Jump to content
Dogomania

Foksia i Dżekuś

Members
  • Posts

    6820
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Foksia i Dżekuś

  1. [B]Malagos jestes cudowna[/B] ,że zainteresował Ciebie i to tak szybko ten ślepy jamniczek.Ludzie ,jeżeli ich można tak nazwać ,którzy wyrzucaja zwierzaka po paru latach wspólnego zycia tylko dla tego że jest mniej sprawny to potwory .Moge Ci powiedziec z doswiadczenia gdyz od 3 lat mam starsza ślepą sunie ,która jakis powór zostawił na pastwe losu na ulicy,że wcale nie ma znia więcej problemów (jezeli opieke nad domownikiem mozna wogóle nazwać problemem.)niz z psem widzącym ,a jest przekochanym pieskiem .Wogole ta jamnisia jest przesliczna i bardzo potrzebuje taich ludzi jak ty i twój mąż.:smile:
  2. Boże znowu niewidomy piesek .[B]Oktawio 6 ty[/B] to dopiero musisz sie martwic,a przeciez masz teraz tyle swoich problemów i stała opieke nad niewidomą i schorowana Viki.Skad ty na to wszystko bierzesz siły . Jak ktos sie zglosi z allegro w sprawie maluszka chetnie moge z nim porozmawiac ,że slepe zwierzaczki sa bardzo kochane i w cale z nimi nie ma tak duzo pracy tymbardziej ,że maluszek jest młody i może faktycznie mozna uratowac mu wzrok.
  3. Oktawia 6 jestes wspanialą osoba ,dzieki temu forum wiem ,że jest wiele osób o wspaniałych serduchach.Troszke jest za daleko żebym mogła wyciągnąc pomocna dłoń ale w przyszłym miesiącu znowu coś wyśle na konto Viki mysle że kazda złotówka w tym wypadku się przyda.
  4. [quote name='xheiliex']co zabiedactwo... niestety ja nie mogłabym jej przygarnąc... chociaz juz sie zakochałam... przedewszystkim nie umialabym zapewniic jej odpowiedniej opieki a ona zasluguje na wszystko co najlepsze, a zwlaszcza na ogromna ilosc czasu jaki 3eba byloby jej poswiecic... Xheiliex ,Viki tak jak wszystkie te ślepe zwierzaczki zasługuja na to co najlepsze i straszne jest to że dużą wine ponoszua tu ludzie, ponieważ to przeważnie przez ich zaniedbanie traca wzrok. Xheiliex wcale takie ślepe pieski nie potrzebuja ogromnej ilości czasu może tylko ciut więcej niz te widzące. Ja mam ślepa sunie ale już bardzo schorowana i tylko dlatego że juz nie dotrzymuje moczu jest znia troszke więcej klopotu.Ale wcześniej tego problemuu nie było, w mieszkaniu radzi sobie bardzo dobrze ,na polu tez nieżle .wiadomo trzeba z nia chodzić na smyczy. Sunia moja dużo śpi i ztego co czytałam Viki tez lubi spac. Wiadomo trzeba się z nią troszkę pobawić ,popieścić ale czy zdrowy piesek tego też nie potrzebuje. Z tego co czytałam Viki ma szanse odzyskać wzrok ,więc wogóle nie ma tu problemu , a wzamian za stały domek Viki odda ci całe swoje serce a ty będziesz szczęśliwa ,że mogłaś jej pomóc.
