-
Posts
15551 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Neris
-
[quote name='Roberto']Moge podarowac na bazarek dvd, perfumy i depilator. Tylko potrzebuje zeby ktos to ode mnie w Krk odebral. Spokojnie 500zl ze sprzedezy powinno byc...[/QUOTE] Roberto, bardzo dziękujemy za ofertę pomocy. Nie znam nikogo zaufanego w Krakowie ale zaraz się rozejrzę.
-
Wczoraj w lecznicy: Maksio po wypuszczeniu ze szpitalika oszalał, kwiczał, piszczał, wtulał się we mnie całym malutkim maksiowym ciałkiem. Niestety zdjęcia robiła jedna taka [COLOR=DimGray]melepeta[/COLOR] i nic nie widać. Z lewej pan doktor, nie wiem czy mi wolno zamieszczać jego zdjęcia ale idę na całość. [IMG]http://images44.fotosik.pl/310/d363f405a37b224f.jpg[/IMG] Karmienie: wyciągam dzioba i czekam, aż mi dasz kolejną porcję... [IMG]http://images36.fotosik.pl/197/eecc773f8c49957e.jpg[/IMG] [IMG]http://images44.fotosik.pl/310/15fc9b1afa002033.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/334/8cdd0bec46791de2.jpg[/IMG] Dupeńka już częściowo zarosła włosami po kąpieli w nizoralu: [IMG]http://images48.fotosik.pl/310/56936703e8faf9ae.jpg[/IMG] A teraz na koniec mam info od "mojej" Ani, że pożyczy kasę na operację. Plakacik oczywiście przyjmiemy z wdzięcznością. Zapytam jeszcze w sklepiku u Iwony, czy nie zgodzi się też powiesić.
-
Maksio nie wie, że jest trudno, życie go cieszy... [IMG]http://images39.fotosik.pl/334/a6c262d7cfcb6ac1.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/338/4fd6211375a23d24.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/339/714da465480f0877med.jpg[/IMG] Zawołany biegnie do mnie galopem :) [IMG]http://images36.fotosik.pl/197/561063bd78a4c693med.jpg[/IMG]
-
Pokerek dostał wczoraj od ciotki Gagaty całą torbę ręczników, drugą puszek oraz ekologiczne mydło. Bardzo dziękujemy! Mydło po chwili namysłu postanowił przekazać na bazarek dla chorego Maksia. Chętnie by je zjadł, ale nie jest samolubem.
-
Nie szukam z nikim zwady i nie mam zamiaru prowadzić jałowej dyskusji, ale od 18 sierpnia - kiedy Kikou podała swoje namiary allegro - minęło dość dużo czasu, żeby z braku możliwości wystawienia aukcji poinformować nas o tym. Isadoro, ja do Ciebie dzwoniłam ale nie odbierałaś telefonu. Potem szczerze mówiąc, pamiętając identyczną sytuację z Rybaczkami, stwierdziłam że nie ma sensu dłużej prosić. I nie chcę kłócić bo to nie ma sensu, a już tego czegoś o kremach nie rozumiem w ogóle. Nikt nie ma pretensji o brak czasu czy niemożność wystawienia aukcji, czas nie rozciąga się w nieskończoność, ale wystarczyło nam to przecież powiedzieć. Dziewczyny, Zwierzuś ma ciągle skarbonkę u siebie w lecznicy. Czy ktoś ma możliwość zrobienia np plakatu kolorowego? Wstawię tu zdjęcia z karmienia Maksia, może z lecznicy jakieś, jakby to dać na taki plakacik może wzruszy to jeszcze kogoś. Ja niestety nie mam żadnej drukarki. Gagata obiecała przejrzeć dom i poszukać czegoś na bazarek, niestety jutro wyjeżdża na ponad 14 dni więc nie wiem czy zdąży bo ma sporo roboty. Na razie dostaliśmy jakieś ekologiczne mydło oliwkowe, może dołożyć do czyjegoś już istniejącego bazarku?
-
Miała być uśpiona. Ale dostała szansę - ZNALAZŁA DOM!!!
