Jump to content
Dogomania

Franca81

Members
  • Posts

    3015
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Franca81

  1. [quote name=':**']Dziwne że do głowy nie przyszło im jeszcze łamanie następnego punktu ustawy. Mianowicie obcinania ogonków. :shake: A co z nabywcami tych szczeniąt wiadomo kim są i czy zakupione przez nich szczenięta żyją i nie są chore? Co z pseudo, który sprzedawał? Wyciągnięte będą jakieś konsekwencje?:mad:[/QUOTE] Powiem szczerze, że nie wiem.
  2. [quote name='taks']tak , tylko że sikanie w takich okolicznosciach u podrostka czy dorosłego psa to to nie jest zachowanie dominacyjne , wręcz odwrotnie. I to co tu opisane to nie jest też znaczenie terenu .Raczej zachowanie psa wycofanego/zdominowanego wiec wszelkie działania "siłowe" mogą tylko pogłębić problem. Jesli pies ma opory przed wyjściem z domu ( a spacer z reguły jest dla psa trzymanego w mieszkaniu przyjemnym wydarzeniem więc to nie jest normalne) nalezałoby raczej szukac tego przyczyny a nie "przełamywać" na siłę ( cokolwiek by ta "siła" miała oznaczać ). Problem może tez tkwic w relacjach wzajemnych psów- za mało wiemy dlatego rzucam hasła co moim zdaniem nalezałoby sprawdzić szukając przyczyny[/QUOTE] Kochana ale ja nic o siłowaniu się z psem nie pisałam. Nie popieram dominowania psa siłą. Psa można zdominować psychicznie i taką metodę popieram. Zapewne chodziło Tobie o szarpnięcie smyczą. Jak pisałam nie powinno to być szarpnięcie mocne a jedynie zasygnalizowanie własnej woli. Dla mnie to wielka różnica. Poza tym napisałam, że nie znam psa i nie wiem czy powinnam to polecać. Po prostu napisałam co ja bym zrobiła przy takim problemie z moim psem. Oznaki dominacyjne (lub pojmowane jako dominacyjne) to nie tylko znaczenie terenu. Oczywiście zgadzam się, że posikiwanie jest często oznaką uległości. Ale to nie jest posikiwanie. Ja w tym widzę jakąś celowość nie powiązaną z uległością. Na dominację nie powinno się patrzeć tylko przez pryzmat agresji czy znaczenia terenu. Agresja może ale nie musi być następstwem dominacji. Tak samo znaczenie, które nie musi być następstwem dominacji a terytorializmu czy zaburzeń psychicznych/stadnych. Są psy dominujące, które nie sprawiają żadnych problemów. Ich dominacja jest praktycznie niewidoczna dla "laika". Dominacja to nie tylko spanie w łóżku, wychodzenie pierwszym przez drzwi, pilnowanie miski, itp. Są psy, które zdominowały cały dom a nie robią tych wymienionych rzeczy. Każdy pies powinien mieć jasne zasady, których musi przestrzegać. A człowiek tych zasad łamać nie powinien.
  3. Taks też dobrze prawi! Mnie zastanawia jedno. Najpierw się zapierała a jak się zsikała to się cieszyła ze spaceru. Po pierwsze nie błagaj psa. Ja bym tuż przed tym jak zacznie się zapierać energicznie szarpnęła smyczą. Ale nie za mocno. Tak by dać sygnał w stylu "nie będę tolerować przeciwstawiania się". Dla psa to nie powinno być bolesne a po prostu jako sygnał. I iść, żadnych ustępstw. Ale szczerze mówiąc nie znam Twojego psa więc nie wiem czy warto to polecić. Że tak spytam. Kto dominuje w domu? Bo tak się zastanawiam czy przypadkiem to nie jest powód jej zachowań. Stawia na swoim przed spacerem. Jak się głaskało drugiego psa to sikała. Czy są ustanowione jakieś zasady w domu? Czy wszyscy ich przestrzegają w tym psy? Zachowania dominacyjne (lub rozumiane jako dominacyjne) pojawiają się często gdy pies nie ma wprowadzonych jasnych zasad. Tylko proszę nie mylić dominacji z agresją bo to dwie inne sprawy. ;)
  4. Ona może się ekscytować ale okazywać to inaczej. Wychodząc na spacer zachowaj spokój (myśl o czymś innym). Bez słów, bez gestów, weź ją na smycz i po prostu idź. Nie uśmiechaj się do niej, nie cmokaj, po prostu wszystko na spokojnie. Wyprowadź ją na spacer samą. Zobacz jak zareaguje. Czy lubi zabawki? Bo nie odpowiedziałaś mi. ;) Możesz zrobić też i takie ćwiczenie. Na początek po spacerze (tak po 5-10 minutach) ubierz się ponownie i ponownie wyprowadź ją na dwór. Ciekawi mnie bardzo czy również się zsika. Jeżeli nie to ją pochwal. I jak się da poświęć kilka dni by wychodzić z nią na takie szybkie spacerki kilka razy dziennie (oczywiście plus tradycyjne spacery). Jeżeli "mała" na tych spacerkach nie bedzie robić na klatce to pomoże jej utrwalić oczekiwane zachowanie powstrzymywania się na klatce.