  5. [quote name='brazowa1']Rozmawiam dzis z kolezanka,ktora nas bedzie wiozla.Ona rozmawiala z swoja Mama,ktora jest kochana bardzo,ale malo dogomaniacka,bo nie mogla zrozumiec:dlaczego ktos targa kundla z drugiego konca Polski,skoro moze wziac z blizszego schroniska,albo za te kase kupic sobie szczeniaka i ze w ogole ,cala sprawa "smierdzi",ech!Zapewniam ,ze nic tu nie smierdzi. Coprawda jestem na dogomani od dwuch miesięcy ale pania Dariannę znam od prawie dwuch lat.Napewno Roki bedzie oczkiem w głowie pańci ,jak tylko zobaczyła jego zdjęcie od razu się w nim zakochała.Kotka tez maja znajdke a Pani Darianna jest wspaniałą osoba ,wrażliwa na ludzka i zwierzęcą niedole. Na przyjazd Rokiego juz nie może się doczekać.
  6. [quote name='AgusiaTerierka']Trzymamy kciuki i łapisie, Korusia (a niemłoda dama przecież :cool3: ) też ma poza sobą dwa zabiegi (przepuklinka i guzek na główce) o podobnej formie znieczulającej. Pozdrawiamy - Korusia i Boksia z "Resztą";)[/quote] Agusiu ty to umiesz podtrzymać na duchu ,teraz wiem napewno że wszystko będzie ok. Bardzo ,bardzo wszystkim dziekuje .
  7. Jestem od nie dawna na tym forum i odczasu do czasu przegądam stronke "psy do adopcji" nie wiem po co bo mam juz 2 azylowce,chyba po to żeby mnie serce bolało ile jest zła na tym swiecie spowodowane za sprawa człowieka .Najbardziej jednak człowiek cierpi jak czyta o tych pieskach ,które potrzebuja szczególnej opieki człowieka i nie moga jej znaleść. Ja mam slepą sunie wzietą ze schroniska 3 lata temu. Mieszkam w bloku na 8 pietrze .Sunia bardzo szybko poznała mieszkanie i nie ma dlaniej żadnego problemu poruszanie się po nim.Na spacerek wychodzi na smyczy ale na łące ja puszczamy i jak by ktoś nie wiedział to by nie poznal że jest ślepa. [B]Jezeli ktos ma domek ogrodzony i troszkę trawnika to ślepy pisek naprawde nie sprawiłby duzo kłopotu a wzamian zwierzak oddałby całe swoje serce. Klusia jest ślicznym psiątkiem .[/B] Trzymamy za Klusie i inne niewidome pieski rączki i łapki aby szybciutko znalazły domki .
  8. [FONT=Verdana][COLOR=#202020]Witam wszystkich,jesteśmy bardzo szczęsliwi .Wrócilismy właśnie od weterynarza .z Dzekusiem jest o niebo lepiej ,dostał następna serie zastrzyków i jak zwykle był bardzo grzeczniutki. Za tydzień nastepna wizyta i prawdopodobnie będziemy mogli się umówić na zabieg wycięcia tego paskudnego czerniaka. Oczywiście nie będzie Dzekuś całkiem usypiany tylko będzie pod wpływem srodków oszłamjających, oczywiscie dla bezpieczenstwa. [/COLOR][/FONT][COLOR=#202020][FONT=Verdana] Dzekus dziekuje wszystkim ,ktorzy trzymaja za niego raczki i lapki.[/FONT][/COLOR]
  9. [B]Acha o Lisku czytałam i nie tylko o nim[/B] . To właśnie dzięki takim wspanialym ludzia pieski ze schronisk maja szanse na wlasny dom , na rodzine, milosc ktorej im brakuje. Jednym slowem szanse na lepsze jutro. A wracajac do Dzekusia to dzekus jest nasz juz tak bedzie nie ma mowy zeby kto kolwiek ani cokolwiek nam go odebralo bedziemy walczyc o niego. Wyleczymy mu serducho, pozbedzimy sie wrednego nieprzyjaciela( czerniaka) razem pokonamy kazde trudnosci;)BO DZEKUS JEST NASZ!!!
