-
Posts
81 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by sylwiasong
-
Kochane okaza? si? ze oczywiscie ze ja mia?am racj? i Sonia zjad?a ta podkolan?wk?.Wczoraj wieczorem na dworze wydali?a j? z kupk?:multi:.Bardzo dluga kupka by?a.... M?? nie wierzy? ze ona mogla to zjesc i wczoraj jak zobaczyl to mnie przeprosi?. Wczoraj wieczorem bylismy u znajomych, tam sa dzieci i pe?no zabawek na podlodze a Sonia nieraz bierze je do to pyska, najgorsze sa te male zabawki z jajka niespodzianki. Wlasnie wczoraj zauwazylam jak wzi??a kawa?ek takiej zabawki do pyska i jej zaraz wyciagne?am.Ale teraz mam schizy ze obok na podlodze mogla lezec druga czesc tej zabawki i moze tamta czesc polknela, ale maz mowi ze nie bylo tam drugiej czesci zabawki na podlodze,a ja sama wiem ze moze juz wymyslam sobie znow problem..... Sonia jak zawsze pobiega?a sobie po domu znajomych pozwiedzala wszystkie pokoje.Polecia?a na parter a gdy wrocila bardzo sie czyms oblizywala.Kurde moze znow cos tam zjadla.Tam na parterze raczej juz nie bylo zadnych zabawek,a byly opakowania z resztakimi pizzy i talerz po sosie z makaronem.Moze cos z tego zjadla, ale dziwne bo jak przyszlismy na parter do pokoju to resztki pizzy nie tknela tylko obwachala, wiec teraz zaczynam sie znow niepokoic co ona tam znow zjadla.... Wczoraj jak przyjechalismy do domu od tych znajomych to na dworze wlasnie wydalila z kupk? podkolanowke, zjadla jeszcze kolacje,a potem wariowala z zabawkami, jakas taka dziwna byla dziwne glosy wydawala jakby chcia?a zeby sie z nia bawic ale szybko sie nudzila i potem ze 100 razy zmieniala miejsce do spania bo nidzie jej nie pasowalo. Mam nadzieje ze nic sie wczoraj nie stalo, ze nic nie zjadla tam,ale od tej pory mam nauczke ze gdziekolwek ja zabieram do znajomych to zawsze na smyczy bedzie przy mnie, musze ja miec na oku.
-
Dziewczyny wyniki krwi sa dobre.Wątrobe ma zdrową, kreatynina 1,2 a bialko 5,8 wszystko w normie.Byłabym teraz bardzo szczęślliwa, ale niestety wczoraj zdzarzyła sie tragedia. Póżno wieczorem kiedy rozbieralismy sie juz z mężem do spania, Sonia dorwała moja podkolanówke i zaczeła ja gryżć.Czesto jej sie tak zdarzało, czasem jak nas nie bylo w domu to Sonia szła do lazienki i wyciagala z kosza na pranie rozne skarpetki, czesci biezlizny i gryzla to.Także wczoraj nic wzbudzilo to mojego niepokoju i powiedzialam jej tylko ze nie wolno grzyzc mojej podkolanowki.Chwilę później jak spojrzałam na nią patrze ona tak cos mocno przełyka i nagle wpadlam w panike...Spytalam jej co zrobila a ona zaraz pedem pod lozko poleciala.Szukalam wczoraj w nocy przez godzine tej podkolaonwki, którą Sonia gryzła i mam tylko jedna,a druga znikła.Wiec prawdopodobne Sonia ja zjadla,ale nie moge w to uwierzyc bo ona zawsze tylko gryzla i miętoliła takie rzeczy, ta podkolanowka byla nawet dluga, z materiału jak rajstopy o grubosci mniej wiecej 30DEN.Dzis rano znow przeszukalam caly pokoj, pod lozkiem pod szafami, w szafach,przeszukalam nawet inne pomieszczenia w domu i nie mam drugiej podkolanowki. Sonia dzis rano zrobila kupe, zachowuje sie normalnie, zjadla tez normalnie.Byłam rano u wet i powiedziala ze jakby sonia zjadla ta podkolanowke to juz by miala objawy negatywne, a nic sie nie dzieje, brzuch tez ma miekki.Tak sie boje ze cos sie stanie.Boje sie ze jednak mogla ja mocno zmietolic i połknąć.mam nadzieje ze wydali to z siebie, mam ja teraz bacznie caly zcas obserowoac i jakby co pędem do wet. Mam pecha jak sprawy nerek troche sie polepszyly to znow nastepna tragedia.Ciagle jeszcze probuje szukac tej podkolanowki, ale przejrzalam juz dosłownie wszystko, wiec przeciez nage nie znikła i Sonia pewnie musiala ja zjesć.Boje sie ze jak ta podkolanowka dostanie sie do jelit to moze utknac tam i moge stracic Sonie.Tego bym nie przezyla, tak bardzo o nia dbam,sobie wielu rzeczy odmawiam, zeby ona miala zdrowe jedznie i badania,a tu taka tragedia mnie spotkala:placz: Ciagle analizuje ta sytuacje i pamietam ze wczoraj jak sie bawila ta podkolanowka to nagle cos przelykala, ale ostatnio czeto jej sie zdarza, ze nic nie je a sobie tak bużka rusza i przelyka sline jakby miala suchość w ustach. Prosze dziewczyny poradzcie co robic?
