Jump to content
Dogomania

zdrojka

Members
  • Posts

    4497
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zdrojka

  1. Na pewno zasadzę :-( Tylko czekam na skany zdjęć, rodzice mają je u siebie i tylko w postaci "papierowej", więc czekam na dostęp do skanera. Wiesz ma_rudko, tak czytam sobie te historie psiaków, głównie te z happy endem, ale i sporo tych kończących, albo raczej tych, które kontynuują się za TM... Ryczę przy każdej, czy to ze szczęscia, czy ze smutku... I troszkę pomaga. Czy to czas leczy rany, czy to, że nie jesteśmy z tym same (sami), zawsze ktoś pocieszy, zawsze, niestety, jest ktoś, kogo my możemy pocieszyć... Robi się trochę lżej... Do tej pory, jak oglądałam to: http://www.indigo.org/rainbowbridge_ver2.html to ryczałam jak nie wiem co. Puściłam mamie, nie zna angielskiego w ogóle, musiałam tłumaczyć, to musiałam przerwać i napisać tekst na kartce, tak mi się głos łamał. Teraz już mogę to oglądać, łezki lecą, ale w końcu wierzę, że tam się spotkamy. Dzięki Wam wszystkim wiem, że to nie koniec... Że to może być dopiero początek.
  2. Czekamy na nowe dobre wieści! :roll:
  3. Przepraszam, że podnoszę, może nie powinnam tu, na TM, ale muszę. Tak, jak pisałam, muszę wstawić. Może komuś przyniesie ulgę. To dla Mikuni, Puni i Migaczka i wszystkich, którzy czasem muszą uronić łezkę. http://www.indigo.org/rainbowbridge_ver2.html
  4. Taki dzień dziś, że muszę to wstawić. Robię to pierwszy raz, więc może się nie uda, ale co mi tam. Ja się muszę czasem wypłakać, bo inaczej pęknę... To dla Mikuni i Migaczka i wszystkich, którzy czasem muszą uronić łezkę. http://www.indigo.org/rainbowbridge_ver2.html
  5. Ja też nie potrafię... Chciałabym, ale boję się, że nie dam rady :-( Czekam na ten moment, kiedy będę się mogła uśmiechnąć do zdjęcia, ale chyba jeszcze za wcześnie. Ale taka chwila nadejdzie! Wiem to, tak samo jak Ty. Tylko potrzeba czasu... Jeszcze trochę dajcie mi czasu...
  6. Mikuś, opiekuj się moim Migaczkiem
  7. To już prawie miesiąc... :-( A ja ciągle wchodząc do rodziców rozglądam się za Twoją obrożą i smyczą. Tak brakuje mi Twego szczekania na powitanie. I cały czas nie mogę sobie darować, że mnie przy Tobie nie było... Poszukaj tam za TM Młodego, kotka, który do nas i do Kity przychodził, ale niedawno potrącił go samochód. To było takie fajne kocię, dzikus, ale do oswojenia. I lubił naszą Kitę. Za dużo tego wszystkiego... Dlaczego tak jest?!? :shake: I poszukaj Mikuni, Puni, bratniej duszy w chorobie. Ona wie, co przeżyłeś. Bawcie się spokojnie za TM Ania PS Nie ma Twojego... grobu, miejsca pochówku, jak zwał, tak zwał, ale nie mam gdzie pójść i z Tobą porozmawiać. Miało być inaczej, później, nigdy...
  8. Jej, czytam i czytam, i chlipię, łezki radości same się cisną... :placz: Tyle dobrych rzeczy dziś, a raczej wczoraj, się zdarzyło. Trzymam kciuki, oby tak dalej. Macie wielkie serca! Proszę przekazać wszystkim nowym wspaniałym właścicielom, że ja ich po prostu kocham! :loveu: AgaG, pozdrawiam serdecznie! Na Twoim wątku kończę dziś czytanie, muszę wstać na 7 do pracy, jak ktoś będzie czytał, to niech to weźmie też do siebie, bo już nie dam rady wpisać na każdym "szczęśliwym" poście. Śpijcie dobrze. Ania
  9. Tak się cieszę! :multi: Na razie nieśmiało, ale musi być dobrze!
  10. Rybciu, i jak poszło? Wszyscy trzymali kciuki z całych sił razem z Twoim Aniołkiem!
  11. Ma_rudko moja kochana Któregokolwiek psiaka nie wybierzesz, to i tak Twoja Suńka będzie się nim zza TM opiekować, tak samo jak Tobą. Pojedziesz pewnie do schronu jeszcze nie raz, nie da się na wszystkie bidy za jednym razem spojrzeć, uśmiechnąć się do nich i powiedzieć "to TA". Pewnie potrwa to jeszcze, pewnie "młoda" nie będzie Ci JEJ przypominać, ale pamiętaj, że jak coś Ci w sercu powie "TO TA" to się nie broń. Suńka daje Ci w ten sposób znać, że to tę psicę masz wziąć. I nie broń się przed tym. Choćby była najmniej podobna do Twojego aniołka. Zazdroszczę Ci, że weźmiesz psiaka. Bardzo!