  5. Tak jak powyżej. Czy wyprowadzałaś psy osobno? A jak zareaguje sunia jak się nagle ubierzesz i wyjdziesz z domu po czym wrócisz i od razu bez słów zabierzesz ją na spacer? Starałaś się ją nagradzać za każdy krok na klatce bez sikania? Czasem takie trochę "cudaczne" metody odnoszą skutek. jak sunia zareaguje jak przykładowo wrócisz do domu po nią i zaczniesz biec do windy? Czy spowalnia i stara się nie iść? Czy na dworze w ogóle się załatwia? Czy chwalicie ją wtedy? Nie reaguj jak narobi na klatce a chwal jak na dworze zrobi. Czy sunia lubi zabawki? Jak się wybieracie na spacer (Ty i dwa psy) to reagujesz na psa jak się ekscytuje?
  6. Takie odruchy czasem ujawniają kto dominuje. Zapewne w "stadzie" (rodzinie) jesteś okiem psa najpierw Ty, później pies i reszta. Właśnie dlatego, że ty masz jasne zasady (które pies rozumie) a reszta z psem nie pracuje. Co tu napisać. Rozpisywać się o cechach dominacyjnych? Wyjście na już (jeżeli nie ma innych problemów dominacyjnych u suki) to nie pozwalać jej się tak nakręcać. I tyle. ;) Najlepiej gdyby rodzinka pracowała nad psem. By zdominowała psa (nie piszę o dominacji fizycznej!). Ale znam realia... Sama miałam psa, któremu tylko ja z domowników wprowadziłam zasady.
  7. Tak jak napisano powyżej. Jak rzucasz komendy od niechcenia to wymawiasz je inaczej (podobnie z wymową ciała). a jak tobie zależy to nieświadomie się spinasz i pies po Twojej postawie czy po głosie to po prostu wie. Tobie się wydaje, ze mówisz normalnie ale pies odczytuje znacznie więcej gestów czy "sygnałów ludzkich".
  8. Problem nadal aktualny? Miałam dość podobny problem. Tzn pies nie wył ale demolował mieszkanie (włącznie z obgryzionymi meblami, ścianami, oknami, butami, sprzętem komputerowym. Jednym słowem demolował wszystko co wlazło do pyska). Często podłoże jest to samo. Zostaw psu zabawki. Ale nie takie zwykłe bo się szybko znudzi. Zostaw mu np kongo napchane smakołykami a jego wlot bardzo dobrze zapchany (rozmiar konga dobiera się do wielkości psa). To psu zapewni długi czas męczarni. :evil_lol: Męczarni pozytywnej. Bo bedzie się mordował by utrzymać kongo w takiej pozycji by móc dobrać się do tego co w środku. Zanim wyliże wszystko będzie już padnięty. Bo na prawdę to wymęcza psa. :lol: Są też zabawki (chyba typu ork) - gdzie w wąskie dziurki można wepchnąć np parówkę. Pies musi się znów pomęczyć. Są takie piłeczki a'la plecione gdzie też da się wepchnąć ciastko. Ja stosowałam jeszcze wiele tego typu zabawek (kula smakula, itp). Nawet kupiłam psu zwykłe ludzkie skarpetki w które wrzucałam smakołyki (ale mój pies nie zjadał skarpetek tylko tak długo nimi rzucał lub przekładał w łapach aż coś wypadło). Uczyłam go także zostawać samemu w domu.