Neris replied to xmartix's topic in Już w nowym domu
Bardzo dziękuję, nie omieszkam :) -
Nastąpił cud, zadzwonili z Barskiej że mam usg 2 listopada o 11. Nie wiem czy się śmiać czy płakać :)
-
Niestety operacja nie odbyła się. Po sedacji pan doktor dokładniej obejrzał żuchwę i okazało się, że jednak nie zagoiła się tak jak powinna. W tej sytuacji nie było sensu rozcinania tej tymczasowej protezy, bo nie ma już szansy że dojdzie do samoistnego zagojenia. Zaproponował zmianę techniki operacyjnej - założenie dodatkowych płytek stabilizujących żuchwę na całej jej długości i zespolenie ich śrubami. Nie ma możliwości gwoździowania szczęk, bo przy tam rozległym ropnym stanie zapalnym trwającym latami doszło do ich zniszczenia, a włożenie ciała obcego rozprzestrzeni stan zapalny na zdrowe tkanki. Na szczęście żuchwa nie obumarła, bo o to wypytałam pana doktora. Jest odżywiana przez istniejącą część śluzówki. We wtorek mamy ustalić termin tego kolejnego zabiegu, możliwy termin to przyszły czwartek lub piątek, nie można za długo czekać. Pan doktor zagwarantował, że policzy nam WYŁĄCZNIE za ceny materiałów, a więc dokładnie tyle, ile zapłaci w hurtowni. Zobowiązał się nie wziąć ani złotówki marży. Ale i tak przewidywane koszty mogą dojść do 1000zł. Dzisiaj po sedacji pan doktor dokładnie oczyścił miejsce pod akrylem, nie zapłaciliśmy nic ani za zabieg czyszczenia ani za leki. Transport PatiC zasponsorowała Ania (ta, która tymczasowała Suzi i Dusię) Mamy foty z lecznicy, ale jestem jeszcze u Gagaty i nie umiemy ich zgrać na jej kompa.
-
Czerpię z niczego, tak jak zawsze :) Noga odpukać w miarę, ostatnio już chyba z miesiąc nie budzę się z bólu, więc chyba idzie ku dobremu. USG ciągle nic, nie ma ciągle lekarza specjalisty.
-
Doszły już pieniądze, dziękuję bardzo. Jedziemy do Warszawy autobusem, Maksio super się zachowuje w komunikacji miejskiej, a generalnie kiedy biorę go na spacerek po łące spokojnie mogę go spuszczać ze smyczy, bo nie oddala się za bardzo a zawołany natychmiast wraca. W autobusie kiedy go biorę na kolana przytula się mocno i kładzie mi głowę na ramieniu albo na piersi i tak jedziemy.
-
Szczerze mówiąc kiedy Maksio był w takim złym stanie i szukaliśmy w panice weta, który w ogóle podejmie się takiej pracy, pamiętam że było info, że pan doktor zrobi tę operację za 1000zł. Takie info pamiętam, wtedy nie wiedziałam ze jest to założenie specjalnej "atrapy" żuchwy którą trzeba będzie zdjąć. Myślałam, że jest to całkowity koszt zabiegu. Jednak pamiętam, że pisałam na wątku o reoperacji, nie mam teraz niestety czasu szukać tego. A już na 100% rozmawiałyśmy o tym telefonicznie mówiąc między innymi o konieczności wystawienia cegiełek. Drugi etap jest nieplanowany - w związku z tym, że istnieje zagrożenie, że staw się zrośnie a śluzówka jeszcze do końca nie narosła - nie można jeszcze całkowicie zdjąć akrylu. Dlatego pan doktor mówił, że jest to trudna decyzja i albo to robimy, albo jeszcze czekamy na zarośnięcie śluzówki ryzykując, że po zdjęciu akrylu żuchwa nie będzie się ruszać. Ryzyko jest ogromne, bo unieruchomienie stawu trwa już długo. To by znaczyło skazanie Maksia na karmienie rurką do końca życia. I oczywiście będzie konieczny trzeci etap, czyli całkowite zdjęcie opatrunku, ale to już będzie krótki zabieg, chyba tylko za koszt znieczulenia. Jeśli chodzi o allegro cegiełkowe to mogę tylko powiedzieć[I] "ja wiedziałam że tak będzie".[/I] Nie mówię tego ze złośliwości tylko niestety z własnego doświadczenia. Proponuję poprosić o to Selengę, tak radziła mi Gagata. Ja niestety muszę wyjść z domu bo mam dzisiaj ważne sprawy, nie mogę się tym zająć.
-
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Było do Tajlandii skoczyć, a nie na działkę :eviltong: -
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Było do Tajlandii pojechać a nie na działkę... -
A bardzo dobrze, jest wielki jak stodoła i ma łeb jak wiadro Na smyczy chodzi przy nodze, umie siad. Niestety jest bardzo ostrożny w kontaktach z obcymi, lubi tylko jednego sąsiada :roll: Jest niezwykle silny, rozerwał siatkę w kojcu i z 2 kojców zrobił sobie 1:mad:. Zresztą w kojcu zostaje tylko kiedy muszę wyjść z domu, no to teraz ma przynajmniej duży. Planuję pozbawić go rodowych klejnotów, ale to jak minie zamieszanie z operacjami Maksia, pewnie za jakieś 2 tygodnie.