  12. Rybc!u... sama nie wiem, co Ci napisać. Minęło już trochę czasu, ale "do końca świata i jeden dzień dłużej" będziemy kochać, tęsknić, wspominać, wylewać łzy... Nasze Aniołki... Zazdroszczę Ci nowego psiaka. Ja na razie nie mogę...
  13. I zmień tytuł wątku... Nie Twoja wina! Z jakiegoś powodu wezwano ją za TM. Widać musi się tam kimś opiekować. A o Tobie pamięta, na zawsze pozostanie Twoim Aniołkiem!
  14. Tak jak pisałaś na moim wątku Migaczka, nie musisz się winić, że nie zauważyłaś, ani że Punia cierpiała... Rozmawiałam z kilkoma wetami, guz na śledzionie, póki nie pęknie, nie stwarza większych problemów bólowych, o ile tak można powiedzieć. Mój Migacz żył z nim ponad rok i jak pisałam, nie dawał znaku, że coś go boli. A hipohondryk (czy jak się to pisze) był z niego straszny :razz: Każda ranka na łapce to było wycie i "popatrz, pańcia, co mi się stało" Nie obwiniaj się, nie cierpiała. Szkoda tylko, że to się wszystko tak szybko potoczyło, że nie miałaś czasu się z Puńką pożegnać. To boli najbardziej... Żegnaj ją teraz, wśród nas, jesteśmy z Tobą, będzie łatwiej... Ktoś tu kiedyś, niedawno wkleił taki ładny filmik z psiakami odchodzącymi za TM. Było już kilka razy. Ja nie umiem jeszcze wklejać, jakby ktoś mógł... To co prawda wyciskacz łeż ['], ale po nim jakoś tak lepiej, spokojniej... Jeśli mogę, to bardzo proszę...
  15. Ma_rudo i Rybc!o, wielkie dzięki. Ra_rudo, tego typu rak na prawde nie boli. Wiem to od mojego psiaka, on zawsze mi mówił, jak mu coś doskwierało. Może w końcu wstawie tu jakieś zdjęcia, żebyście wiedzieli, jaki był słodki. Ale tak bardzo mi go brakuje...
  16. Jakbym czytała o moim Migaczu :-( Też guz na śledzionie, wielkości piłki do ręcznej...Tylko że On żył z tym rok, na szczęście prawie do końca bez bólu. Strasznie Ci współczuję, też miesiąc temu pożegnałam moją pociechę. I też jeszcze się z tym nie pogodziłam. Pamiętaj, nie jesteś sama. Ja też to sobie powtarzam, ale wcale nie jest łatwiej :placz: Ania
  17. Dzięki... :-( Tych dobrych chwil było mnówstwo, ale jak tylko wezmę jego zdjęcie to łzy same płyną... :placz:
  18. Chyba już w końcu mogę o tym napisać... Miesiąc temu odszedł mój ukochany 13-letni psiak Migacz :-( Belgijsko - ONkowa bestia, która spędziła ze mną prawie pół mojego życia. Miał raka od roku, ale nie bolało go, był pełen życia i radości. Wiedzieliśmy, że może być już tylko coraz gorzej, ale jakoś się trzymał. Zapowiedziałam wszystkim, że jak da znać, że Go boli, to ja Go potrzymam za łapę przy przejściu za TM, tak bardzo chciałam przy Nim być w tej chwili. Wyprowadziłam się z domu z rok temu, został z rodzicami i z siostrą, bardzo za mną tęsknił, ja za Nim jeszcze bardziej. Bywałam u Niego często. Pod koniec sierpnia wyjechałam na Mazury z moim TŻ i żeby Migaczka nie męczyć, bo miał spore kłopoty z chodzeniem, nie obudziłam go, jak żegnałam się z rodzicami. I nie mogę sobie tego darować!!! Dwa dni później, przez telefon, będąc oddalona od Migaczka o 200 km uczestniczyłam w jego odejściu. Nagle, bez żadnego znaku pękł mu podobno teg guz... Piesio już nawet nie wstał, tak go bolało, nawet na dźwięk głosu mojej Siostry nie był w stanie zamerdać ogonem. Wszystko załatwili szybciutko, żeby cierpiał jak najkrócej. A mnie tam nie było!!! Nie pożegnałam się z Nim! Odchodził beze mnie... Wiem, że nie sam, że była z Nim moja Siostra, Tata, płakali strasznie, Mama w domu też, ale mnie z nim nie było, nie mogłam Go potrzymać za łapę w tej ostatniej chwili po tej stronie... Nie mogę tego sobie do dziś darować! Wiem, że to już miesiąc, ale jak wpadam do rodziców, to za każdym razem czekam na to straszliwe szczekanie, piszczenie, merdanie ogonem, wciskanie łebka pod pachę i ... Brak mi jego posłania, miski, dom wygląda, jakby w nim czegoś brakowało... To tak strasznie boli... tak bardzo...
×
×
  • Create New...