Jump to content
Dogomania

elik

Members
  • Posts

    81626
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    316

Everything posted by elik

  1. Dzisiaj na konto Kadeta vel Misia wpłynęły pokaźne kwoty z bazarku 17,00 zł od AniaB 60,00 zł od maarit
  2. [quote name='feliksik']Nodi i sunia Tina już po sterylce - mieli dziś o 11.00. Psiaki już w domu. Wszystko ok. Dziękuję za pomoc serdecznie, bez was nie udałoby się - postaram się jak najszybciej formalności pozałatwiać....[/QUOTE] Przyjemnie się czyta, że wszystko ok :) Dopilnuj proszę, żeby na fakturze było napisane ile kosztował zabieg każdego psiaka np: sterylizacja suczki Tiny - ... zł, kastracja psa Nodi - .... zł. Zlecający ........
  3. Fantastyczny pomysł :cool2::thumbs: a zdjęcia Misia fantastico :loveu:
  4. Na Misia konto wpłynęła kwota 28 zł z bazarku od agaga21.
  5. [quote name='majqa']Cudnie Aniołku! :loveu: ...[/QUOTE] Sie zrobiło ;)
  6. [quote name='majqa']Elunia, tu możesz wyszczególnić tylko nicki, a wpisać sumę łączną, na ten moment zyskaną. Bardzo Cię gorąco proszę, byś cząstkowo potwierdziła mi te wpłaty na wątku bazarku. Już podaję na PW link. :-) Edit: Eluś, jeden nick do poprawki, nie wiosna, a WiosnaA. :-)[/QUOTE] Ok sie robi :)
  7. Dzisiaj wpłynęło na konto Misia 53 zł z bazarku. 10,00 - wiosna 23,00 - marvin 20,00 - majqa Wpisać do rozliczenia łącznie 53,- zł, czy każdą sumę osobno ?
  8. [quote name='Zofia.Sasza']To ja - pozwolisz - poczekam na "ujawnienie instytucjom". Nawiasem mówiąc [B]paranoję się leczy[/B] ;) [B]Dopytaj swojego psychiatrę[/B] ;)[/QUOTE] Chamstwem i tupetem nikomu oczu nie zamydlisz. Równie dobrze jak ja sama, wiesz, że nie ma powodów, abym leczyła sie u psychiatry, a używanie powyższych "argumentów" świadczy o determinacji z jaką chcesz zdeprecjonować mówiących prawdę o losie masowo wywożonych zwierząt. TEJ PANI TO JA JUŻ DZIĘKUJĘ ! [SIZE=5]EOT[/SIZE]
  9. [quote name='Zofia.Sasza']Na to że białe jest białe? Jak najbardziej - gołym okiem widać ;) A serio mówiąc, ta oszołomska krucjata szkodzi sprawie. Bo oczywiście są lewe wywózki, ale jak je wyłowić z tych jęków, wrzasków i piany ogólnej? JEDEN DOWÓD poproszę. Bo na razie są wspomniane już erupcje egzaltacji i "tajne kwity", których nie można zobaczyć.[/QUOTE] Trudno zobaczyć, bo ci którzy je mają boją się o własne i bliskich życie. To ogromny, dochodowy interes, to działa jak mafia. Jeśli ktoś ma dowody, to na pewno nie ujawni ich na jakimkolwiek forum, tylko od razu odpowiednim instytucjom. Jeśli zapytasz, [I]to po co to tu wałkować[/I], od razu odpowiem: po to żeby uzmysłowić tym, którzy wierzą w piękne wizje, że to bzdury i żeby wnikliwie zbadali i dokładnie sprawdzili dom chętny adoptować zwierzaka poza granicę. Nie tylko do Niemiec. Ten proceder rozciąga się na wiele krajów europejskich.
  10. [quote name='emilia2280'][SIZE=3]Byl ktos moze w Klembowie? Majá psy karmé?[/SIZE][/QUOTE] Czy ktoś może odpowiedzieć na to pytanie ?
  11. [quote name='Zofia.Sasza']Czy są na to co piszesz jakieś dowody? Bo Twoja wypowiedź, to kolejny histeryczny lament bez ŻADNYCH konkretów.[/QUOTE] A masz jakieś dowody, że tak nie jest, czy może kolejna popleczniczka ? Poza zdolnością trzeźwego myślenia i wyciągania wniosków wiele podawano na różnych wątkach. Wdawanie sie w dyskusje z udającymi, że wierzą w dobre intencje handlarzy, to jak próba udowodnienia, że białe jest białe. Są na to dowody ?