  10. [quote name='Wiedźma']Podglądam wątek Dżekusia od początku. Dla mnie najważniejsze jest to, że nie został oddany po tym, jak dowiedzieliście się o jego chorobie. Wiedzma ,jak mogłabym oddać pieska tylko dlatego że jest chory ,tymbardziej potrzebuje on naszej pomocy.Nie o to chodziło , ale najwazniejsze jest że jest u nas szczęśliwy,szczeka juz bardzo często i nie tylko przy Asi . Jak wołam Foksi na spacerek czy ubieramy się w przedpokoju to Dzekuś jest pierwszy i szczekaniem sie upomina żeby o nim nie zapomnieć.Jutro może Geba wklei nam parę zdjęć , a ja napisze co z serduszkiem Dzekusia zaraz po wizycie u weterynarza.
  11. [B]Ulka[/B] sama nie wiem co moge napisac ,jest mi bardzo przykro i żałuje za pytanie moje do Sabinki .Na moja obrone moge tylko powiedziec ,że jestem tu nowa i nie znam historii tych wszystkich wspaniałych ludzi ,którzy tyle dobrego robia dla zwierząt poswiecając swój czas. Przeczytałm za twoja rada o Sabince w galeri,wspaniała osoba ,chcialabym otaczac sie takimi ludzmi to wtedy ten świat wydawałby sie piękniejszy. Sabinko bardzo Ciebie przepraszam i życze duzo zdrówka. Jak tylko doprosze się mojej starszej córki o zrobienie zdjęc Dzekusiowi jak się cieszy kiedy Asia wraca ze szkoły to natychmiast je prześlemy. W poniedziałek idzemy z Dzekusiem na nastepne badania ,mam nadzieje że będzie juz lepiej. Pozdrawiam wszystkich . Od Dzekusia i Foksi podziękowania i pozdrowienia dla Agusi Terierki i jej cudownej rodzinki.
  12. Dobry wieczór wysłałam własnie pieniązki (tylko 30 zł ale może w pózniejszym terminie będę mogła wysłać coś jeszcze)Napisałam "dla Viki" chyba będzie wiadomo dla kogo. Nasza Foksia tez bardzo dużo śpi ,tak więc z takim psem naprawde nie ma kłopotu i bez problemu można ją zostawić w domu. Oktawia a próbowałaś dawać jej patyczek do zabawy ,może to poskutkuje .Nasza Foksi lubi bawic się patyczkiem ,najpierw jej podkładam po pyszczek a potem próbuje jej odebrac. Ale może po operacji będzie widziała więc problem się sam rozwiąże . Zyczę suni żeby szybko znalazła dobry domek.
  13. Witam wszystkich ,dzisjaj zajrzałm tutaj bo przeczytała ,że niewidoma Viktoria szuka przewodnika. Ja tez mam niewidoma suczke, która wziełam 3 lata temu ze schroniska ale nie moglismy jej zrobić zabiegu gdyż nie była juz młoda ,a tak naprawde to nikt nie umiał powiedziec czy jest jeszcze jakaś szansa żeby widziała, a nie chcieliśmy ryzykowac .Slepota w niczym jej nie przeszkadza, tylko na spacerki musi chodzic na smyczy ,ale jak jest na polance ,która juz zna to sobie spaceruje sama.W domu bardzo szybko nauczyła się poruszac między meblami .Chetnie się bawi a jak sie przyjdzie do domu to bardzo się cieszy ,szczeka i podskakuje jak pies widomy.Tak wię jeżeli ktos chcialby przygarnąć ślepą wiktorie niech sie nie zastanawia ona w zamian odda całe swoje serce. Ale jeżel jest szansa na to żeby Viktoria widziała ,prosze podać konto pare zł dożucę .(nie moge zaoferowac wiele gdyz moja sunia już jest bardzo schorowana i Dzekus ,którego wzieliśmy ze schroniska tez jest powaznie chory i wymaga kosztownego leczenia)
  14. "Nie ważne czy nasz przyjaciel zyje kilka miesiecy, rok, kilka lat czy kilkanaście. Jego odejscie zawsze boli bardzo mocno." AGGA chyba masz racje,ze odejście czworonoga zawsze boli i najważniejsze dla mnie jest to że jest tyle wspanaiłych ,kochajacych ludzi zwierzaków, którzy czuja to co ja po stracie zwierzaka. Ja straciłam swojego małego rudego Dżekunia 24.06.2006 i pomimo że w domu został drugi zwierzak Foksi i mamy juz nowego Dzekunia ze schroniska w Mielcu to ból mój wcale nie jest mniejszy.W moim otoczeniu jest duzo ludzi ,ktorzy nie rozumieja jak mozna płakać i przeżywac strate po psie, przykre jest to też sa to tez osoby z mojej rodziny. Alicjo dzięki tobie wiem ,że tak jak ty nigdy nie zapomnisz o Harleju ja nie zapomne o swoim pierwszym w zyciu zwierzakiem Dzekusiem.