  9. PALUCH Warszawa [IMG]http://foto.paluch.org.pl/011200787_mini.jpg[/IMG] [QUOTE]D: 0648/12/P Gatunek: PIES Rasa: BOKSER Płeć: Samica Wiek: 5 lat(a) Data przyjęcia: 12-03-2012 [/QUOTE] [IMG]http://foto.paluch.org.pl/011200782_mini.jpg[/IMG] [QUOTE]D: 0642/12/P Gatunek: PIES Rasa: BOKSER Płeć: Samiec Wiek: 3 lat(a) Data przyjęcia: 12-03-2012 [/QUOTE] [IMG]http://foto.paluch.org.pl/011200794_mini.jpg[/IMG] [QUOTE]ID: 0654/12 Gatunek: PIES Rasa: BOKSER Płeć: Samica Wiek: 6 lat(a) Data przyjęcia: 12-03-2012 [/QUOTE]
  10. Są na stronie fundacji. Dziewczyny zapewne nawet czasu nie mają by wątek prowadzić. Jednej z tych boksi lekarz nie dawał szans na przeżycie. Uratowali ją. Aczkolwiek zagrożenie nadal jest. Zapewne jak młode już wyjdą z tego stanu domki będą na nie czekać. Mam przynajmniej taką nadzieję..... ------------------------------------------------------------------------ [U]Prosta i chyba najskuteczniejsza metoda walki z takimi pseudo jak mój post powyżej z "bokserkami".[/U] Ta (i inni tacy) pseudohodowczyni powinna zapłacić karę w wysokości powiedzmy 10.000 zł. Przy takiej karze odechciałoby się jej już rozmnażać i tak katować psy. Kasa (kara) idzie do fundacji, która znalazła te biedne psiaki. Dzięki temu fundacja ma za co leczyć przygarnięte z pseudo psiaki. Dzięki temu nie byłoby potrzeby zatrudniania w policji czy w innych urzędach pracowników, którzy by interweniowali w takich przypadkach. Bo robiłyby to fundacje.
  11. Na stronie fundacji SOS Bokserom znalazłam 3 "bokserki" [B]odebrane z pseudohodowli.[/B] W necie ogłoszenie "oddam za darmo" ale podczas rozmowy telefonicznej okazało się że takie psie kościotrupy baba sobie ceni na 250zł..... Aż sześć takich szczeniąt udało jej się sprzedać.... Jeden nie przeżył... Te już zapewne też nie pożyłyby zbyt długo.... [B]Czy ktoś nadal uważa, że pseudohodowle to nic złego i nie należy z nimi walczyć?[/B] [IMG]http://www.sosbokserom.com.pl/images/stories/psy/MNOP/Minskps_02.JPG[/IMG] [IMG]http://www.sosbokserom.com.pl/images/stories/psy/MNOP/Missi_07.JPG[/IMG] [IMG]http://www.sosbokserom.com.pl/images/stories/psy/MNOP/Missi_22.JPG[/IMG]
  12. [quote name='kamilka91']Świetna robota! Ze swej strony mogę potwierdzić adres strony www bydgoskiego schroniska ;)[/QUOTE] Dzięki! No nie powiem, roboty było sporo. :cool3: Mam nadzieję, że taka baza się komuś przyda.... :mad: Albo, ze chociaż jakiś psiak dzięki temu znajdzie dom. Wtedy będę szczęśliwa. :loveu:
  13. [quote name='pudelek78']Franca ja tobie tylko mogę udowodnić że tak naprawdę nie zależy ci na dobrostanie zwierząt w Polsce tylko na ograniczeniu konkurencji ze strony hodowców psów bez papierka.Jeszcze miesiąc temu tak chełpiliście się nową ustawą a tu klops -każdy kij ma dwa końce a nawet trzy. Dla mnie nie jesteście żadnymi miłośnikami zwierząt tylko DOGOTERRORYSTAMI którym bardziej do rozumu przemawia 1% daniny z podatków tych których uda wam się nabrać niż dobro zwierząt.[/QUOTE] I tu się mylisz. Udowodnij mi, że mi nie zależy na dobrostanie zwierząt. Udowodnij, skoro lepiej ode mnie wiesz na czym mi zależy. :p Nie chce mi się z Tobą dyskutować skoro wiesz lepiej ode mnie na czym mi zależy. Jest mi obojętne czy jestem dla Ciebie miłośnikiem zwierząt czy też nie. To czyny stanowią o człowieku, więc skoro nie masz pojęcia co kto zrobił dla dobra zwierząt to nie pisz takich rzeczy. Bo to po prostu brak kultury i dobrego wychowania z Twojej strony...