-
Moze jutro jej zrobie badanie krwi na watrobe i trzustkę bo nie chce miec sobie nic do zarzucenia.Sonia ogolnie niegdy duzo nie jadla, ale tez nie tak malo, raz tylko miala przez ok miesiac duzy apetyt ale to bylo jak dostala jakis steryd i to zadzialalo na apetyt.Teraz od konca grudnia odkad choruje to bardzo slaby ma apetyt, chociaz teraz przez ostatnie 2 tyg przytyla prawie 2 kg dzieki temu Peritolowi.Chyba niebawem odstawię peritol bo on moze tez jej szkodzi na brzuszek. [B]Aniu[/B] a nie wiesz czy to odbijanie moze byc od trzuski czy od watroby? Przez to na pewno tez ma mniejszy apetyt bo moze ja mecza nudnosci. Dzwonilam dzis do doktora mojego do Wrocka, ale napisal mi smsa ze jest w Niemczech i wraca w niedziele, wiec najwczesniej za tydz w sobote mozemy pojechac do niego na konsultacje, ale do tej pory chce zeby Sonia mocz tez miala jeszcze raz przebadany.
-
Aniu Sonia próby watrobowe miała robione ponad miesiac temu, wtedy kiedy wszytskie badania jej robiłam zeby sprawdzic co jej jest, wyniki na watrobe wyszły wtedy na granicy normy, dlatego dostała Essentiale.Jak byłam na USg to mówil ze watroba, śledziona bez zmian.Chyba jutro jeszcze raz jej zrobię badanie krwi zeby sprawdzic jeszcze raz trzustke i watrobe no i kreatynine dla pewnosci-wczoraj tego mi nie zbadali bo zawsze miała w normie.Dziwne dla mnie to wszytsko bo ona ma mocznik teraz prawie dobry, mozna powiedziec ze w normie, a tak sie jej odbija;rano to nic nie chce jesc.Od dzis odstawiam jej Peritol brała ponad 10 dni to straczy, ale boje sie ze teraz zacznie sie dopiero problem z apetytem:placz: No i najgorsze:od wczoraj Sonia jest znow bardziej smutna, coraz wiecej lezakuje, coraz mniej sie bawi,a ja znow łapie doła i nie wiem co robic:shake:
-
Cześc kochane mam juz wyniki Soni. Morfologia niby w normie, ale widze roznice pomiedzy poprzednimi wynikami,a obecnymi,wet mowi ze niby ok,ale ja nie wiem co oznaczaja te symbole:RBC, MCV, WBC, PLT, MPV, itd nie wiem jakie sa normy.Moze Wy sie na tym znacie ,albo znacie jakas stronke z takimi danymi.Byłabym bardzo wdzięczna. Mocznik jest 47 czyli jak na nia b. dobrze, taki sam wynik jak na badanich we Wrocławiu.Zbadali jej tez alfa-amylaze i wyszla w gorenj granicy, to moze znaczyc ze cos z trzustka nie tak.Wet mnie pytala czy cos jadla pozno wieczorem przed badaniem, i akurat jadla bo ukradla mi troche czekolady:mad: , to ewentualnie taki wynik moze byc tym spowodowane. Ale teraz zastanawiam sie czy to jej odbijanie to nie przyczyna choroby trzustki, juz sama nie wiem, ale odbija jej sie nawet wtedy kiedy nie je.Uprosilam wet zeby jej cos dala na to odbijanie i dostalam taki plyn w strzykawce o zapachu mięty do podawania raz dziennie przed jedzeniem..Czy psu mozna podawac troche mięty do picia? No i najgorsze wynik badania moczu: ciezar wlasciwy 1,02 a we wczesniej 2 tyg temu we Wroclawiu byl 1,04, a w styczniu jak robilam w Wieluniu dwa razy bylo 1,03.I odczy wczesniej bylo 6,0 i 6,5 teraz jest 7,0.Bialko sladowe, a wczesniej bylo 30 mg.Zaniepokoilo mnie to, ale moja wet uwaza ze wyniki nie sa zle, nadal sa w normie, a przyczyna ich moze byc rozna.Co Wy mi radzicie dziewczyny, co robic dalej? Bede jutro dzwonila do doktora do Wroclawia powiem mu jakie Sonia ma terazwyniki moczu.Na badania USG nerek, zoladka itd pojade dopiero w marcu bo wczesniej urlopu nie dostane, a na AR badania robia tylko w tygodniu od 9 do 13.A za tydz powtorze badanie moczu i krwi z tą alfa amylazaą u mnie w Wieluniu i w zaleznosci od wynikow pojade w sobote do tego doktora we Wroclawiu, bo on przyjmuje tez w weekend we wlasnej przychodni. A Wy co mi radzicie dziewczyny??? Sonia wcale duzo nie pije wody, chyba ze sie wybiega na dworze ani tez nie sika specjalnie duzo. Ipakitine rowniez bierze.