  15. [FONT=Verdana][COLOR=#202020]Dzekuś jest już bardzo żywym pieskiem ,cieszy sie ,bawi i wogule szaleje po całym domu ,chyba seria tych zastrzyków i leki ,które mu obecnie podajemy sprawiły że czuje się coraz lepiej. Szczeka i wrczy juz coraz częściej a jak córka Asia wraca ze szkoły to poprost szaleje a córka nie może się nawet rozebrać, [/COLOR][/FONT][COLOR=#202020][FONT=Verdana] Troszke miał klopoty z posłuszeństwem na polu .Od 3 tygodni powpli zaczeliśmy go puszczac luzem ,żeby nauczył się chodzić bez smyczy bo przy ślepej Foksi bardzo by to nam ułatwiło soprawę.Z poczatku to wogole nie wiedział co to znaczy wróc lub czekaj tylko jak kucneliśmy i przywoływaliśmy go ręka to wracał za co był chwalony.Coraz częsciej jednak wraca ale dalej lubi się oddalac .Asia raz już go troszkę zganiła że nie słucha na chwilę poskutkowała,ale wczoraj pan był rano na spacerku z dwoma psami i dzekusia puscił raz słuchał a raz sie oddalał.Chwila nie uwagi a Dzekus już był przy ulicy ,krzyka pana spowodował że Dzeki się zaczymał( bo jak sie stanowczo na niego krzyknie to nie wraca ale czeka)i i dostał klapsa.Jak tylko wrócił do domu natychmiast wszedł do córki na łózko i nawet nie zjadł sniadania.Dzisaj słuchał juz pana i chodził blisko niego jak pan stwierdził jak rasowy piesek.Foksi trzymamy dietke i po seri leków tez jakby troszkę sie ożywiła i tez więcej sie bawi bo ostatnio to tylko spała a jak wstało to czesto sikała po mieszkaniu teraz zdarza sie jej żadziej. Cieszymy się bardzo ale nie zapominam o ich chorobach bo się boję że jak tylko zacznie sie wszystko dobrze dziać to może coś złego się przydarzyć gdyz juz tak czasem w życiu było.[/FONT][/COLOR]
  16. [quote name='Sabina1']Jednak się odezwę. Jestem osobą,która dzięki Ulce18 dostała "do kochania" cudownego psa z mieleckiego schroniska. O żadnych pretensjach do wolontariuszy być nie może. [B]Sabinko prosze ciebie i innych ,którzy tylko się oburzaja że mamy pretensje do Ulki przeczytajcie jeszcze raz dokładnie wszystko co[/B] napisałm .Czy ja mam pretensje do Ulki -wżadnym razie , mam żal dopracowników schroniska a to nie to samo.Zreszta wy też wszyscy ich chwalicie ,ale sam piszesz ,że przed adopcja piesek twój byl przebadany " Do lek. weta tam pracującego (wiem, ze za grosze), należy obowiązek badania psów, ale...... Byłam tam i wiem, że lekarz nie jest w stanie ogarnąć opieką medyczną ich wszystkich. [B]Wiedząc to, przed zabraniem psa, poprosiłam o zbadanie go [/B]i zwrócenie uwagi na ropiejące oczka. Pan doktór rzeczywiście zajął się psem bardzo, nawet wykastrował psa,na moją prośbę, ale zupełnie za darmo." Czy w moim wypadku tak bylo-nie pomimo że wcześniej pisała emaile i 3 razy dzwoniłam do schroniska że wieczorkiem przyjadę po niego i że mam bardzo juz chorego pieska w domu nikomu nie przyszlo na myśl ,żeby go zaszczepić i zdjagnozować, "Uważam,że wszyscy w Mielcu, robią co mogą, może więcej nawet nie są w stanie". Nie bardzo pan kierownik był ucieszony a na pytania o