Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Falek obraził się na karmę :/ Vitake nie smakuje Księciuniowi. Chce Regala - je aż Mu się te ośle uszyska trzęsą. Przy próbie oszukania, i wymieszania obu karm - brał po kilka do paszczy, po czym wypluwał i wyszukiwać tylko te małe kulki Regala. Robił tak nawet przy namoczonej karmie... Ma chłopak swoje preferencje smakowe ;)
  2. [quote name='wawer']Konta nie dostałam, prezentu Mikołaj nie miał komu przekazać :(. A szkoda, bo to 65 zł + coś ode mnie :(.[/QUOTE] Wawer - skarbnik Aresa jest chory od kilku dni, a w domu ma problem z korzystaniem z internetu. Jutro Magdyska powinna już wrócić do pracy, więc napewno dopilnuje wszystkich swoich obowiązków...
  3. Franuś czuje się już nieźle, choć jest bardzo zmęczony i słabiutki... Ale wczorajsza noc była bardzo ciężka. Do drugiej nad ranem Franuś chodził po pokoju i dyszał. Nie chciał się położyć, ciężko pracował klatką piersiową. Był przestraszony i smutny. Dostał trochę tlenu w domu, rozważaliśmy wyjazd do całodobowej lecznicy żeby Frania położyć pod tlenem na dłużej. Tylko ryzyko, bo bardzo sie zdenerwował drogą i wcześniejszą wizytą w lecznicy - w której tydzień wcześniej bez problemu chodził, witał się z weterynarzem, pozwolił bez stresu zbadać łapkę. A tu nowe miejsce, nowi ludzi, podróż, i jeszcze wymuszona pozycja ciała... O drugiej zmienił mnie Jubu. Postanowiliśmy jeszcze dać szansę, żeby oddech się sam uspokoił. Bo sam Franuś nie był niedotleniony - różowy języczek, śluzówki ok. Jubu namówił Frania do położenia się, i dwie godziny później zastałam ich obu leżących na podłodzie - Franio był w objęciach tulony i głaskany, powoli się uspokajał. Jubu mówił, że Franio podsypiał na kilka-kilkanaście minut, ale budził Go ten oddech, nie mógł sobie znaleźć wygodnej pozycji. Już się nie zmienialiśmy, więc leżeli tak razem do rana. Franio zasnął spokojnie dopiero przed szóstą rano... Przespał pięć godzin spokojnie, i chyba w końcu wypoczął :) Rano wstał, powiedział że jest głodny i chce na dwór. Przez większość dnia było ok, choć powracało dyszenie i cięższy oddech. Ale bez wentylacji, nie było też wymiotów. Zmęczony był, dużo spał. Ale miał apetyt, sam chodził do miski z wodą. Tyle że każdy wysiłek (wstanie, jedzenie, picie, kilka kroków) wpływało na oddychanie. Choć po południu bardzo chciał wyjść na spacer do ogrodu... Jesteśmy w kontakcie z weterynarzem, umówiliśmy się na codzienne relacje ze stanu i samopoczucia Frania. Narazie Franio musi zostać na sterydzie, wygląda na to że ma to duży wpływ na prawidłowe oddychanie i sam theovent nie daje rady. Usg miało być jutro, ale póki Franio nie będzie dobrze oddychał to nie powinien mieć dodatkowych sytuacji stresowych - przekładamy je może na czwartek lub piątek. Bo w tym momencie to największy problem Frania, to ciężkie oddychanie właśnie. Na weekend staram sie ściągnąć weterynarza, który poobserwuje Frania w warunkach domowych i może będzie mogła coś podpowiedzieć, zauważyć czy chociaż fachowo opisać objawy. Napewno będziemy kontaktować się z kardiologiem. Na opisie radiologa jest wzmianka o zacienieniu w okolicy przedsercowej. Weterynarz który oglądał zdjęcia rtg i osłuchiwał serce Frania mówi że nie widzi tu problemów z serduszkiem, ale nie wszystko wychodzi na tych badaniach. Dzisiaj próbowałam złapać dr Niziołka (kardiolog z Warszawy), żeby polecił kogoś z Łodzi, kto mógły zająć się Franiowym serduszkiem. Niestety, dopiero jutro będziemy mogli porozmawiać. Z dobrych wieści - mocz czysty, bez krwi. A Franuś chodzi używając wszystkich czterech łapek :) Choć niestety utyka, i ogólnie jest słabiutki.