  12. [SIZE=4]Trzeba albo nie mieć rozumu, albo mieć w tym interes, żeby twierdzić, że zwierzęta masowo wywożone do Niemiec jadą do domów po dobry byt. [/SIZE] [SIZE=4]ONE JADĄ JAKO TOWAR DO PRZEROBU W RÓŻNYCH CELACH, ALE NA PEWNO NIE DO PRYWATNYCH DOMÓW, JAKO PUPILE NA KANAPY.[/SIZE] Wyjątek mogą stanowić indywidualne adopcje, gdzie umowy są podpisane przez konkretną zainteresowana danym zwierzakiem osobę. Trzeba mieć źle w głowie poukładane, żeby sądzić, że ktokolwiek znający realia uwierzy w te brednie wypisywane przez popleczników handlarzy.
  13. [quote name='majqa']Cały czas główkuję. Eluś, zaraz na PW podam Ci namiar do kogoś łebskiego na fejsie. Zapytaj o radę. Im więcej głów tym więcej szans, że ktoś wpadnie na trafiony pomysł.[/QUOTE] Dziękli, ogromne buziole. Pewnie, im więcej głów, tym więcej pomysłów. Na razie muszę spadać na spacerek z czipsami i obiaddo, ale zaraz potem nawiążę kontakt. Zdam relację oczywiście :)
  14. [quote name='emilia2280']kielecka budka jest genialna, uwielbiam ten trójkát kielecki :) tylko ze chyba im lzejsza tym latwiej o stoczenie budki z suniá. nie wiem jak z zawieszeniem jej od góry, to chyba do drzewa czy slupa zeby miec pewnosc, tylko z góry ktos musialby rzucic liny na dól. zrobilaby sie z tego powazna konstrukcja, bo ile lin potrzeba zeby na pewno obwiázac calá budé w siec, coby siénie wysunéla pod zadnym kátem? no i liny od drzewa moglyby przyciágnác dziadów coby budké odciéli albo jeszcze gorzej :([/QUOTE] Na stoku nie ma do czego przywiązać budki. Na górze są drzewa, ale po drugiej stronie tej dróżki, która jest na szczycie wzniesienia. Nie mozna przeciągnąć lin w poprzek drogi. Co prawda bardzo rzadko ktoś tamtędy jedzie, ale jednak. Na rowerach to nawet dość często tamtędy jeżdżą, bo to droga do brodu (do połowy ud), którym przechodzę jak jest zimno i chcę sie dostać od góry. Izuniu, pisałyśmy równocześnie i wysłałam swój post na wątek, zanim mogłam przeczytać to, co Ty napisałaś. Bardzo Ci dziękuję za to wszystko, co napisałaś. Nie jestem tak silna, aby podnieść się po ewentualnie fatalnej w skutkach próbie z sedalinem. Nie wyobrażam sobie żytcia ze świadomośącią, że uśmierciłam tę delikatną sunieczkę. Sedalin - NIE budka - nie Co mi pozostaje ? Czy macie jakieś realne w tamtych warunkach pomysły na ucapienie suni ?
  15. [quote name='Kar0la']... Sunia jest młoda i szybka, myślę, że obstawienie brzegu nic nie da. Zwieje gdzieś dalej i nie wiadomo, gdzie padnie.[/QUOTE] Ja zamierzam podać suni sedalin w kiełbasie i odejść. Sunia nie będzie miała potrzeby uciekania. Spokojnie czekalibyśmy na oznaki działania środka i dopiero jak wyraźnie spowolnieje zacząć działać. Wtedy już nie będzie miała siły uciekać
  16. [quote name='wegielkowa']Ela, upieram sie przy budce. Elu, budkę napisałam, żeby zabezpieczyć linkami i doczepić najlepiej do krzaczorów. Żeby się nie zsunęła. ... Jeszcze mam pytanie- czy między betonem i brzegiem nie można wyrównać terenu kamieniami? jaka szerokość tego na czym kucasz? 30cm, 50cm? Uważam, że budka tak czy siak jest tam niezbędna, zrobienie jej zajmuje pół godziny.[/QUOTE] Jakiekolwiek niwelowanie terenu nie wchodzi w rachubę. Od góry nie da się zejść, a przez rzekę mąż nie przejdzie - niestety kalectwo pływać nie umie, a woda tam dość głęboka i nurt spory :( Kochana węgiełkowa, wierzę, że budka jest rewelacyjna, ale w tamtym terenie nie do zastosowania. Nie chcę się powtarzać, ale tak duży spadek terenu, gęste zarośla i niestabilny grunt uniemożliwiają robienie tam czegokolwiek, a to co trzeba byłoby zrobić, żeby ewentualnie budka mogła stanąć, to roboty ziemne na dużą skalę, a i tak nie ma pewności, że budka się nie osunie do rzeki razem z sunią. Pod "namiocikiem" pochylenie terenu jest mniejsze, ale też duże - około 45 stopni oczywiście w stronę rzeki. Czarno to widzę :(
