Jump to content
Dogomania

richie81

Members
  • Content Count

    8
  • Joined

  • Last visited

  1. richie81

    Agresywny kundelek

    Wow... super. Bardzo Ci dziękuję. Przejrzę wszystko na spokojnie, bo trochę tego jest:)
  2. richie81

    Agresywny kundelek

    Na razie wydaliśmy 2 tysiące na operację i leczenie pieska więc musimy chwilę odsapnąć finansowo. Dlatego na razie spróbujemy sami coś zdziałać i zobaczymy co z tego wyjdzie:) Jeżeli przez dwa miesiące, nie uda nam się Jej okiełznać, wówczas na pewno skorzystamy z takiego szkolenia. A co do konsekwencji w wychowaniu psów, to chyba wszyscy mamy ten sam problem... w końcu one są takie słodkie:)
  3. richie81

    Agresywny kundelek

    Dzięki Zarka. Kupię i zobaczymy co z tego wyjdzie. Mała jest oporna z nauką, no ale chyba faktycznie musimy zacząć być bardziej wymagający wobec Niej:)
  4. richie81

    Agresywny kundelek

    Nie, to klinika weterynaryjna na Bródnie na ul. Wyszogrodzkiej. Mała na szczęście nie ma raka, tylko kontuzja nóżki od zbyt intensywnych zabaw:)
  5. richie81

    Agresywny kundelek

    Pies to członek rodziny. Jego się nie oddaje tylko próbuje pomóc jak tylko można. Stąd między innymi zdecydowaliśmy się na drogie leczenie operacyjne Jej kontuzji, zamiast dużo tańszego i niepewnego leczenia farmakologicznego:) Jej zachowanie oprócz agresji nam nie przeszkadza, chcemy po prostu pomóc Jej jak najbardziej. Ale masz rację, chyba najwyższa pora zacząć Ją uczyć prostych komend. Czy macie pomysł jakich komend i jak Ją uczyć? Od razu zabieramy się do zabawy w naukę i zobaczymy co z tego wyniknie:) Co do weterynarza to polecił nam na początek obrożę z feromonami oraz ziołowy preparat Calmex. Czy ktoś z Was tego używał? Jeżeli tak, to jakie są Wasze opinie. Warto czy pieniądze w błoto? Nie wiem czy warto weterynarzy z tej kliniki słuchać, ponieważ samą operację zrobili ok. ale poparzyli małej cały brzuch, podobno jodyną i środkami odkażającymi. Według mnie jest to ściema ponieważ przy sterylizacji w innej klinice nic Jej nie było. W tej klinice użyli najprawdopodobniej przeterminowanych preparatów i przede wszystkim nie zrobili próby uczuleniowej. Jeżeli jest ktoś z Warszawy i chciałby namiar na tę klinikę by jej unikać, wówczas zapraszam na priv ponieważ odradzam tę klinikę już każdemu.
  6. richie81

    Agresywny kundelek

    No właśnie, nie wymagamy od Niej zbyt wiele. Tylko chciałbym by mogła swobodnie się wybiegać bez smyczy i kagańca. By jak najbardziej poczuła wolność. Po prostu żal nam Jej, że w tak krótkim życiu przeżyła aż tak wiele i po prostu chcemy, może trochę na siłę, dać Jej więcej. Co do komend to nawet nie próbowaliśmy jeszcze Jej uczyć, by niepotrzebnie Jej nie stresować. Leków nie chcemy na razie stosować, nawet ziołowych. Chcemy spróbować Ją jakoś bardziej oswoić, stąd też ten post na forum ponieważ każda porada jest dla nas cenna. Być może "burza mózgów" pomoże odnaleźć jakąś skuteczną metodę :)
  7. richie81

