Nie wiem dlaczego tak wyszło, że nikt nie pomógł mrówie, ale zdecydowanie nieładnie wyszło. Jestem skłonna dołożyć się do naprawy psiowozu, ale dopiero w maju, bo teraz podjęłam już zbyt wiele finansowych zobowiązań. Poza tym z ręką na sercu stwierdzam, że mrówa bardzo nam pomogła w ratowaniu Maxi
[*] i ma dobre serce, więc nie możemy jej tak zostawić, zwłaszcza, że w kwestii tego transportu nie stanęliśmy na poziomie:(