  4. A do mnie dziś dotarła przesyłka dla Bochnarka. Dziękuję ślicznie w imieniu Pana Psa... Ale mam pewien problem z dawkowaniem niektórych suplementów - nie napisali na opakowaniu czy to na łyżeczki czy kieliszki dawkować...? A jak się nie dowiem, to Panu Psu nie podam - wypróbuję na sobie ;) I dziękuję za płytkę. Zawsze marzę w listopadzie, że w od początku grudnia zacznie się okres przed-świąteczny w domu. Zacznę robić porządki, rozwieszę ozdoby... I jak co roku za dużo spraw, pracy, zmartwień w tym czasie. Kolęd słucham żeby złapać choć odrobinę światecznego nastroju, zanim znów miną zbyt szybko...
  5. W opisie nie ma o zmianach nowotworowych - bo wogóle nie ma o kondycji płuc. Choć przy przy zapisie na rtg wyraźnie podawałam powód: podejrzenie zmian nowotworowych. Więcej o kondycji płuc powiedział dziś lekarz, który za radiologa w żaden sposób się nie uważa - zauważył przynajmniej zmiany pozapalne i wyraźnie powiedział że nie widzi ognisk nowotworowych. Ten opis radiologa to jakaś kpina, jutro będę dzwonić i wyjaśniać. Szczególnie że dwa razy już zaliczyli wpadkę: najpierw dali pustę płytę, potem na maila wysłali tylko jedno z trzech zdjęć. Teraz ten opis :/ A może opis jest ok, tylko ja się złoszczę bo czuję kompletnie bezsilna... Narazie z Nim posiedzę, bo nie chce się położyć, tylko krąży po pokoju. Je (dostaje małe porcje), sam chodzi do miski z wodą... tylko to cięzkie oddychanie, dyszenie.
  6. Opis rtg klatki piersiowej Frania: Opis badania radiologicznego : poszerzenie przelyku w odcinku piersiowym z modelowaniem tchawicy. Zacienienie okolicy przedsercowej- wskaza badanie usg klatki piersiowej. Banka gazowa zoladka przemieszczona, znieksztalcona. Defromacja tkanek miekkich okolicy przedpiersia.
  7. Byliśmy z Franiem w lecznicy. Oddechowo nie jest najlepiej. W domu Franio oddychał spokojnie, nie wentylował się. W drodze jednak zaczął oddychać gorzej, bardzo pracował klatką piersiową. W lecznicy oddech Frania bardzo zaniepokoił weterynarza - szczególnie że dokładnie tydzień temu miał prześwietlany bark, i mimo sytuacji stresowej, nie miał problemów z oddychaniem. Franio dostał steryd krótko-działający. Już w drodze do domu oddech się uspokoił - Franio dyszał, ale nie pracował już tak przeponą. Teraz leży i już spokojniej oddycha. Nadal nie mam opisu zdjęć rtg Franka, choć miały być dzisiaj. Po awanturze telefonicznej stanęło na tym, że radiolog "postara się zrobić opis jeszcze dziś" :/ Natomiast zdjecia które dostaliśmy wczoraj mailem zostały obejrzane dziś przez weterynarza. Dobra wiadomość jest taka - nie widać ognisk nowotworowych. Niestety, są stare zmiany pozapalne, co wpływa na wydolność oddechową. Dochodzi do tego zakrzywiona tchawica. Franio ma też podwyższoną temperaturę - w lecznicy 39,3. Dostaje antybiotyk, ze względu na bark i infekcję pęcherza. Jeśli jeszcze coś się wykluwa np. w drogach oddechowych, to aniclindan też powinien zadziałać. Na ten moment nie widzę możliwości wyjazdu Frania na usg do dr Marcińskiego. Choć uważam że to bardzo dobry specjalista, i bardzo bym chciała żeby Franio mógł być zbadany przez dr Marcińskiego. Ale na tą chwilę ryzyko jest za duże - trzeba najpierw ustabilizować Frania oddechowo. Jedyne co możemy teraz zrobić to usg w Łodzi. Sam brzuszek palpacyjnie ok, nie ma nic niepokojącego. Wymioty mogło spowodować to łykanie powietrza w czasie wentylowania, lub mogła być to wczoraj reakcja na carprodyl. Narazie Franio ma dostać osłonowo alugastrin i espumisan na odgazowanie żołądka. Krwi w moczu na szczęśnie nie ma. Franuś chodzi używając chorej łapki do podpierania się, choć stara się jej nie obciążać. Smutny jest i zmęczony. Bardzo chce być blisko, najlepiej cały czas by stał i by się tulił. Staram się by cały czas czuł naszą obecność, mam wrażenie że staje się spokojniejszy gdy daje Mu się zapewnienie że jest się blisko - choćby dotykajac Go, trzymając rękę na łepku, głaszcząc...