  14. [quote name='pudelek78']kochani miłośnicy zwierząt już są efekty waszej walki z pseudo....... [url]http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120311/POWIAT0111/120319902[/url][/QUOTE] Najłatwiej tak napisać? Że to efekty naszej walki z pseudo? [B]Udowodnij, że były to psy w typie ras wywalone z pseudo! Udowodnij to! [/B] W artykule nie znalazłam nigdzie informacji co to były za psy. A może to po prostu zdziczałe psy? Albo od ludzi co kupili u pseudo i im się piesek znudził i wywalili? Najłatwiej dość niemiło napisać zwalając na nas winę. Może wszystko to nasza wina bo w pseudo jest jak w niebie? Nawet i jeżeli to niby byłyby psy z pseudo to raczej świadczy o tych co wywalili te psy a nie o nas.... Nie sądzisz? A może przemawia przez Ciebie gorycz zakazu handlowania kundlami? Bo takie odniosłam wrażenie czytając twój post....
  15. [quote name='omry']Co z tego, że Ci to przeszkadza, jak taki sobie jeden z drugim powie, że to sama natura :evil_lol: Wiesz, naturą trzeba się cieszyć![/QUOTE] To niech sobie naturę do domu znoszą. :evil_lol: Niech mają cały dom w naturze. :diabloti:
  16. Zgadzam się z pantolini. Często ludzie do psa chcą sukę, bo "lepiej się dogadają". Nie zawsze to musi mieć związek z chęcią rozmnożenia. Wiek często też się dobiera podobny. Bo nie polecałabym do energicznego psa jakiegoś już spokojnego staruszka. A nie każdy ma chęć odchowywania szalonego szczeniaka (może ich psiak dał im w kość za szczeniaka?). Najlepiej sprawdzić proponując już wysterylizowaną sunię. ;) A co do "namordnika". W schronisku kiedyś był ast, który miał obrożę z takimi ćwiekami. Po to by to była dodatkowa ochrona przed atakami innych psów. Bo psiaki (typowe kundelki) czasem przeganiały amstafa... A było przepełnienie i nie było szans na osobny boks dla tego zupełnie nieagresywnego psiaka... (później chyba znalazł się spokojniejszy dla niego boks jak dobrze pamiętam). Namordnika nie ma się co czepiać. ;) To akurat jak pisałam wyżej może być jakaś ochrona dla tego psa jak jakiś inny go zaatakuje. Ważne, że pies ma normalną obrożę a nie kolczatkę!
  17. Stan na dziś: [B]do adresów schronisk podałam linki do ich stron internetowych.[/B] Trochę to trwało i już zauważyłam, że jeden link już nie działa. A wpisując linki kazdy z osobna sprawdzałam....
  18. Ale czekajcie. Z tego co się nie mylę, jeżeli człowiek jest zatrudniony i ma płacone składki do ZUS to zakładając działalność gospodarczą nie płaci tak dużych kwot jak osoba niezatrudniona a prowadząca własną działalność. Muszę księgowego dokładnie wypytać jaka jest najniższa stawka. Bo właśnie w ten sposób jestem w trakcie zakładania firmy. Z jednej strony myśląc nie jest to takie złe. ale tylko z jednej. Chodzi mi, ze ktoś chce traktować to po prostu jako pracę. Tzn nie pracować a zajmować się hodowlą. W takim przypadku jest plus - ma składki na emeryturę. (aczkolwiek na emeryturze może wyjść inaczej) Ale jest to chyba jeden jedyny plus. No chyba, że drugim jest pomoc w likwidacji pseudohodowli. Czyli kolejny urząd do którego można ich zgłaszać. Aczkolwiek patrząc ogólnie (na to co napisała Nie do WIARY) to można mieć obawy, że to zaszkodzi hodowcom co mają jedną czy dwie suki. Nie wiem. W sumie to nie będę w tym temacie ZUSu gdybać bo nie mam zbytniej wiedzy. ;)