piska tylko umiał odpowiedziec ,że jest u nich 1,5 roku.W końcu jak zadzwoniłam 3 raz i zapytałam "czy nie zależy Państwu na adopcji " pani Basia bardzo sympatyczna poszła zobaczyć o ,którego pieska chodzi i że jest na wybiegu.Reszte jeszcze raz pani niech przeczyta sama. " Żywy, wesoły, młody Dżekuś, w żadnym wypadku nie budził niepokoju pracowników, a przecież widziałam tam pod dachem, pod specjalna opieką psy z jakiegoś powodu "niedysponowane". Rozumiem rozgoryczenie, ale gniewa mnie brak umiaru w wyrażaniu pretensji i o ten umiar i wyważanie słów gorąco proszę.[/quote]" Dzekus wcale nie byl żywy i wesoł kiedy go odbieraliśmy wprost przeciwnie przestraszon, nawet na rękch pana kierownika kiedy go wynosił. Rozgoryczona jestem to wakt na pretensje juz zapóżno jak juz pisałam Dzekuni bardzo pokochaliśmy i będziemy go leczyć. Chodzi mi tylko ,żeby uświadomić pracowników schroniska ,że mimo wszystko przed wydaniem nalezy pieska zbadać i jżeli jest tak jak w naszym wypadku powiedezieć prawde dla dobra pieska. Prosze tez o odpowiedz czy pani piesek jest powaznie chory i czy ma pani jeszcze jednego tak ja ja powaznie chorego i odpowiedziec sobie na pytanie co ja teraz czuje .
  17. "jestem wolontariuszemw krakowskim schronisku i dziesiatki arzy wyadoptowywalam psy, ktore okazaly sie ciezko chore, lub ktore w schronisku zdiagnozowano w dniu wydawania i okazalo sie nagle musza przyjmowac tone lekow dziwne ze przez kilka poprzednich lat nie musiały" Sama pani przyznaje że w Krakowskim schronisku przed wydaniem zwierzak jest diagnozowany i tylko od adoptującego zależy czy weżmie zwierzaka u którego pojawiła się problem z leczeniem ,ma wybór adoptować tego zwierzaka czy innego.Zgadzam się, ze nie które choroby nie mozna rozpoznac podczas badania trzeba zrobić dodatkowe, ktore wiadomo w warunkach schroniska sa często nie do przejścia.Moja Foksi była wzieta z Krakowskiego schroniska .Wiedziałam że jest już nie młoda i ślepa . Przed ydaniem jednak pies był przebadany i doradzono mi jak postepować z niewidomym zwierzakim też przeciez nie wykryto że wszystkie te dolegliwości sa po przebytej nosówce wyszlo to podcas badań i wizyt u weterynarza ale nie mam o to do nikogo pretensji mogłam domyslać się co może mnie czekać a mimo to chciała psu pomóc.Pies jednak byl odrobaczony i zostałam zaproszona na szczepieie na wscieklizne ,lub w razie konieczności mogłam sie zgłosić po poradę.W przypadku Dzekiego wystarczyło pieska przebadać ,gdyz jego choroba serduszka została zdjagnozowana podczas pierwszego badania .Zaznaczam też ,że badała go pani ,która serca leczyc nie umie (loczony jest gdzie indziej)a mimo to odrazu stwierdziła chorobę.Dzekus nawet był nie zaszczepiony na wściekliznę ,a przeciez informowałam wcześniej ,że chce go adoptować i jaką mam sytuację z Foksią. Powtarzam jeszcze raz nie mam pretensji do wolantariatu wprost przeciwnie zawsze powaram ,że gdyby nie wolontariat wiele zwierzaków nie miałoby szans na adopcje a oto tu chodzi , Ja nie narzekam wyrażm swoje zdanie , chodzi o to że w takiej sytuacji schronisko też musi co,ś od siebie dać a nie tylko przyjąc datek a wzamian dac tylko umowę adopcyjną i kwitek. Pisze to przedewszystim po to żeby unikac jednak takich sytuacji dla dobra zwierzaków bo nie ma nic gorszego dla nich niz powrót do schroniska ,[B]a przeciez właśnie o to walczy wolontariat i chwała im za to .Jestem pełna szaczunku i podziwu dla tych ludzi.