-
Jest dobrze. Śluzówka prawie już narosła, jeszcze trochę brakuje ale już niewiele. Pan doktor zaglądał Maksiowi do buzi, świecił światełkami, coś tam macał. Powiedział potem, i było na to 4 świadków, że pójdę do nieba za to, że tak dobrze się Maksiem zajmowałam i wypełniałam wszystkie polecenia. A zła wiadomość jest taka, że w czwartek musimy się stawić na drugi etap - żeby nie doszło do zrośnięcia stawu ruszającego żuchwą trzeba rozciąć akryl, trochę oczyścić pod tą tymczasową "protezą" i zmienić kąt ustawienia żuchwy. Pan doktor powiedział, że weźmie wyłącznie za materiały. Ale i tak trzeba liczyć, że jakieś 400-500zł to wyjdzie. I nie wiem co teraz. Czy znamy kogoś, kto NAPRAWDĘ zrobi to allegro, a nie tylko je obieca? Szczerze mówiąc trochę chce mi się płakać, bo minął chyba z miesiąc od operacji i niewykonanie tej drugiej będzie zmarnowaniem wysiłków podjętych dla ratowania Maksia. Za dzisiejszą wizytę zapłaciliśmy ZERO, to nagroda od pana doktora za skrupulatne wypełnianie zaleceń.
-
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
O, Miki wróciła z wakacji :multi: -
Miała być uśpiona. Ale dostała szansę - ZNALAZŁA DOM!!!
Neris replied to xmartix's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy za bazarek, na pewno będzie to spora część zwrotu za sterylkę! Znajdę nr konta Ani i wyślę Ci jak najszybciej. -
Czy allegro cegiełkowe już jest? We wtorek mamy wizytę u lekarza, na którą nie ma ani grosza. Ja mam na koncie w tej chwili wyłącznie pieniądze na spłatę karty kredytowej, termin mam na 10 września i nie mogę tej kasy ruszyć pod żadnym pozorem. Naprawdę nie mogę i zajmować się opieką nad Maksiem i szukać pieniędzy na jego leczenie, i tak dzięki pomocy Zwierzuś mamy ogromną ilość leków za darmo. Wszystkie te maści, które Maksio dostaje codziennie kosztowałyby normalnie ponad 200zł
-
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No to widzę, że nowej receptury raczej nie opatentuję. Mówi się trudno... -
We wtorek wizyta kontrolna, zaczynam się bać czy w ogóle będą na nią fundusze.
-
Malizna - padaczka... tyle złego na jednego małego psa.
Neris replied to Neris's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale to mu nie pomogło, i tak teraz jest spasiony :diabloti: Znalazłam sposób na Żabąga - po prostu tabletkę rozgniatam na pył i mieszam z czymś, po czym wykładam do miski. Jak nie trzymam tego w ręku, Żabąg zżera w okamgnieniu. Przy okazji wymyśliłam nową potrawę - jajka na czarno. Już dwa razy je zrobiłam, za każdym razem efekt piorunujący. Codziennie rano gotuję 2 jajka na twardo - jedno dla Maksia żeby mu zmiksować, drugie dla Malizny żeby mieć na wabia do tabletek. Stawiam na gazie mini garnuszek i gotują się... Wczoraj postawiłam garnuszek na gazie, zrobiłam sobie herbatę i poszłam. Po jakimś czasie zdziwiły mnie dziwne odgłosy, jakby ciche wystrzały. Ale że lało jak z cebra pomyślałam, że to zapewne burza. Dopiero jak zdrowo walnęło pomyślałam, że to może jednak w kuchni... Wybuchnięte jajka są w środku jeszcze całkiem dobre :evil_lol: Natomiast takie, co pękną w czasie gotowania i zwęglą się na dnie garnuszka już całkiem nie. :shake: -
Niby to karmienie ze strzykawki idzie nieźle, ale to jest jednak kilkadziesiąt strzykawek dziennie. Muszę podać ok. 2 ml, poczekać aż połknie, potem kolejne i tak dalej. Jeśli podam ciut za szybko, wylatuje bokami, jeśli za wolno - Maksio się wkurza, odwraca głowę i ucieka. Wody w ogóle nie chce łykać, widzi że go nabieram, więc natychmiast przestaje połykać i koniec, nie ma zmiłuj, Najbardziej lubi węglowodany, na widok bułki dostaje małpiego rozumu, więc mu do kurczaka albo indyka zaczęłam dodawać troszkę kaszy manny. Generalnie wyniki wątrobowe były nie za dobre, więc dieta wysokobiałkowa nie może być stosowana za długo.
-
Ja niestety też nie mogę pomóc w żaden sposób :(
-
Miała być uśpiona. Ale dostała szansę - ZNALAZŁA DOM!!!
Neris replied to xmartix's topic in Już w nowym domu
Teraz u Eli jest na 2 tygodnie jamnik od Tanitki, wczoraj spożył drewnianą furtkę której Ś.P. Wilk (DONek) nie zmógł:evil_lol: Coś czuję, że będzie przerwa z tymczasami... -
Miała być uśpiona. Ale dostała szansę - ZNALAZŁA DOM!!!
Neris replied to xmartix's topic in Już w nowym domu
Za leczenie nie wiem, Ania nic nie mowiła, a sterylka pewnie 200-250 jak to w Warszawie...