  19. [quote name='pantolini']A jak ktoś weźmie psa za darmo to robi dobrze czy źle?Przecież ten z adopcji też może chorować.A takie pieski często sa własnością naprawdę biednych ludzi.Z tymi chorobami i dlatego kupnem psa z rodowodem to brednie.I ta argumentacja ktoś kupi tanio bo go nie stać to co zrobi jak pies zachoruje.No to co zrobi ten który zabrał darmo bo też go nie było stać?[/QUOTE] Jasne, że robi dobrze. Ale biorąc każdego psa (bez wzgklędu czy rasowy, znajda, z pseudo, itd) należy się liczyć z nieoczekiwanymi wydatkami. Ja nie argumentuję, że jak ktoś kupi psa tanio to go nie stać. Proszę czytać ze zrozumieniem. Po prostu nie lubię jak ktoś pisze, ze na rasowego go nie stać to kupuje z pseudo. Bo jak widać na przykładzie Riki - da się mieć rasowego. Trzeba chcieć i szukać. I zawsze jak ktoś pisze, że go nie stać to się pytam czy stać ewentualnie na leczenie. Nie wiem co zrobi ten, którego nie stać na leczenie psa. Ale chyba ważne by się z tym liczył? Czy nie? Lepiej bujać w obłoczkach, że pies będzie do starości zdrowy i pwenego dnia cichutko odejdzie za TM? Bez chorób ot naturalnie ze starości. Ile psów odchodzi "naturalnie"? Niestety nie przypominam sobie ani jednego psa (czy to rasowego, czy w typie czy zwykłego kundelka. Jak znacie to napiszcie chętnie się dowiem, że były takie sytuacje. Jeden ubogi będzie szukał pomocy w leczeniu psa (tzn w znalezieniu pieniędzy na leczenie) a drugi ot wywali albo zaniesie do uśpienia. A co jak weterynarz nie wyda zgody? Czy argumentem do uśpienia takiego psa jest brak kasy? Ale to już chyba temat na inny wątek. Inny ubogi człowiek przygarnie psa ale wiedząc że go nie stać po prostu poszuka mu dobrego domu. Ja natrafiłam na psa, który co chwila mi chorował. I nie raz się zastanawiałam co by się z nim stało gdyby trafił na kogoś innego... A niestety często słyszę od ludzi (jak rozmowa schodzi na psy), że leczenie było drogie więc uśpili... I w niektórych przypadkach odbieram to tak jakby mówili o akumulatorach, które się zużyły i zamiast ładować (szkoda prądu) to się wywala.
  20. [quote name='rika']Franca81 Nie zapłaciłam 3000 :) mój grzywek kosztował 600zł, ma "wadę" i nie może być wystawiany. Mnie akurat na leczenie stać, ponieważ brat ojczyma jest weterynarzem... Nie miałabym jako studentka kilku tysięcy na leczenie tak "na raz", ale to inna sytuacja- wtedy pewnie w grę wszedłby jakiś kredyt. No, ale większość ludzi kupując jakiekolwiek zwierzę nie zakłada z góry, że będzie musiała wydać kilka tysięcy złotych na kurację. Tak samo jest w przypadku ludzi decydujących się na potomstwo- nie zakładamy przecież przed narodzinami, że dziecko będzie kieeedyś ciężko chore i będziemy potrzebowali mnóstwa pieniędzy na leczenie. Nie chcę zostać źle zrozumiana- nie popieram pseudohodowli- ani z papierami, ani bez. Lotty- dla mnie psiak nie jest towarem... A "jakość" tylko z tym mi się kojarzy. Ja na wystawy nie chciałam jeździć, chciałam psiaka do kochania :) ale nikt z takiego względu nie sprzeda go taniej :P[/QUOTE] No to nie zapłaciłaś chyba zbyt wiele. Bo nie pamietam po ile sprzedawano psy bez papierów w typie grzywka. A hodowca na Tobie raczej nie zarobił. Bo cena szczeniaka to badania suki przed i w trakcie "ciąży", specjalna karma dla suki (przed w trakcie "ciąży" i po). Specjalna karma dla szczeniąt. Szczepienia, podkłady higieniczne, socjalizacja. Domowe wizyty weterynarza (bo hodowca nie wozi szczeniąt do gabinetu gdzie przychodzą psy chore), wyprawka (w tym karma na kilka-kilkanaście dni). Wyrobienie rodowodu to kwestia 20zł ale mimo wszystko to też jakieś pieniądze. W cenie tez często się zawierają koszty nazwałabym je pośrednie czyli zapłata za "reproduktora", wystawy, załatwianie spraw "miotu" itp. To wszystko kosztuje. Niejednokrotnie widziałam jak psy rasowe "niewystawowe" (tzw pet'y) hodowca sprzedawał w cenie psów w typie (mówię o rasach bardzo znanych). A sama widzisz po sobie, że jak chcesz rasowego a nie masz tyle kasy co nie pet to można znaleźć. ;) wiadomo, że nie zakładamy chorób ale należy się z nimi