  8. To już tydzień jak nie ma z nami Jasieńka... O tej porze leżał jeszcze na swoim materacyku, było już bardzo źle. Powoli się z Nim żegnaliśmy, choć cały czas liczyliśmy na cud... Mój kochany Jasio... ubranko nadal ma Jego zapach... Porządkuję sprawy Jasia. Magdyska jest chora, więc póki nie poczuje się lepiej, poczekamy z końcowymi rozliczeniami. Gelakan przekazałam dla Frania. Nie było sprzeciwów, ale u Franusia też liczy się czas - ma przewlekłe zapalenie barku... Nad resztą sie zastanawiam jeszcze... Trudno jest sprzątnąć szafkę Jasia...
  9. Uszat rozkręca się ;) Próbuje ustawiać większe psy, stojąc oczywiście na kanapie - co by Go wogóle zauważyły ;) Pokazał też zęby i mi i Jubu - co świadczy tylko o tym, że nie ma dobrej więzi z człowiekiem. Popracujemy nad tym, choć nie wiem co Uszat na to - bo jest wybitnie pies-niepracujący ;) Najchętniej by leżał i pachniał... ewentualnie przyjmował łaskawie zachwyty, pieszczoty i smaczki... ;) W każdym razie planujemy narazie wspólne spacery połaczone z treningiem, żeby Pimpek nabrał zaufania do człowieka i zrozumiał że można razem świetnie się bawić.
  10. Zobaczymy, może się rozkręci :) Narazie to taki pieszczoszek, przytulasek i słodziak. Taki francuski piesek ;) Bawi się ze mną delikatnie. Z psami bez szaleństw. Wczoraj widziałam jak Lena wykopała sobie korzeń w ogrodzie, biegała z nim w paszczy - a wszystkie pozostałe za nią, w tym Basiek.
  11. Jakiś czas temu Jubu pomagał w pracy swojemu ojcu. Pracowali na otwartym terenie w środku miasta, idealnym do długich spacerów z psami. Któregoś dnia podszedł do nich pan z pytaniem, czy nie widzieli tu takiego dużego psa. Dzień wcześniej zerwał się ze smyczy i go szukają. Ponieważ Jubu widział parę godzin wcześniej tego psa, poprosił pana o nr telefonu. I zapytał o imię psa, bo może go przywołać i przytrzymać, żeby opiekunowie mogli go spokojnie odebrać. Pan bardzo się krępował z podaniem imienia psa... W końcu wyznał że na swojego dużego, silnego psa woła.... "Wnusiu" :))))) Wnuczek odnalazł się i jeszcze tego samego wieczora wrócił do domu :) Ale do czego zmierzam... Jest mi głupio, prawie jak temu panu... Wiecie że u mnie psy rzadko posługują się tymi imionami, z którymi przyjechały. Często nadanymi przypadkowo, żeby tylko pies nie był anonimowy, nie był numerem w lecznicy czy schronisku... U nas psy mają swoje przydomki, zdrobnienia, często dostają nazwiska ;) I jest mi strasznie głupio.......... Bo ja na Bastera wołam..................... ..... "Baśku!"... ewentualnie "Basiu"...... Poza tym Baster (!) jest cudny. To przemiły piesek, straszny pieszczoch i mądrala. Dogadał się z innymi psami od razu. Moje życzenia/polecenia zgaduje zanim zdążę je wypowiedzieć. Strasznie fajne psisko, takie subtelne, delikatne i wesołe :)
  12. Franuś nie miał wczoraj łatwego dnia... Dostał carprodyl - efekt przeciwbólowy był po kilku godzinach i Franio zaczął używać wszystkich czterech łap do chodzenia. Choć niezbyt sprawnie, ale jednak mógł oprzeć się na tej łapce, i kuśtykać powoli. Mocz też czysty, antybiotyk działa. Za to pogorszył sie oddech. Franio zaczął sie wentylować, takiego oddechu w domu nie widziałam od czasu zapalenia płuc. A dzięki zdjęciu rtg i obstawieniu Frania antybiotykiem wiemy, że nie mamy do czynienia z infekcją dróg oddechowych raczej. Wentylowanie się bardzo męczyło Frania, do