Wczoraj była Krysiam i Nemo chodził sobie kontemplując i na wszelki wypadek szczeknął parę razy.
Powiedziałam "chodź, pokaż się" i Nemo drobnym kroczkiem udał się za stertę materiałów budowlanych, wystawił łeb i oszczekał - nie wiem, Krysię że przyszła czy mnie że się odważyłam czegoś chcieć.
Do domu już bardzo ładnie wchodzi zachęcany jedzeniem, jednak wydaje mi się że przytulanką po prostu nie będzie nigdy i już.