[/B] [B]Ulka,[/B]przeczytaj jeszcze raz to co napisałam i Geba ,napewno ani ja ani Geba nie obrażałyśmy wolontariat a tym bardziej że pies jest chory przez wolontariat . [B]Ale musisz przyznac ,że jednak pracownicy nie są tu bez winy i skończmy juz temat a ja będe pisac o postępach Dzekunia ,a jest ich nie mało[/B]
  18. "jestem wolontariuszemw krakowskim schronisku i dziesiatki arzy wyadoptowywalam psy, ktore okazaly sie ciezko chore, lub ktore w schronisku zdiagnozowano w dniu wydawania i okazalo sie nagle musza przyjmowac tone lekow dziwne ze przez kilka poprzednich lat nie musiały" Sama pani przyznaje że w Krakowskim schronisku przed wydaniem zwierzak jest diagnozowany i tylko od adoptującego zależy czy weżmie zwierzaka u którego pojawiła się problem z leczeniem ,ma wybór adoptować tego zwierzaka czy innego.Zgadzam się, ze nie które choroby nie mozna rozpoznac podczas badania trzeba zrobić dodatkowe, ktore wiadomo w warunkach schroniska sa często nie do przejścia.Moja Foksi była wzieta z Krakowskiego schroniska .Wiedziałam że jest już nie młoda i ślepa . Przed ydaniem jednak pies był przebadany i doradzono mi jak postepować z niewidomym zwierzakim też przeciez nie wykryto że wszystkie te dolegliwości sa po przebytej nosówce wyszlo to podcas badań i wizyt u weterynarza ale nie mam o to do nikogo pretensji mogłam domyslać się co może mnie czekać a mimo to chciała psu pomóc.Pies jednak byl odrobaczony i zostałam zaproszona na szczepieie na wscieklizne ,lub w razie konieczności mogłam sie zgłosić po poradę.W przypadku Dzekiego wystarczyło pieska przebadać ,gdyz jego choroba serduszka została zdjagnozowana podczas pierwszego badania .Zaznaczam też ,że badała go pani ,która serca leczyc nie umie (loczony jest gdzie indziej)a mimo to odrazu stwierdziła chorobę.Dzekus nawet był nie zaszczepiony na wściekliznę ,a przeciez informowałam wcześniej ,że chce go adoptować i jaką mam sytuację z Foksią. Powtarzam jeszcze raz nie mam pretensji do wolantariatu wprost przeciwnie zawsze powaram ,że gdyby nie wolontariat wiele zwierzaków nie miałoby szans na adopcje a oto tu chodzi , Ja nie narzekam wyrażm swoje zdanie , chodzi o to że w takiej sytuacji schronisko też musi co,ś od siebie dać a nie tylko przyjąc datek a wzamian dac tylko umowę adopcyjną i kwitek. Pisze to przedewszystim po to żeby unikac jednak takich sytuacji dla dobra zwierzaków bo nie ma nic gorszego dla nich niz powrót do schroniska ,[B]a przeciez właśnie o to walczy wolontariat i chwała im za to .Jestem pełna szaczunku i podziwu dla tych ludzi.[/B] [B]Ulka,[/B]przeczytaj jeszcze raz to co napisałam i Geba ,napewno ani ja ani Geba nie obrażałyśmy wolontariat a tym bardziej że pies jest chory przez wolontariat . [B]Ale musisz przyznac ,że jednak pracownicy nie są tu bez winy i skończmy juz temat a ja będe pisac o postępach Dzekunia ,a jest ich nie mało[/B]