tego łykał powietrze - i prawdopodobnie z tego powodu dwa razy zwymiotował. Najpierw śniadaniem, potem rozwodnionym gerberkiem (był karmiony małymi porcjami, żeby nie było ucisku na przeponę). Nie pomogła druga dawka theoventu, więc lekarz po konstultacjach telefonicznych zalecił podanie małej dawki encortonu (tej, którą powinien dostać dzisiaj gdyby nie przyśpieszony proces odstawiania ze względu na carprodyl). Po ok. 2,5 h Franio ustabilizował się oddechowo. Zjadł suchą karmę i już nie wymiotował. Przespał spokojnie do rana. Dziś wyszedł sam na spacer do ogrodu, oddycha normalnie. Łapki trochę używa. Zjadł narazie pół porcji swojej porannej Musimy jednak jechać do lecznicy. Weterynarz musi obejrzeć brzuszek Frania - dwa razy zwymiotował przy wentylacji, ale nie można wykluczyć że to kolejny objaw. Trzeba też Frania ustabilizować oddechowo. Wiemy że theovent, przynajmniej w takiej dawce, nie jest w stanie zaradzić problemom z oddychaniem (Franio ma zakrzywioną tchawicę). A przy dusznościach nie da rady dojechać na usg do dr Marcińskiego.
  13. Franio czuje się średnio... Jest smutny, obolały i zmęczony. Na szczeście ma dobry apetyt. Ale aktywność jest mała i nierówna - wczoraj chodził całkiem ładnie i chętnie, trochę używał chorej łapy. Dziś od rana nie chce iść na spacer, tylko się przytula i drepcze obok mnie. Ma odstawiany encorton. Więc dochodzą jeszcze objawy neurologiczne, takie jak zawsze przy zmniejszaniu dawki: splątanie, drżenie. Ale mogą to być również objawy bólowe, bo i bark ze stanem zapalnym i infekcja pęcherza. Jubu rozmawiał już dzisiaj z dr Bałucińską - wchodzimy dziś z carprodylem i obserwujemy. Jeśli nie będzie poprawy, to jutro trzeba jechać do lecznicy w Łodzi. Jeśli się pogorszy, to jeszcze dziś na ostry dyżur pojedziemy. Mamy też wyniki badania moczu - jest infekcja. Od wczoraj mocz czysty, nie ma krwi ani skrzepów. Malibo57 - kreon mam, kilka kapsułek. Dr Bałucińska określiła dawkę, 2 x dziennie po 1 kapsułce w czasie posiłku. Franio dostał już pierwszą dawkę ze śniadaniem. W poniedziałek kupię nowe opakowanie. Magdus84 - żaden weterynarz nie potrafił wskazać przyczyny chudnięcia Frania. Tylko przypuszczenia, że starość, że nie przyswaja już składników odżywczych z jedzenia. W badaniach też nie wychodziło nic konkretnego. Moim zdaniem coś we Franiu siedzi, tylko nie daje narazie konkretnych objawów - nie zmienia wskaźników krwi, nie rzuciło się w oczy na usg. Trzeba powtórzyć badania, bez tego nie ustali sie przyczyny i będzie tylko coraz gorzej. KrystynaS - narazie nie ma opisu radiologa, czekamy. Ale skoro lekarz robiący zdjecie nie widział przerzutów, to jestem raczej dobrej myśli. Usg będę umawiać w poniedziałek, na pierwszy wolny termin. Dr Marciński przyjmuje w kilku warszawskich lecznicach, więc mam nadzieję że będzie coś wolnego w tym tygodniu. W razie czego spróbuję rozmawiać z Nim bezpośrednio. Bo generalnie do Niego są długie terminy :/