  17. [quote name='Foksia i Dżekuś']Przyłaczam się do powitan i czekam na jakieś zdjecia psiaków :lol:, ajak będziecie na ranczu u Elig to dajcie znać to sie wproszę w odwiedziny.[/QUOTE] Także serdecznie zapraszam Beaciu :)
  18. [quote name='wellington']Sedalin w tych warunkach absolutnie odpada ! Bylam tam, widzialam warunki. Mowy nie ma zeby tam cokolwiek w rodzaju budki, itp. postawic ze wzgledu na brak miejsca, pochylosci terenu i piaszczystego, osuwajacego sie gruntu. Jesli za pare tygodni Dorcia nie zacznie bardziej ufac Elik to chyba tylko siatka bedzie mozna ja zlapac, ale do tego trzeba miec wprawe. Elik, wsrod tych akcesoriow wet. znalazlas moze cos co by sie przydalo do lapania Dorci ?[/QUOTE] Sedalin poradził mi pan Jacek :( Wśród tych akcesoriów był jeden chwytak z siatką, ale trzeba byłoby mieć miejsce do zamachnięcia się, a tam jest przedzieranie się przez krzaczory, jak sama widziałaś. Nie będzie można się zamachnąć, a ot tak bez "rozpędu" nie uda mi się narzucić siatki. Dobrze, że jesteś, bo jako osoba, która widziała tamte warunki na własne oczy, możesz potwierdzić, że ja nie mnożę trudności, nie wymyślam ich, one tam są. Sunia musiała mieć bardzo przykre doświadczenia w kontaktach z ludźmi, że wybrała właśnie ten teren, tak trudny dla człowieka do podejścia do niej. [quote name='Kar0la']...Trudna sprawa, ale może warto spróbować. Koszt budki jest niewielki. Tylko [B]czy nie spadnie razem z sunią do rzeki?[/B][/QUOTE] Tego właśnie się obawiam. Jest mało prawdopodobne, żeby weszła do budki w dzień, a w nocy nie podejmuję się poruszać w tamtym terenie. Mogłoby to skończyć się dla mnie tragicznie, a jeszcze mam dla kogo żyć, choćby dla moich czipsów, chuopa nie wyłączając :) Jeśli nie sedalin, to chyba zostaje mi nadal przyzwyczajać ją do siebie, ale jak dotąd, skutek jest mizerny. Cóż z tego, że już zjada mi mięsko z ręki, jak robi to w taki sposób, że żadną miarą nie da się jej w tym momencie złapać. Jest cała odchylona do tyłu i wystarczy cichutki szelest, odskakuje i chowa się w chaszczach :( Miałam plan, że ekipa kilkunastu osób obstawi przeciwległy brzeg i będzie obserwować jej zachowanie po zjedzeniu sedalinu. W odpowiednim momencie, jak już będzie widać, że się słania, przejdziemy przez rzekę i zgarniemy ją. Czy taki sposób byłby zagrożeniem dla suni ? Zakładam, że nawet jeśli uśnie, to ją znajdziemy, bo wiem w jakim sektorze się porusza, poza tym będzie cały czas obserwowana. Jak będzie miała spowolnione ruchy, czy jak uśnie, to będzie można spokojnie, zachowując odpowiednie środki ostrożności poruszać się po tym terenie bez obawy, że ona ucieknie.
  19. [quote name='wegielkowa']...Jak zarcie będzie w klatce pułapce powyżej to[B] pójdzie zjeść[/B], jak tylko odejdziesz sobie stamtąd:). kwestia dobrego zamocowania klatki pułapki na miejscu namiocikowym.[/QUOTE] To miejsce jest na samej górze, widoczne z drogi, która przebiega szczytem tego wzniesienia. Już ktoś raz zrobił kupę koło namiotu, a na drugi dzień zabrał frotowy szlafrok, który zostawiłam pod namiotem w nadziei, że sunia tam będzie się chowała przed deszczem. Dorcia nadal moknie pod krzaczkiem, a szlafrok ktoś zabrał. Teraz dałam jej prześcieradło frotowe - podziurawione przez moje psy, może nikt nie weźmie. Taka klatka łapka na pewno też się komuś przyda, a ja nie mam możliwości siedzieć tam i pilnować klatki nie wiadomo jak długo. Dorcia jest wyjątkowo płochliwą sunią i nie wiem czy weszłaby do klatki. Poza tym, mimo, że na zdjęciu tego nie widać, tam też jest pochyły teren i zapadka może się samoistnie uruchomić zanim sunia wejdzie do klatki. To wystraszy ją i skutecznie zniechęci do wejścia.