  19. [B][COLOR=black][FONT=Verdana]Pani Agnieszko chyba jest pani nie sprawiedliwa pisząc ,że Dżeki jest chory przez schronisko i wolontariat.[/FONT][/COLOR][/B][COLOR=black] Ani ja ani Geab nie napisałyśmy że jest chory przez wolontarit.Moja słowa brzmiały ,że gdyby nie wolontariat, nie wiadomo co by się z Dżekuniem stało .Mam prawo wyrazić co myślę ,że przez 1,5 roku przebywania w schronisku nikt z pracowników nie umiał nic powiedzieć .Sama pani o tym wie ,gdyż przed adopcja pisałam do pani emaile z zapytaniem o pieska ,a pani do schroniska i nie uzyskałyśmy żadnych odpowiedzi .Zarówno pani jak i wschronisku wiedzieli że mam straszą i schorowana sunie i nie dawno straciłam mojego Dzekunia, a chce adoptowac Lolusia bo jest bodobny do mojego poprzedniego. Informowałam o tym gdyz chciałam uzyskac jakieś informacje o piesku. W dniu przyjazdu po Dzekunia dzwoniłam 3 w końcu pani Basia bo tak miała na imię poszła zobaczyć co sie z pieskiem dzieje i powiedziała że jest na wybiegu z innymi psami bo chociło tez o stosunek do innych zwierząt. [B][FONT=Verdana]Prosze pomyśleć jak ja czuję się psychicznie , niedawno straciłam mojego pieska, suni nie daja szans na długie życie (może to być w każdej chwili) a tu jeszcze nie widomo jak będzie z Dzekuniem.[/FONT][/B] Foksi wzielam 3 lata temu ze schroniska ponieważ szans na przeżycie po ty jak ją zostawiono ślepą i chora na ulicy .[/COLOR] [COLOR=black]Chciałam mlodego piska żeby w razie potrzeby byl zwierzak do przytulenia a tu okazało się że jest powaznie chory. Pisałm też pani że co sie stalo to się stało , a Dzekunia bardzo pokochaliśmy i zrobimy wszystko żeby byl zdrowy. Prosze jednak pomyśleć ,że mogło by się tak zdarzyć że nie mialabym z czego zrezygnowac żeby pieniązki przeznaczyć na leczenie drugiego pieska ( a nie jest to mało) i co wtedy. Czasem lepiej jest coś o piesku wiedzieć i informować adoptującego dla dobra zwierzaka ,żeby nie musial wracac do schroniska.Głośno się krzyczy ,że ludzie adoptują pieski a potem oddaja bez powodu a może jednak czasem jest powód . Przeciez jest wiele wspaniałych ludzi ,którzy adoptuja zwierzkia kaleki i chore bo właśnie maja taką potrzebe żeby im pomóc ale robia to świadomie. [/COLOR]
  20. Cześć Korusiu .Strasznie się cieszę że ty Boksia i cała twoja rodzinka interesuje się moim zdrówkiem. Będe się bardzo starał wyzdrowieć przedewszystkim dla moich ludków,którzy się bardzo martwią o Mnie. Nawet jak będe dostawał 5 zastrzyków naraz ( tak jak to było wczoraj)nie będę protestował tylko cierpliwie znosil, bo następna seria już w niedzielę. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam razem z całą rodzinką całą twoja rodzinkę.