-
Ania Śliczna jest Milva:p My jutro robimy badania kontrolne krwi i moczu.Bardzo sie boję, modlcie się za Sonie.Dziś Sonia juz jest jakos mniej ruchliwa,, nie wariuje tak jak wczesniej, troche sie bawi, troche leżakuje,a ja juz zaczynam sie znow powoli martwic, że cos moze jest nie tak.Po tych wariacjach jak sie kladzie to na poczatku bardzo gleboko i ciezko oddycha, potem dopiero jej sie oddech uspokaja, nie moze sobie miejsca znalezc do spania.... Z jedzeniem jest przecietnie, ale je wiecej niz wczesniej i troche przybrała na wadze.Martwie sie tez tym ze jej sie tak ciagle odbija....po jedzonku:shake: tak juz jest od dluzszego czasu...Może dlatego nie je tak duzo ile powinna bo jej sie odbija i cos na żolądku siedzi? Zobacze jutro jakie beda wyniki i bede myslec co dalej. Tez się pochwalimy aktualnym zdjęciem Soni.
-
[B]Nadia[/B] gratuluję tak świetnych wyików, bardzo się ciesze, ucałuj Fibi od mnie.Ciekawe co jej tak pomoglo w poprawie wyników? Mam juz puszkę Renala na probe , jutro Soni podam, bo dziś ma troche problemy z zoladkiem, wczoraj zwymiotowała troszke a dzis jadla trawę i tez nią zwymiotowała.Bylam u wet i nic powaznego sie nie dzieje, nawet juz wiem co jej moglo zaszkodzic:mad: , ale dziś gotuje jej ryz z marchewka i troszke mieska.Ale ogolnie moja coreczka dziś byla bardzo zywa i niezle wariowala, teraz juz padla i robi drzemkę.Zaczynam sie powoli stresowac bo w tym tyg mamy zrobic wyniki kontrolne krew:mocznik , kreatynine, bialko, wapń, fosfor, morfologie i badanie moczu.Bardzo się boję ze teraz znow mocznik moze byc podwyzszony.Ogolnie jestem zla bo nie wiem czemu moj psiak nie chce jesc suchej karmy Renala:placz: tak by bylo dobbrze zeby ja jadla, a ona zaprze sie i nie ruszy.Boje sie co bedzie z puszkami.Najwyzej bede musiala prosic kogos o podanie diety, na bazie ktorej mozna podawac gotowane jedzenie w okreslonych proporcjach.Na początkowych stronach tego watku spotkaląm sie z takimi wskazowkam, ale moze poprosze jeszcze o pomoc wet dietetyka. [B]Jagoda[/B] w sobote za tydz wybieram sie do Wrocka, przy okazji odbiorę wyniki badan futrzaka z AR i postaram sie umowic na spotkanie z wet dietetyk.
-
[B]Nadia [/B]to się biedne namęczyłyście na tym USG, współczuję:glaszcze: U nas nie było probelmu Sonia w ogole jest bardzo spokojnym psem podczas wszelkich badań a z USG było wszystko dobrze widac bo jako boksernie ma w ogole futerka na brzuszku:)Ja się cieszę ze zrobilismy USG ponieważ się dowiedzielismy się jaki jest stan jej nerek i innych narządów.Dobrze byloby żebys jednak zrobila to USG, ale z tego co widze nie trafiasz na odpowiednich wetów.Daj koniecznie znac jak jutro wyniki badan krwi i moczu.Bardzo się cieszę, że morfologia ok:multi: Moja Sonia dostaje nadal Peritol, dzis popoludniu dalam jej cala tabl i pod wieczor dostala wilczego apetytu zjadla ziemniaki z sosem, troche chrupek Renala (ale nie za duzo:(i ryz z miesem i warzywami.Ogolnie moja córeczka z futerkiem czuje sie dobrze:eviltong: .
-
Rzeczywiscie białko nie jest wskazane przy problemach z nerkami.Ale Sonia jest jeszcze szczeniaczkiem i jej białko jest potrzebne, także wet na razie nie kazała mi restrykcyjnie obnizac poziomu białka, nie musi jesc juz teraz koniecznie karmy dla nerkowcow.Poza tym spytam sie jeszcze wet jak jest z tymi smakołykami z Pedigree (zmniejsze je do min)i zabawkami do gryzienia ze skór prasowanych.W piatek będę miec juz kilka puszek Renala na próbe, jesli tylko zaskoczy to bede jej to codziennie dawac nie ma problemu-żeby tylko chciała jeść, bo suchej karmy Renala tknąc nawet nie chce:shake:
-
[B]Ania [/B] bardzo się ciesze,że Milvuni spadł mocznik.Piesek ma apetyt dobrze się czuje i zoabczysz ze jeszcze dlugo sie bedziesz nim cieszyc. Ja podaje nadal Peritol Soni, zwiekszylam dawke teraz daje pol tabl 3 razy dziennie.Daję jej jeszcze taki brazowy plyn w strzykawce od wet na apetyt i kropelki homeopatyczne od wet na apetyt i nerki. Wczoraj stał się cud bo Sonia zjadla poł małej miski suchej karmy, co prawda nie byl to Renal ale Chapppi bo jest urozmaicona ma różnokolorowe chrupki i potem dalam jej Eukanube normalną dla szczeniąt. Co prawda karmiłam ja trochę z reki ale to i tak cud ze zjadla.Sonia czuje się doskonale bardzo mało spi w ciagu dnia, cały czas chce wariowac i sie bawic.Zjada rozne smakolyki z pedigree i rozne zabawki ze skor prasowanych takie do jedzenia, lubi tez uszy świnskie wędzone:)Wczoraj niezle powariowala z małym synkiem mojej kumpeli i z malym pieskiem foksterierem miniaturką.W piatek będę miala puszki Eukanuby to sprobuje ja namówic do zjedzenia tego.Ipaitine dodaje jej do mieska z ryzem, ale nie wiem dokładnie ile powinna tego dostawac wazy teraz ok 18 kg? [B]Nadia 86[/B] jak się czuje Twoja Fibi, jak wyniki badań moczu, stosunek białka do kreatyniny?