    Agresywny kundelek

    Dostawała leki przeciwbólowe. Teraz już jest niemal 2 mce po operacji. Poczytam tę książkę, zobaczymy czy coś poskutkuje. W pierwszym domu, musiała być katowana, bo jej łapka wygląda fatalnie, krzywa jak x, jednak weterynarz mówi by nic z tym nie robić, skoro tylko krzywo się zrosła, a jest w pełni sprawna. Przebywa ze znajomymi. Wobec nich jest dwojako, na początku agresja, potem każe się miziać, potem znowu agresja. Szczeka ze złością nawet na domowników np. przy rozkładaniu łóżka. Co do smakołyków to na razie ich nie dostaje, bo jest na diecie. Ciągle je dostawała i nie wyszło to najlepiej, bo sporo jej się przytyło. Także teraz dbamy o linię:) Próbujemy ją oswajać z ludźmi i zwierzętami niemal od dwóch lat i wychodzi to krucho, ciągle ma swój świat i lubi się chować pod kołdrą. Nie ma zaufania do nikogo, nawet do nas ma ograniczone zaufanie:(
  8. richie81

    Agresywny kundelek

    Witam, Bardzo proszę o poradę, odnośnie agresywnego i strachliwego pieska- Saby. Niestety behawiorysta nie wchodzi w rachubę(zaporowe ceny), a chemią nie chcę pieska męczyć. Trochę cały wywód zabierze ale mam nadzieję, że dzięki temu zobrazuję całą sytuację. Całe swoje życie miałem psa i nigdy nie było problemów z agresją, zmieniło się to dwa lata temu. Postanowiliśmy zaadoptować pieska. Z całej hodowli adopcyjnej był to najbardziej wycofany i biedny piesek(suczka), bał się wszystkiego i wszystkich, stwierdziliśmy, że będziemy chcieli jej pomóc. Mała miała wówczas 6 miesięcy. Była po dużych przejściach. Przednia łapka widać, że była wcześniej złamana ponieważ jest bardzo krzywa. Matka i siostra psiaka, zabierały jej jedzenie i generalnie odsuwały małą od siebie. Zabraliśmy małą z domu adopcyjnego, w drodze do nowego domu psiaczek był na moich rękach, tym samym chcąc nie chcąc zostałem jej głównym panem:) Dwa dni po adopcji małej, sprowadziła się do mnie moja dziewczyna wraz ze swoim 6 letnim psiakiem Daną(także suczka), również z adopcji i po przejściach, jednak nie boi się ludzi, chce się ze wszystkimi bawić, taki typowy "przytulas". Po kilku dniach pieski się zaakceptowały i oswoiły z nową sytuacją. Saba zawsze była wycofana w stosunku do ludzi i zwierząt i troszeczkę agresywna, tzn. lubiła uciekając przed ludźmi i zwierzętami na nich warczeć. Odwrotnie do Dany, która na spacerach lgnie do innych psiaków i ludzi. Saba ciągle jest wycofana i niepewna, boi się również nas. Trzyma nas na dystans, bawi się, czasem przytula ale bez pełnego zaufania. Ostatnio zerwała sobie więzadła, miała operację ale już doszła do siebie. Jednak stała się bardzo agresywna. Ucieka przed ludźmi, a gdy ktoś odwróci się do niej plecami, próbuje gryźć w kostki, nieraz nawet goniąc ludzi. Także z jednej strony strach, z drugiej naprawdę bardzo duża agresja wywołana tym strachem. Jest to malutki psiak, który powinien biegać by nóżka całkowicie doszła do siebie. Jednak jej naprawdę duża agresja powoduje to, że chodzi w kagańcu(co u tak małego psa wygląda dość komicznie), często również na smyczy. Także na spacerze Dana jest bez kagańca i smyczy, a Saba w kagańcu i często również na smyczy. Bardzo proszę o jakieś porady(poza farmakologią) jak dotrzeć do psiaka, jak "wyleczyć" jej strach i agresję. Zaznaczę od razu iż w momentach jej agresji nigdy nie używamy jako "lekarstwa" bicia, jedynie krzyk. Natomiast w momentach jej strachu, robimy się upierdliwi i staramy się ją głaskać i przytulać, na co mała reaguje wytrzeszczem i chęcią ucieczki, a jej buzia wyraża jedno: "co wy ode mnie chcecie, ja stąd spadam...":) Bardzo proszę o jakąś pomoc.
×