorba nereczek Foksi . Raz jest lepiej a raz gorzej ,kłujemy bez przerwy zastrzykami i juz myślałam ,że może trzeba zapytać weta o zmiane terapi lecz dziewczyny z Wielunia powiedziały ,że pytały swoich zaprzyjażnionych wet,że wypadku starszych piesków metoda zastrzykami jest najlepsza. Najgorsza jest nasza w tej kwesti bezsilność bo nic więcej nie możemy zrobić oprócz tego że trzymamy jej dietke .
  25. [quote=ma_ruda;2277613Twoje obawy są dla mnie zrozumiałe. Ja też od chwili kiedy zauważyłam, że Punia się starzeje czułam lęk, że zostało niewiele czasu. Może własnie ze strachu "wypierałam" to co mnie niepokoiło i nie zauważyłam w porę objawów choroby? Ma-ruda mój Dżekus miał 13 lat ,a ja nawt nie dopuszczałam myśli ,że już mógłby odejść pomimo że miał chore serduszko jego śmierć była nagła ,a ja do tej pory zastanawiam sie czy przypadkiem mogłam temu zapobiec.Myślę jednak ,że ani ty ani ja nie mogłyśmy nic zrobić . Czytają wspomnienia innych osób ,które tak mocno kochają zwierzaki jak my wiemy ,że nie jesteśmy samotne w rozpaczy i bólu po ich stracie. Mamy tez świadomość ,że przez wszystkie lata spędzone z nami zwierzaki były szczęśliwe.Czytam też o innych zwierzakach ,które odeszły samotne i nie kochane i i jeszcze bardziej mi ich żal i serce się mi kraje ,że to wszystko przez ludzi.Dlatego tak jak ty postanowiłam pomóc następnemu zwierzakowi ,historie znasz .Życze Ci żebyś szybko znalazła i pokochała "skrzywdzonego" przez ludzi zwierzaczka bo gdzieś na Ciebie czeka.
×
×
  • Create New...