-
Kochane, wczoraj dzwoniłam do doktora do Wrocka i podał mi mniej więcej wyniki.Mocznik i kreatynina w normie, byłam w szoku, bo tydz temu mocznik nadal byl 71mg/dl, a teraz podobno 6,9 ale w innych jednostkach mmolach.Morfologia tez w normie, badanie moczu:zbadali stosunek białka do kreatyninu w moczy, świadczy o ewentulanym uszkodzeniu nerek i wyszlo w normie:multi: Jedny wynik zły to pojedyńcze nabłonki nerkowe w osadzie moczu.Ale to może świadczyc o przebytym zapaleniu nerek, czy dróg rodnych.Białko, wapń, fosfor we krwi w normie.Jak będe za 2 tyg we Wrocku to odbiore wyniki osobiscie.Badanie kału tez nic nie wykazalo żadnych robaków i lamblii.Więc niby ok, pies od pon nie bierze leków i odzył.Ma duzo enregii, bawi się swoimi zabawkami, biega po sniegu, duzo mniej spi.Jednynie nadal martwi mnie brak aptytu, tzn je ale malo nadal.Wedlug wskazan pani dietetyk z Wrocka ,mieszam jej teraz miesko gotowane,mięsko surowe sparzone wrzątkiem i ryż i troche je ale i tak wybiera to surowe.Czasem jzje tez kilka łakoci dla psow.W piatek byłam u mojej wet w Wieluniu i Sonia dostała Ipakitine, podaje jej w jedzeniu,dostała też znow jakies płyny stymulujące apetyt, ale malo to pomaga.Wiec dziś wykorzystałam okazje ,że przyjechal mój brat z Wrocka, jest lekarzem i wypisal mi Peritol.Kosultowałam to tel z wet ditetyk z Wrocka i powiedziala, ze moge sprobowac jej dawac.Dzis wieczorem jej podam pierwsza dawkę.Nadal martwie sie tym ze po jedzeniu jej sie odbija:-( .Dam jej troche odpocząc od badan i za tydz u mojej wet powtorzę morfologie i mocznik i kreatynine bo musze kontrolowac co sie dzieje.Ale nastawiam juz męża na to ze do Wrock raz na miesiac/dwa to musze jedzic na bad kontrolne z nią.Chyba ze nie będzie potrzeby. [B]Ania,[/B] jak się czuje Milvunia, czy nadal dobrze je?czy jest wesoła?Wierze ze jeszcze długo będzie z Toba szczesliwa;) [B]Nadia [/B]jak Twoja sliczna kochana Fibi, jak jej apetyt, jak samopoczucie, daj koniecznie znac jak po wizycie u twojej wet po weekendzie.
-
Jestem juz po badaniach.Dziś był cięzki dzień, droga do Wrocka byla cięzka i jeszcze spieszylismy się ze wszystkim bo mąż musiał byc koło 16 w pracy na 2 zmianę.Robilismy USG i jest poprawa, nerki lepiej wygladaja, stan zapalny jaki był minał, nerki są sprawne, tylko dokładnie nie wiadomo jak to jest z tymi kłębuszkami nerkowymi.Ale Sonia na razie nie ma pnn:multi: . Nerki jednak nie sa idealne, sa mniejsze niz powinny ale Sonia tez jest drobna ogolnie i ogolnie boksery mają dziwna strukture nerek.Ale ogolnie nerki trzeba u niej kontrolowac co kilka m-cy.Drogi rodne tez duzo lepiej, macica jest mniejsza, nie ma juz płynu w trzonie macicy.Leczenie jedak przyniosło skutek:p Potem byłam ze wszystkimi dotychczasowymi wynikami i badaniami u doktora specjalisty.On mówi,że ogolnie nie jest źle, pies ma wszystkie wyniki dobre, oprocz mocznika-był ostatnio 71mg/dl.Doktor pobral krew, zrobią morfologie, maja zbadac stosunek białka do kreatyniny w moczu, bo zawiozłam dzisiejszy poranny mocz. Będą tez badac jeszcze raz mocznik i kreatynine.Po wyniki mam zadzwonic jutro do doktora.Sonia miała tez mierzone cisnienie, cięzko z tym było, pomiary byly kilka razy i za kazdym razem byl inny wynik, zonk;) Doktor ma to przeliczyc i wyciągnąć srednią pomiarów, ale jeden wynik był dość wysoki, choc inne byly idealne.Nie wiem może piesek sie juz zaczał denerwować.Zawiozłam tez kał do badania na robaki i lamblie.Jutro mam dzwonic po wyniki, chciałam to sprawdzic bo nadal cięzko z jej apetytem, dwa dni jadla dobrze, a dzis znow nawet mięsko wybrzydza.Dlatego doktor umówil nas na spotkanie z dietetykiem weterynaryjnym.Będziemy powoli zmieniac jedzenie Soni i wprowadzac nowe rzeczy, mieso gotowane, a nie tylko surowe....bo to niezdrowe, potem moze powoli jakas karme wysokoenergetyczna mieszkac z ryzem i miesem, żeby Sonia nabrała wkońcu masy, bo ostatnio schudła znów 2 kg.Ale odkad nie bierze lekow ma duzo energii i bawi się super szczególnie na sniegu....hihihi Jak jutro będe znac wszystkie wyniki to dam wam znać , boję się tych wyników,brrrrrrrrrrr. Po południu pojadę do mojej wet z wynikami i bedziemy dalej radzić co robic.....ale jest lepiej i to mnie cieszy....