  20. [quote name='majqa']T... Jeśli jeszcze ci wędkarze, o których Ela wspomina są OK to warto by było ich wtajemniczyć, w znaczeniu uprosić, by nie starali się do budki podchodzić zaciekawieni, by to miejsce w ocenie suni było bezpieczne, nie niepokojone.[/QUOTE] Wędkarze są na jednym brzegu rzeki - tym kamienistym, a sunia na drugim - tym zarośniętym - nie przeszkadzają jej :)
  21. [quote name='savahna']A może jak nie budka to jakieś takie zadaszenie, no nie wiem z materiału czy siatki typu maskujaca.Żeby ona przywykła,ze ma coś nad głową i żeby to cos można było na nia spuścić.Sedalin to chyba tez nie jest pewny i ze względu na wode nie jest bezpieczny.[/QUOTE] Popatrz na zdjęcie powyżej :) Zrobiliśmy jej taki namiocik, ale ona i tak w nim nie przebywa. Tylko jak ja jestem na górze i ją zawołam, to przyjdzie, ale jak tylko zje, wraca na dół nad samą rzekę.
  22. [quote name='wegielkowa']Może budkę złapać linkami od spodu i dodatkowo przyczepić do czegoś od góry, żeby była stabilna ( nie zsunęła się). Budka +sedalin + noc lub deszczowy dzień Elu, a to na czym stoisz jaką ma szerokość? bo myślę jeszcze o tym, żeby zewnętrzna część budki oparta była na tym betonie, a druga część w podkopie w tej ścianie piachu... cały czas kombinuję, nie denerwuj się.. [/QUOTE] Nie denerwuję się :) Liczę na jakiś trafiony pomysł, ale tu w tym terenie budka nie wypali. W dzień ona do niej nie wejdzie, a nawet jeśli wejdzie, to człowiek nie ma szans na zaskoczenie jej w środku, a w nocy tym bardziej człowiek jest nieporadny w takim terenie. Ja nie odważyłam się dotąd zejść z góry nad brzeg rzeki. Jest zbyt stromo i niepewny grunt. W dodatku bujna roślinność znacznie utrudnia poruszanie się. To nie ścieżka w lesie, czy murawa. To stromy, gęsto porośnięty, niezbyt stabilny grunt. Sunia jest mała, waży około 8 kg, jej jest znacznie łatwiej przemykać pomiędzy roślinami. Popatrz jak to wygląda. [CENTER][IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-M4dP6qcqPWA/UCvA-zc42BI/AAAAAAAAEw0/LNqk2LOzdmM/s640/Dora 21.07.2012 021.jpg[/IMG] [/CENTER] To jest miejsce wydeptane przez nas żeby zrobić miejsce na "namiocik" pod którym zostawiam jej jedzenie. Zauważ jak gęsta jest roślinność. Na tym zdjęciu lepiej widać jak gęste i jak wysokie są tam rośliny. To zdjęcie zrobiłam dzisiaj. Zrobiłam jeszcze jedno, ale trzeciego już nie zdążyłam, bo sunia uciekła. Wystraszył ja dźwięk robienia zdjęcia aparatem w telefonie. Tak jest ostrożna i płochliwa. Podejście jej, gdy ma trzeźwe zmysły moim zdaniem nie jest możliwe. [CENTER][IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-NeWJFrF0GIw/UCuoIgJjNCI/AAAAAAAAEwg/xJVtRfe_0hQ/s640/pod namiotem.jpg[/IMG] [/CENTER]
  23. [quote name='majqa']A ten stok, pochył... jaka to ziemia? Bardzo zbita? Pytam, bo może jeśli nie postawić to jej coś na kształt kryjówki = budki dałoby radę wykopać. Też odpada Elu?[/QUOTE] Odpada ponieważ zachodzi obawa, że mogłoby się osunąć - piaszczysty grunt. Jak pisałam wyżej poruszanie się człowieka po tym gruncie jest niebezpieczne i bardzo powolne z racji nachylenia terenu, niestabilności gruntu i licznych zarośli, traw, wijącej roślinności. Człowiek nie ma szans na złapanie w takim terenie małej, sprawnej, zwinnej suni. Dlatego pomyślałam o sedalinie i bacznej obserwacji przez kilka osób. Ni koniecznie musiałaby usnąć. Wystarczyłoby, żeby zwiotczały jej nieco mięśnie. Myślę, że wtedy szanse na jej złapanie byłyby znacznie większe.