  14. Niestety, u Frania znów załamanie zdrowia... Wczoraj w moczu pojawiła się krew i skrzepy. Franio był u weterynarza, ma przepisany antybiotyk aniclindan. W najbliższym czasie bezwględne zalecenie usg u dr Marcińskiego. Konieczne jest też badanie moczu i prawdopodobnie kompleksowe badania krwi. Franio nadal sukcesywnie chudnie, mimo że je Vitake Senior Light, puszki NTS i dodatkowo jest dokarmiany. Nie mam pomysłu już co robić. Może usg coś wykaże - np. wyjaśni się też sprawa woreczka żółciowego. Franio dostaje lek hepeel, wspomagający w zaburzeniach pracy wątroby i woreczka żółciowego - ale nadal nie wiadomo co tak naprawdę tam jest i jak wpływa na stan zdrowia Frania. Napewno trzeba wspomóc już Frania specjalistycznymi odżywkami, dobierze je lekarz weterynarii na podstawie wyników badania krwi i moczu. Jest już rozpoczęte leczenie barku Frania. Antybiotyk został tak dobrany, by leczył i bark i pęcherz. Franio ma przepisany też lek niesterydowy przeciwzapalny carprodyl, a w związku z nim trzeba odstawić encorton - schemat odstawiania zalecony przez weterynarza jest już wdrożony. Dodatkowo Franio ma przepisane leki: notakehl, artrokehlan U oraz passiflora i ignatia amara. Franio odziedziczył też Gelakan po Jasiu - bardzo dobry, drogi preparat wspomagający przy stanach zapalnych stawów. Choć zdjęcie rtg barku Frania wskazuje że jest to stan zapalny, zdaniem lekarza nie można chwilowo wykluczyć też zmian nowotworowych. Na cito Franek został skierowany na rtg klatki piersiowej w celu wykluczenia ewentualnych przerzutów. Wczoraj już zrobione, czeka na opis i konsultacje. Opis będzie w poniedziałek. Natomiast same zdjęcia nie nagrały się płytkę i lecznica zobowiązała się je wysłać mailem. Pytałam też lekarza robiącego zdjęcia rtg co na nich widzi i dostałam odpowiedź "nie ma książkowych przerzutów". Ale wiadomo, musi je zobaczyć i opisać specjalista. Doszedł już zamówiony przez Magdyskę Inflamex. Zamówiłam stojak na miski, to czekania na wysyłkę starego jest bez sensu - Franio potrzebuje stojaka jak najszybciej. Jedzenie przy balansowaniu na trzech łapach jest dla Niego męczące a trzymanie miski w powietrzu też nie wiele pomaga. Powinien być już w poniedziałek.
  15. Mimo wszystko Jaś miał dużo szczęścia w życiu... Dziś znaleźliśmy dwa martwe psy. Leżały na polu, prawdopodobnie zastrzelone. Jaś też miał śrut w sobie... Chwilę później znaleźliśmy kolejnego psa. Też już nie żył. Tym razem potrącony. Co za koszmarny dzień...
  16. A co do Bastera... na "dzień dobry" napadły Go Julka z Lenką - i zaprosiły do zabawy. Potem staranował Rudy a obwąchał Falek... Reszta zignorowała i pobiegła obsikiwać trawnik. Po powrocie z tej jakże ważnej czynności, Baster stał się najnowszą, lokalną sensacją. Nowy kolega! Będzie zabawa! Baster ich entuzjazmu chwilowo nie podziela. Jak na mój gust, ilość wrażeń nieco Go przerosła... Dlatego do rana damy Mu odpocząc od naszej dziczy i przemyśleć nową sytuację.
  17. [quote name='malibo57']Może zaraz Ajlii się pojawi, bo jest na Dogo.[/QUOTE] Nie pojawi się.... zabrałem Jej laptoka. :D jubu
  18. Franiowi stojak by się bardzo przydał, bo naprawdę ma duży problem ze schylaniem się teraz - balansuje na trzech łapkach przecież. Próbowałam stawiać Mu miskę w stojaku innego psa, ale ze względu na wielkość Franio miał problem z korzystaniem i bał się dźwięku przesuwanej małej miski w dużej (do której ten stojak jest przystosowany). Nie wychodzi też stawianie miski na podwyższeniach (np. pudełku), bo Franio bardzo nią jeździ w czasie posiłku - ma specyficzny sposób jedzenia. Narazie najlepiej sprawdza sie karmienie Go gdy trzymam miskę w rękach, ale dla Frania to nie jest wygodne - to jak picie z butelki, gdy nie można korzystać z własnych rąk, tylko ktoś ją podaje.