-
A my jutro jedziemy do Wrocka na badania na AR. Pogoda okropna, ale ja mam na jutro urlop i umowiona jestem z doktorem, którego polecila mi[B] Jagoda[/B]. Będę jutro rano łapała mocz i dzis może kał. Wszystko do badania, bo chce sprawdzic czy ma nadal robaki, bo troche tyleczkiem sie ociera o ziemię. A tyg temu wyszly jaja robakow w kale, dostłaa leki, ale moga nadal być.Wczoraj miała super apetyt, dzis gorzej.Sonia miała jeszcze taki strupek, pod którym zbudował sie wrzod tj.taki odgniot kolo łokcia i to bylo do usunięcia, ale pobrała troche antybiotykow i na pocz na ten wrzoc potem na nerki i to zmalało, strupek wygryzla i jest to ponad polowe mniejsze, moze nie trzeba bedzie tego usuwac chirurgicznie:) Dziewczyny ale sie boję jutro tych badań, bedziemy też robić USG jeszcze raz i badanie krwi na mocznik i kreatynine.Niech sobie we Wrocku zrobia tez swoje badania.I tak juz kasy tyle idzie, wszystko dla niej poświecam i wcale tego nie żałuje. W pon mam wypłate to może wkońcu sobie też cos kupie na poprawę humoru.
-
[B]Nadia [/B]daj znac jak po wizycie u wet, co powiedział na wyniki Fibi???Mysle ,że będzie dobrze, mnie nie wyglada to na pnn. Mnie czeka dzień badań i konsultacji w czwartek, brrrrrrrrrrrrr....
-
Dziewczynki, a może Wy wiecie jaki to jest olej rzepakowy "dwuzerowy".Przeczytałam o tym w tym wątku tylko kilkanscie stron wstecz.Soni jedzonko bardzo smakuje z dodatkiem oleju, nawet dzis rano wciagnęla miesko z ryzem:crazyeye: , a ona juz od 2 m-cy nigdy nic rano nie jadla, bo o tej porze nigdy nie miała apetytu.Spytam się tez wet czy mozna tą glukoze w proszku dodawac do wody.Może podają mi jeszcze jakies inne sposoby na podtuczenie Soni:eviltong: Pozdrawiam Was wszystkie Kochane i Wasze cudowne Psinki:calus:
-
Ja dziś byłam z Sonią u wet.Wycieki z dziurki juz się zmniejszyły.Na razie wet kazala odstawić szystkie leki i poczekac do czw do wyjazdu do Wrocka na wyniki badań.Sonia dzis dopołudnia zrobiła mały sajgonik w domu.W tym tygodniu mężus pracuje tez na 1 zmiane i i jak przyszedl o 14 to zobaczyl zjedzoną paprotke i cytrynke, którą sobie zasadzil w doniczce.Bo u nas mąz jest miłosnikiem kwiatów doniczkowych.Juz nie pierwszy raz dorwała się do kwiatków.Dobrze ze to nie były trujace.Ale suchej karmy rozmiękczonej nawet nie tknęła.W czw kupię puszki Renala na spróbowanie.Teraz dałam jej troche mięska surowego z ryzem i polałam olejem rzepakowym.Czytałam dziś poprzednie posty w tym wątku i wyczytałam ze kiedyś olej rzepakowy był zakazany dla psow,ale teraz jest polecany olej rzepakowy dwuzerowy.Nie wiem jaki to jest "dwuzerowy", ja jej miesko polalam normalnym rzepakowym,mam nadz ze jej to nie zaszkodzi...zjadła wszystsko.Dziś na dworze niezle poszala ze swoimi zabawkami,a teraz znow w pokoju bawi się swoja ulubiona piłeczką.Chcę żeby troche przybrała na wadze i wyczytałam tez ze mozna kupic glukoze i dodawac do wody, żeby zwiększyc kalorycznośc.Sonia schudła 1,5 kg.Ale te wszystkie leki ją tak osłabiły i antybiotyki..... A jak tam Wasze psinki jak się dzis czują?