  21. [quote name='Ulka18']Bardzo nas zmartwila wiadomosc o chorym serduszku Dżekusia :shake: Nikt by tego nie podejrzewał, ze psiak moze miec jakąs wade sereca. Zreszta nawet nie byłoby jej jak wykryć w warunkach schroniska :shake: Nie wiadomo, jak potoczyłyby sie losy Dżekusia, gdyby nie został adoptowany...[/quote] Wiem ,że wszystkim którzy kochaja zwierzęta jest przykro ale ja już przeżywam katusze .Po stracie mojego małego Dzekunia nie moge się otrząsnąc do tej pory. Wzeliśmy Dzekunia bo wiem ze również Foxi jest juz starszą i bardzo schorowana psinka (dlatego tez ją adoptowalismy bo chcieliśmy żeby ostatnie swoje lata otoczona była miłością) i żeby w razie potrzeby był w domu jakis futrzak do przytulenia .Od samego początku pokochaliśmy Dzekunia ,a tu dowiadujemy sie że Dzekuś jest tez powaznie chory . Nie prawda jest że w warunkach schroniska w przypadku Dzekunia nie można było wykryć choroby serca.Wystarczyłoby gdyby jakiś lekarz go osłuchał i nie potrzebny jest do tego aparat EKG. Wglada to tak ,że piesek przechodził jakies choroby ,które były przez 1,5 roku przebywania w schronisku nie byly leczone.Nik też z pracowników schroniska nie umiał o piesku nic powiedziec jak tylko to że przebywa 1,5 roku. Kiedy odbieralismy pieska zauważyliśmy czarna narośl na pyszczku i pytalismy kierownika co to jest ,powiedział że zwykła narośl , a okazało sie że jest to czerniak. Uważam ,że jeżeli ktoś podejmuje się pracy ze zwierzętami nawet jeżeli są to niewielkie pieniądze powinien o nie dbać.Gdyby nie wolontariusze,którzy wystawili Dzekunia na allegro to niewiadomo co by sie z nim stało. Chociaż z tymi wadami nie wiem ile jest mu dane i to jest dla naszej rodziny najgorsze.
  22. [COLOR=#202020]Mam niestety smutna wiadomosc nasz kochany Dzekus jest bardzo chory. Ma bardzo chore serduszko juz jest poddany leczeniu , ale okazalo sie ze ma jeszcze czerniaka. Nie mozna go usunac poniewaz Dzekus ma za slabe serduszko i taki zamkniety krakg sie tworzy;( poki co cieszymy sie kazdym dniem. Foksia jest chora i teraz Dzekus. Chcielismy miec zdr9wego mlodego pieska a okazalo sie ze mamy owszem mlodego ale chorutkiego. Dzekus lubi sie bawic ale moze tylko sam albo zemna bo z innymi pieskami zabawa odpada( nie moze serduszka przemeczac) bede pisac na biezaco pozdrawiam inne pieski. Trzymajcie lciuki za naszego Dzekusia razem z nami. Pozdrawiam.[/COLOR]
  23. [quote name='GeBa']Tak to jest Asia wybranka Dżeksona. Rudziak jest w nia wpatrzony jak w obrazek choc widac ze ma kontakt ze wszystkimi domownikami. Maluch chyba powoli zaczyna wierzyc ze to nie sen tylko ze taki stan rzeczy potrwa juz na stale. Mam nadzieje ze nasza kolejna wizyta to juz bedzie mniej przestraszony moim 2 noznych potworow.[/quote] Bardzo dziekuje GEBIE za pomoc w klejaniu zdjęć jak również za zalogowanie nas na tym forum ,od dzisjaj Foxi i Dzekuś będą mogli sami cos o sobie napisać .
×
×
  • Create New...