  19. Powoli uczymy się żyć bez Jasia... Muszę uporządkować jeszcze Jego sprawy, powoli, bo narazie to wszystko bardzo boli. Zrobiłam bazarek - szydełkowe i koralikowe drobiazgi świąteczne. Miał być dla Jasia... wspomoże Bochnara. Podjęłam decyzję o przekazaniu tych rzeczy po konsultacji z Jaśkowymi Przyjaciółmi - wybaczcie że nie ze wszystkimi, tylko z tymi z którymi rozmawiałam w ostatnie dni bezpośrednio. Ale liczył się czas, do świąt niedaleko... miałam nadzieję że jeszcze spędzimy je razem z Jasiem... Druga pilna sprawa - Gelakan. Kupiliśmy dla Jasia bardzo dobry, drogi preparat wspomagający stawy. Nie zdążył wykorzystać całej paczki... W poniedziałek, już po odejściu Jasia, okazało się że Jego kolega Franuś ma przewlekły stan zapalny barku. Chciałam Was zapytać czy nie będziecie mieć nic przeciwko, jeśli Gelakan dostanie Franio? To też schorowana starowinka, do tego Jasiowy dobry kumpel... ten preparat bardzo by Franiowi teraz pomógł.
  20. Jasio był specyficzny... jedyny w swoim rodzaju - niepowtarzalny, niezastąpiony... Tak strasznie smutno i pusto bez Niego... Ostatni "wybryk" Jasia - ganiał się z Jubu wokół fotela ;) Bo jedzonko nie takie... Do końca wybierał sobie smaki - puszka fe, ten gerberek też nie smaczny - ale inny możemy zjeść łaskawie... Kilka dni przed śmiercią, w czasie głaskania, Jasio tak mocno przycisnął głową moją rękę... przytulił ją sobie do tłowia i tak siedzieliśmy razem... To był ten dzień, w którym Jubu wymacał Mu guza. Jaś już chyba wiedział...
  21. Bochnar się tłukł z Jaśkiem na samym początku, jeszcze w Warszawie. Jeden i drugi nie miał sił, ale twarde chłopaki były ;) Nigdy się nie gryzły, po prostu się biły... a po 5 sekundach i tak leżały oba na ziemi i ciężko dyszały, bo słabe to było strasznie... Kiedyś pobiły się na spacerze, w środku dnia, w upale. Natychmiast zaległy na ziemi i odpoczywały. A ja stałam i zastanawiałam sie czy mam tu z nimi czekać aż sie zdecydują wstać, czy brać te ponad 2x20 kg na ręce i próbować dotrzeć do domu... W końcu same się znudziły odpoczywaniem i wróciły o własnych siłach :) Bea - dam znać. I dziękuję... :)
  22. Dziwnie jest bez Jasia... tak strasznie pusto. Też co rano budzę się z myślą że trzeba iść do Jasia, postawić Go na nogi... Nakarmić. Wieczorem siedzę bez sensu długo, bo przecież trzeba jeszcze iść do Jasia, przełożyć Go na drugi bok, bo Jemu samemu juz tak trudno. Jeszcze po domu leżą rzeczy Jasia - Jego leki, odżywki, poduszki, kocyki... Wczoraj jeszcze było Jego miejsce na materacu, w końcu Jubu złożył kocyk, odłożył poduszkę...
  23. Bochnarek czuje się dobrze. Rozrabia. Dziś ściągnął ze stołu paczkę z gryzakami i zanim do Niego dobiegłam, to już rozpruł papierowe opakowanie i szarpał się z torebką. Jesień upływa Mu nadzwyczaj dobrze i spokojnie, choć tak się bałam... A Jaśminek... z Bochnarkiem nie lubiły się specjalnie. Nie raz mi się stare dziady pobiły :) Szczególnie że Jaś był psem wybitnie obronnym, a Bochnar miewał swoje humory. Jeden ledwie łażący, drugi ślepy i też ledwie łażący..... Nie raz też Jaś szykował się żeby skakać przez płot do Bochnara. Dopiero jak Jaś zaczął chorować, to Bochnar Mu odpuścił i prawie się zakumplowali ;)
  24. Mamy już zdjęcie rtg barku Frania. Wszystko wskazuje na to, że Franio ma przewlekły stan zapalny barku - od lat już. Niestety, związane z Jego nieprawidłową postawą. Trzeba szybko zacząć przeciwdziałaś zanikom mięśniowym w łapce, zapewnić ruchomość stawu i przede wszystkim zapobiec bólowi. Franuś ma już przepisane i leki, i ustalony plan leczenia. Rozmowy nad wspomaganiem i rechabilitacją w toku. Franuś przez tą łapkę ma też problemy z jedzeniem z miski na podłodze, bo rozjeżdzają Mu się pozostałe trzy łapki. Trzeba Mu trzymać miskę pod nosem, żeby mógł wygodnie zjeść swój posiłek.
  25. Takim Cię Jasiu zapamiętamy...
×
×
  • Create New...