-
[B]Aniu[/B] tak bardzo mi przykro, ucaluj ode mnie Milvunię, niech je jak najdlużej.Uważam ,że nasze pieski i tak mają szczeście w nieszczęściu bo spedzają zycie u boku ludzi, dla ktorych są oczkiem w głowie , którzy doskonale sie nimi opiekują i okazują im duzo miłości.Mało, który pies ma takie szczęście.Tak się staram pocieszać.... Ten wątek jest bardzo smutny i jak czytam coraz bardziej sie załamuje i boje ,że mnie tez czeka taki koniec:( W czwartek po konsultacji we Wrocku juz będe wiedziec dokładnie jaka jest diagnoza. Sonia wczoraj sie niezle wylatała na wsi , pogonia kury, kaczki, troche zmokła niestety, bo pogoda straszna była, a dzis jak wyszła na dwór to jej zimno, jak się ciągle w ciepełku siedzi to się nie dziwie. Ale nie chce jesc suchej karmy Renala, nawet rozmoczonej z wywarem z mięska, troche jej wczoraj urozmaicilam, ale dzis bede twarda, nic innego nie dostanie, zreszta dzis nawet kaweleczka miska nie chciała, moze wkoncu zglodnieje i cos zje, jeszcze licze na te puszki Renala ze jej bardziej podejda...
-
Dziś dalam Soni sucha renala zmieszoną z wywarem z mieska i malutkimi kawaleczkami mieska.Przed jedzeniem dostala taki plyn do pyszczka na apetyt.Troszenske zjadla, nawet troszke chrupek.Ale szukala czegos innego, wdrapała sie na stól bo tam bylo na tacce swieze miesko...:eviltong: dziewczyny ja tez zdecyduje sie na te puszki Renala, moz macie jakies adre stronki internetowej gdzie mozna w maire tanio kupic, wiem ze cena puszki wacha sie od 8,50 do 10 zł,ale trudno czego sie nie robi dla psiaka.Teraz znow drzemke robi zwinieta w klebek. [B]Nadia 86[/B] dziekuje Ci bardzo za rady ;) tez będę restrykcyjna, postawię miske na pol godz, nie zje jej strata i tak 2 razy dziennie. A z tym drzeniem konczyn to rzeczywiscie zwiazane ze snem, ona jak była mało ciagle cos sniła, ruszała mordka, nawet szczekała przez sen hihihi Tylko teraz stalam sie za bardzo przewrazliwiona jak zaczela chorowac. Chciałam Ci jeszcze powiedziec, że mass cudnego psiaka, ona jest prześliczna i bardzo zadbana bo ogladałam twoj galeryjkę;)Dlaczego taki śliczny mały piesek jest chory:2gunfire: Sonia ma suchosc w pyszczku prawdopodobnie po tabl furosemid, bo ciągle sie tak oblizje jak leży, ma poprostu podobne odruchy jak ja,a ja tez biorę leki, kt skutkiem ubocznym jest wysychanie blon sluzowych. Dziś zaraz jedziemy do wujka na wies do dwoch pieskow, Sonia bedzie miala rozrywke, bo tak to na przemian ciagle bawi sie i spi, boksery to strasne spiochy, ale teraz to to spanie ma chyba zwiazek troche z chorobą i lekami. [B]Ania[/B] daj znac dziś jak wynika badań Milvy, cieszę się ,że jej chociaz apetyt dopisuje. Mam nadz, że będzie dobrze. Kurde jak najlepiej zbic poziom tego mocznika?Moim wetom cos marnie to idzie bo mocznik ani drgnał 71mg/dl.
-
[B]Malawaszka[/B] tak bardzo mi przykro:placz: To musiała być trudna decyzja, ale piesek nie powinien cierpieć. Wierzę, że Boluś jest teraz szczesliwy za TM i że na pewno się z nim kiedys spotkasz.Na pewno musi tak być, że zwierzaki tez maja swój Raj i że będzie dane nam sie z nimi spotkać. Ja dziś byłam u wet z Sonią.Dzis było 3 lekarzy łącznie z właścicielami przychodni, widze ze sie starają mi pomóc, szukaja dla niej roznych leków.Sonia dostala jak zwykle parę zastrzyków m.in na stan zapalny dróg rodnych, bo miała drobne wycieki z dziurki i cały czas nadal sie tam liże.Dostałam takie krople na spirytusie do podawania Soni na lyżce z wodą,na nerki. Sonia będzie miała powoli wprowadzaną dietę, kupiłam mała paczke Renal Royala.Mam jej podawać ta sucha karmę rozmoczoną z woda i na początek polaną wywarem z mięska i z kilkoma kawałkami miesa.Jak bede we Wrocku to bede chciała kupic jej puszki z tej diety bo na pewno szybciej to zje niz sucha karme.Mam jej podawac jedzenie 2 razy dziennie o stałych porach,, miske postawić na pol godz jak nie zje to zabierac.Boję sie ze może byc tak ze przez 2 dni nic nie zje bo nie dosc ze apetytu nie ma to wybredziuch jest straszny.Na mięsko tam ma apetyt oprocz kurczaka bo juz jej sie przejadł,ale ostatnio duzo mięska zjadla...oj duzo....Ale teraz koniec folgowania. Dzis Sonia sie w miare dobrze czuje, jak zwykle ciagle ziewa, na zmianę bawi sie chodzi i na spacer ze mna i spi.Po jedzonku znow sie jej odbija.....cos sie chyba dzieje z tym żoładkiem :-( i jak spi co jakis czas troszke drżą jej koniczyny....tez mnie to niepokoi bo dzis zauwazylam.Nie dostałam na razie tego Peritolu na apetyt, dostala taki plyn biały do podawania pol godz przed posilkiem.Wet nie chciała dac tego Peritolu nie wiem dlaczego, moze dlatego ze obecnie nie moge mówic ze Sonia nie ma apetytu, ma ale tylko na wybrane rzeczy.... Jeszcze raz dziękuje [B]Jagodzie [/B]za namiary do dr Jonkisza.Jestem juz z nim umówiona na czw i jakos spokojniejsza jestem, bo skonsultuję wszystko z osobą bardzo kompetentną. A jak Wasze psiaki sie mają, piszcie kochane! Pozdrawiam i dziekuję wszystkim za wsparcie:loveu:
-
Sonia waży 19 kg, ma 8,5 m-ca.Jest szczupła, ale zawsze była wysoka, a szczupła, na razie jej nie wazyłam, a wizualnie raczej na razie nie widać żeby schudła. Muszę sie uspokoić bo jeszcze ja sie doprowadze do ruiny. Dzis zadzwonie do Wrocka na AR i umówie sie na przyszly tydz na środę albo czwartek na wszystkie badania.