  24. [quote name='wegielkowa']Ela, widzę miejsce na budkę, na lewo od suki: Czy dobrze widzę? tam jest coś na kształt półki..[/QUOTE] Owszem jest, ale ma szerokość około 30 cm. Sunia tamtędy przechodzi, ale budka, ani klatka tam nie stanie. Teren jest tak pochyły, że klatka, czy bnudka nie utrzyma się. Nawet podkopanie nie gwarantowałoby, że na skutek przemieszczania sie suni wewnątrz, nie spadnie wraz z nią w dół do rzeki. Ponadto poruszanie sie człowieka w tak stromym terenie jest niebezpieczne, przez co powolne. Sunia zawsze byłaby szybsza. Zanim ktoś zdążyłby podejść, sunia byłaby daleko od budki. [quote name='majqa']Elu, sedalin w tej sytuacji to jeden z gorszych pomysłów. [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/shake.gif[/IMG]... Swoje z łapaniem na sedalin już przeszłam, stąd takie moje zdanie. (Pamiętam sunię kruszynę, która nie dała się dorwać i po sedalinie i po odstrzale. Na szczęście tu zadziałała ludzka determinacja, podstęp, a i warunki były łatwiejsze.)[/QUOTE] To jakie widzisz wyjście Majeczko ? Ja miałam nadzieję, że codzienne widzenie się z nią, gadanie do niej upewnią ją, że z mojej strony nic złego jej nie grozi i pozwoli mi podejść na tyle, że będe mogła załozyć jej szelki i zabrać z sobą. Niestety chyba nie uda mi się to. Nie mam już innego pomysłu poza sedalinem :(
  25. Bardzo dobry pomysł z tym, że nie do zastosowania w terenie o nachyleniu gruntu 75 % :( zobacz jak wygląda brzeg, na którym Dorcia koczuje [CENTER][IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-6vfBQmVOAg4/T_FYkGKOzpI/AAAAAAAAERA/GLfVp3q17uE/s640/porzucony%2520psiak%2520nad%2520Rab%25C4%2585%2520012.jpg[/IMG] [/CENTER] Oczywiście chodzi o brzeg po drugiej stronie rzeki. Tu też widać Dorcię - czarna plamka przy samym brzegu rzeki, kilka metrów w lewo od ciemnozielonego dużego krzaka. Przy takim ukształtowaniu terenu nie ma gdzie ustawić takiej budki. Spadnie do rzeki. Ja z resztą mam sporych rozmiarów klatkę łapkę w którą złapałam 10 kotów z przeznaczeniem do ciachania :diabloti: ale niestety z w/w przyczyny nie mogę jej tam zastosować. Znajomy wellington podrzucił mi myśl, żeby zastosować seladin. Już go nabyłam u weta, jak również środek p/pchłom i kleszczom, ale czekam na spotkanie pana, który proponował mi zorganizowanie ekipy do łapania Dorci. Odmówiłam, bo szans na jej złapanie ni ma i skutek byłby taki, że albo Dorcia przeniosłaby się gdzieś indziej i szukaj wiatru w polu, albo musiałabym zacząć oswajanie jej od początku. Ale teraz przydałoby się kilka osób, gdy Dorci zmiękną mięśnie i zaszyje się gdzieś pod krzaczkiem. Większa ilość szukających szybciej by ją znalazła. Jak na złość przedtem widywałam go prawie codziennie, jak jeździł ze swoim psiakiem. Teraz nie widzę go od kilku dni. To starszy pan i może przy tej deszczowej pogodzie gorzej się czuje :( Serce mi pęka, gdy szaleje burza, moje psiaki tula się do mnie, a tam ona sama moknie i boi się :-( Ostatnio przyszła taka mokra, jakby przed chwila wyszła z Raby [CENTER][IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-M4dP6qcqPWA/UCvA-zc42BI/AAAAAAAAEw0/LNqk2LOzdmM/s640/Dora%252021.07.2012%2520021.jpg[/IMG] [/CENTER] Mam przed tą sytuację psychicznego doła.
×
×
  • Create New...