liczyć, brać ewentualnie pod uwagę. Gdybym zarabiała mało i chciałabym psa to długo zastanawiałabym się czy stać mnie na niego. Co zrobię jak zachoruje. Czy będę miała skąd pożyczyć pieniądze. Ty byś wzięła kredyt, ja podobnie ale nie każdy tak robi. Mi pomagał weterynarz, który czasem że nie liczył mi za wizytę. Nauczył mnie także robić zastrzyki psu więc tylko płaciłam za lek. A zastrzyki robiłam sama w domu. ------------------------------------------------------------------ ZUSu ani Krusu chyba nie trzeba płacić. Polecam zapoznać się z tym: [URL]http://www.mastifland.pl/index.html?id=17[/URL]
  21. [quote name='rika']Trochę się "wetnę"... Druga sprawa to ceny... Nie sądzę, aby wszystkie koszty związane z wychowaniem malucha itp itd sięgały do kilku tysięcy złotych... Przy przeciętnych zarobkach mało kto może kupić pieska za 3000zł. Gdyby ceny były niższe, więcej osób wolałoby kupić psa z rodowodem, niż za 100 czy 200zł mniej z niepewnego źródła. Mój pies jest niewystawowy, bo wystawowy z tej samej hodowli kosztował 3razy więcej, a na wystawy i tak nie zamierzam jeździć. Dlaczego zatem psiaki z jednej hodowli tak różnią się cenami? Na moim hodowca też zarobił- dlaczego zatem sprzedaje 3 razy drożej? Taki kaprys? No to człowiek o przeciętnych zarobkach ma kaprys kupić psa bez rodowodu.[/QUOTE] Wcinaj sie, wcinaj. Zawsze fajnie z kimś podyskutować na poziomie. :evil_lol: 1. Często hodowca zgadza się rozłożyć kwotę na raty. 2. Hmm nie stać na zakup? A stać na leczenie? Miałam psa, który zaczął mi chorować i wydałam na jego leczenie i wyjazdy do innych miast na badania znacznie więcej niż 3000 tysiące... 3. No ale nie mów, że Twój psiak kosztował 3000 a wystawowy 9000. :crazyeye: A skąd wiesz, że na Twoim także zarobił? (ile zapłaciłaś za psiaka i jaka rasa i dlaczego niewystawowy? Tak z ciekawości pytam.) ;)
  22. [quote name=':**']Mozesz mi na pw conieco napisac? Wiecie jaka wyprzedaz ktos zrobil na tablicy? Nie butow czy torebek ale psow :crazyeye: [URL]http://tablica.pl/oferta/wyprzedarz-owczarkow-niemieckich-234-miesiecznych-krotki-i-dlugi-wlos-IDJCmh.html[/URL] nie dosc ze wychodzi na debila swoim nastawieniem do zwierzat to jeszcze napisal wyprzedaz z rz na koncu :turn-l: Janek wez sie za sadzenie ziemniakow a nie za hodowle psow.:boom:[/QUOTE] PW poszło a sprzedawca zgłoszony. ;)
  23. [quote name='N_i_e_do_W_I_A_R_Y']Uogolnianie i wsadzanie wszystkich bezpapierowych do jednego wora jako "pseudohodowcow" a z kolei wszystkich zrzeszonych jako "hodowcow" nie jest na miejscu.Tak dla mnie przynajmniej.[/QUOTE] Dlatego ja bezpapierowców nazywam pseuduchami i Kowalskimi. Pseuduch ma w nosie zwierzęta - kasa jest najważniejsza. A Kowalski to osoba, która z jakiegoś powodu (czasem niby dla zdrowotności suki, braku wiedzy, chęci posiadania szczenięcia po suce, czy nieświadomej pod względem rasowy=rodowodowy) też dopuszcza do swojej suki ale stara się zapewnić jak najlepsze warunki. Bo nie ma co roztrząsać tematu ZK, hodowli czy pseudo. Skupmy się na krzywdzie zwierząt i jaką pomoc niesie im ustawa. Bydlaki są wszędzie. W najbezpieczniejszym państwie, w rodzinie, w policji a nawet w kościele. Tak więc niestety bedą i w hodowlach a tym bardziej w pseudohodowlach. Moim zdaniem należy walczyć z tymi bydlakami a nie ze środowiskiem w którym przebywają bo ich istnienie w danym środowisku nie determinuje środowiska do bycia takim samym jak bydlak.
  24. [quote name=':**']A wie ktos cos moze o hodowli owczarkow australijskich PARACORTUSIE?[/QUOTE] W tej chwili miotów nie mają. ;) Bo zakładam, że chodziło o liczebność i częstotliwość miotów. Temat ciężki i mam nadzieję, że coś się zmieniło...
×
×
  • Create New...