-
Dziewczyny u mnie tez niedobrze. Wczoraj Sonia nabrała późnym wieczorem apetytu, troche zjadla mięska z ryżem, którego wczesniej nie chciała dotknąc i porwała kilka kosci od żeberek.Ale po pólnocy nagle głosno zapiszczała, chciałam zobaczyc co się dzieje ale uciekła pod łózko (jej kryjówka). Potem słyszałam jak pod łózkiem znów ciężko wzdychała i głosno oddychała, nie mogła sobie znaleźć miejsca.Byłam tak w panice ,że chciałam dzwonic po pólnocy do wet, ale mąż mi nie kazał. Rano wstała sikac, ale jakas taka ospała jest, na poczatku wcale nie chciała wstac z łózka. Teraz jest z nią mąż. Ja juz nie daję rady, jestem w rozsypce, takie nagle piszczenie zdarzyło sie juz 3 raz, za pierwszym razem było to 2 tyg temu w niedziele i wtedy pojechalismy na alarm do wet.Zbadala ja i powiedziała wtedy ze nic jej niby nie jest, ze to moze kolka....ja nie wiem wtedy dostała leki rozkurczowe i przeciwbolowe i potem był spokój. Dzis jedziemy po pol do wet to powiem o tym, ale nie wiem czy tutejszy wet cos pomoze. Teraz jestem w pracy muszę funkcjonować, a cała sie trzęsę, mam nerwice i teraz musze brać zwiekszone dawki leków,inaczej nie jestem w stanie nic zrobic.Mąż wcale mi nie pomaga , krzyczy na mnie, że jestem panikara, ze go do nerwicy doprowadze, ze sie wyspac nie moze przeze mnie i na koniec powiedział ze to ja z tym psem od poczatku latalam po lekarzach a oni na alergie mu dawali sterydy i może tym nerki zniszczyli. Dziewczyny boje sie ze nie bede w stanie przejśc dalej przez to wszystko.Znajomi mnie nie rozumieją, ich psy sa zdrowe i jedyne po co idą do lekarza to po szczepienia, uwazaja ze ja przesadzam, ze organizm psa sie sam powinien regenerowac, a nie wymyslać mu jakieś badania i ciagle latac po lekarzach i dawac leki.... Może to wszystko moja wina, ale ja chciałam dobrze....
-
[B]Malawaszka[/B] tak bardzo mi przykro:cry: :glaszcze: rozumiem Twój ból ważne żeby piesek nie cierpiał, ona na pewno wie jak bardzo go kochasz i że robisz dla niego wszystko. Moja Sonia dziś rano zjadla trochę miesa gotowanego z ryzem, ale teraz znow nie chce jesc, szuka jedzenia wacha wszytsko ale nie chce, jak jej wkladam dobuzi szyneczke w plastrkacj, która wczoraj wciagała w ciagu sekendy to dzis ja wypluwa. Jutro może wkoncu wet da jakis dobre leki na apetyt, ona chce zalatwic jakies typowe weterynaryjne na apetyt, ale ja juz wole ten Peritol dla ludzi.Zmusze ja i tak zeby mi to wypisała. Sonia znow dzis spiaca jest, ciagle ziewa, nie powiem bawi sie tez swoimi zabawkami i biega szybko za pilka na dworze, ale potem zaraz sie kladzie i zmienia pozycje i ciezko oddycha.Badalam jej serduszko na ARw Wrocławiu i bylo ok.To może wszystko byc od nerek.... Teraz Sonia chyba sie zle czuje, brakuje jej sliny w buzi (może to po tej furosemidzie), bo ciagle tak się oblizuje-cicho lezy-zmienia non stop pozycje. Juz jestem zdecydowana na wyjazd do Wrocka, dziekuję bardzo [B]Jagodzie :calus:[/B] za cenne informacje na temat badan i lekarzy na AR Wrocław jakich udzielila mi na gg.Poumawiam sie na USG i wezme od Soni rano mocz i prosto z nim pojade do Wrocka zeby przebadali szczegolowo, moze zrobie tam jeszcze raz bad krwi, żeby sprawdzic ponownie mocznik i kreatynine i wreszie po badanich z wszystkimi wynikami jakie mam pojde na konsultację do dobrego wet, który dobrze zna sie na nerkach. Już dziś zalatwiłam sobie urlop w pracy na jakis dzien w przyszlym tyg.Zawiezie nas z Sonia do Wrocka moj szwagier, musze tam szukac dla niej ratunku. Tak się boję że to się źle skonczy, ale chce znac konkretna diagnoze co jej jest.Zrobie dla niej wszystko, sobie wszystkiego odmówie a na jej leczenie muszę mieć kasę.....
-
[B]Malawaszka[/B] Strasznie mi przykro, biedny Boluś, bardzo Ci wspólczuje , ucałuj psiaka ode mnie i nie trać nadziei może jeszcze bedzie przełom i stanie na nogi. Czytając takie smutne wiadomości kolejny raz dochodzę do wniosku, że zycie jest bardzo okrutne.....:-( Skąd wziąć siłę, zeby dać rade przetrzymac takie tragedie.......
-
Przed chwilą napisałam długi post, ale wszystko mi sie skasowało:angryy: Teraz ograniczę się do min. Mam wyniki Soni mocznik 71mg/dl a 2 tyg temu bylo to samo 70mg/dl.Kreatynina w normie 1,3 mg/dl, a było 1,1 mg/dl.W moczu białko 30mg/dl, a bylo ostatnio sladowe.Ciezar własciwy moczy 1030. Kurde tyle antybiotykow wybrala i mocznik nic nie spadl.Dzis dostala 3 zastrzyki, jeden na apetyt, ale nic nie pomogl. Dostala tez nystatyne, eby dzialala przeciwgrzybiczo na zoladek.Wet obiecala mi ze na piatk sprowadzi z hurtowni Perital albo Esprital, licze ze to jej pomoże.Dzis znow nic nie chciała jesc wiec zgrzeszylam i dalam jej szyneczki drobiowej w plasterkachi surowego miesa filet z kurczaka.Wciagneła to.Ale odbija jej sie jak cos zje.Wiem ze to pozywienie bylo niezdrowe dla niej ,ale nie chce zeby była glodna, zreszta cenie jakość zycia nad dlugoscią. Troche jestem zla bo poradnia wet gdzi chodze jest prowadzona przez malzenstwo wet i maja jedna mloda wet pracownice, jest 3,4 lata po studiach.ostatnio to tylko ona nas zalatwia.Ale podobno przeazuje właścicielom wszystkie wieści.Ta włascicielke wet polecil mi dr Popiel z AR Wroclaw, ale nie bede dyskryminowac ta mloda wet tez jest bardzo mila, stara sie pomóc.Zasugerowala nam abysmy udali sie jeszcze raz na AR Wroclaw do klinik zeby zrobic jeszcze raz USG nerek, zeby wkoncu dokladnie zdiagnozowac co tam jest i do tego jeszcze endoskopie zoladka mozna zrobic.Pojade tam z nia , chciałabym juz w sob albo w nast tyg, ale kasa nam sie konczy(a tam znow pojdzie z 300 zl na te badania i konsultacje), bylo duzo wydatkow w grudniu, a ja na wypłate musze czekac jeszcze 10 dni.Ale mam nadz ze teraz konkretnie umowie sie po badanich ze specjalista internistą zeby znal sie na nerkach i zołądku. Ostatnio jak byłam byl dr Popiel,a on jest najlepszym specjalista dermatologiem. Przepraszam za tak dlugi post ale chciałam sie podzielic wszystkimi wieściami.A jak wsze psinki kochane? Moja lezy teraz na lozku w poscieli i znow robi drzemkę.
-
[B]Ania+Milva i Ulver[/B] tak bardzo mi przykro ze Milva czuje sie gorzej, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Milvuni:calus: , tak bardzo Ci wspólczuje, wiem,że tylko osoba, która przyżyje taka tragedie moze zrozumiec innych, Życie jest jednak bardzo okrutne....:placz: ja sama tez się ledwo trzymam. Dla innych to może byc smiesze ze my tak to przezywamy, przykro mi bo niektórzy patrzą na mnie jak na wariatke ,że tak przezywam chorobe psa... [B]Nadia[/B] przykre jest to że mozna spotkac takich weterynarzy, człowiek przeżywa tragedie, a oni patrzą tylko żeby zarobic kolejne 50 zł. ja sama tez jestem średnio zadowolona z wet, nie spotkałam jeszcze takiego naparwdę dobrego i chyba znow czeka mnie wyjazd do Wrocka na następne badania USG, a Sonia tak nie lubi wybierac sie w tak długą podróż- męczy ją to strasznie. Ona nie chce własnie jeść mięska z ryzem. Poczekam dzis na wyniki, tak sie boje co będzie, bo jak zwykle mam chyba złe przeczucia.... Uwazam ze konieczne jest żeby dostała cos dobrego na apetyt bo jak jesc nie bedzie to opadnie z sil.Będę dzis bardzo nalegac na to wet. Mój maz w ogóle nie dopuszcza do siebie złych mysli i uważa ze bedzie dobrze i wyzdrowieje, że nie je dlatego ze bierze leki i krzyczy na mnie że jestem wieczna pesymistka....A mnie sie wydaje ,że ona robi się coraz słabsza.....:placz: