Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. A jeśli chodzi o Berusię, to przedwczoraj zadzwoniła do mnie koleżanka - ona jest lekarzem pediatrą, ale bardzo, bardzo pomogła mi przuy Luli, korzystałam z jej piramidy. W trakcie naszej rozmowy akurat przeglądałam zdjęcia Bery i przedstawiłam jej sytuację suni, dodałam , że mięknie mi serce. A ona tylko potwierdziła to, o czym wcześniej myślałam, że reiki czyni cuda, może jej też możnaby pomóc - raz już udało się odczarować porażony układ ośrodkowy. Jest tru jakiś wet na forum? Może by się wypowiedział?
  2. Już spieszę z informacją! Otóż - ja swoją Lulę/łysa na avatarze (ale były też inne psy) wyleczyłam. Była polrocznym szczeniakiem z jednoczesną: parwowirozą, nosówką i zapaleniem płóc! Na początku wet (jeden, drugi) dawali zastrzyki, tablety, badali, nawet kasy nie chcieli potem brać, bo mówili, że przypadek jest wyjątkowo beznadziejny. Wet chciał mi dać zastrzyk śmierci - jak już znudzi mi się pielęgnowanie roślinki. Lula miała porażony ośrodkowy układ nerwowy - paraliż całego ciałka, wet wbijał jej w ciało igły, żeby udowodnić, że ona już absolutnie nia ma czucia. Nia mogła niczym ruszać, zaczęłam ją leczyć na własną rękę. Oto metody: Reiki - uzdrawianie przez dotyk, albo bezdotykowe. Reiki, to energia czystego, białego światła. Chirurgia fantomowa - pomagały koleżanki i twórczyni metody ze Szczecina - na odległość. Miała kilka takich operacji. Stosowana była też metoda Silvy Piramida - dużo zabiegów Lula miała w piramidzie - tam ją energetyzowałam i robiłam jej reiki. Mandale zdrowia, które jej malowałam już później, żeby nie było nawrotów. Leczenie konwencjonalne trwało 3 miesiące - nie można było jej pomóc, miała robione zastrzyki ze strychniny w końskiej dawce i specjalnie przyrządzane przez weta specyfiki. Leczenie niekonwencjonalne - też tyle, ale efekt - Lula żyła 5 lat w świetnym zdrowiu, dwa razy się szczeniła z Miśkiem z avatara - psiątka poszły do dobrych ludzi, bo były śliczne i mądre. Zabiły ją chyba zastrzyki antykoncepcyjne, po których żarła i tyła. Nagle w straszliwych męczarniach odeszła...Do dziś nie wiem, co było przyczyną...
  3. Tiger, przeczytałam wątek i co tam piszą, że nie jest ładna... - Sonia jest piękna
  4. Organizujemy dojazd Froty jutro. A więc szmaciane cacko powinno jutro być troszkę szczęśliwsze! Tiger - ja myślę o Berze.
  5. Czyli jak go nikt nie weźmie, to spowrotem do schroniska?
  6. I ta kluseczka po wycięciu guza - mała żabka z wyłupiastmi ślepkami nie wiadomo skąd...
  7. I tu mi serce ściska Staruszki suki to najpodlejszy stan, bo każdy myśli, że suka to kłopot, nawet stara, więc najlepiej się pozbyć...
  8. [IMG]http://img92.imageshack.us/img92/9782/pomniejszone39wc.jpg[/IMG] Jak można zapomnieć o tej kochanej pręgusce wydojonej przez szczenięta, hodowanej tylko do rodzenia i zbijania pieniędzy? Czemu tu cisza?
  9. Nikt u boksi od wczoraj nie był.
  10. Tak, Berusia też i ta stara żaba z wyłupiastymi oczami po operacji serca. A komu by nie zapadły takie pyszczki?
  11. Stara, ślepa, głucha i łysa - jedno wielkie nieszczęście!
  12. Oglądałam zdjęcia psiaka Irmy, musiała go ogolić...Pewnie Berę też to czeka.
  13. Ale ślepiuteńka i głuchuteńka....
  14. Biedna, maleńka sunia... Przez te surfowanie po dogo poszłam spać o świcie i w dodatku miałam makabryczne wizje, bo chyba nie spałam - same udręczone mordki i rozpaczliwie smutne oczy.
  15. Coś wczoraj gdzieś tu czytałam, że ona czeka na jakieś badania?
  16. Ja cały czas nad tym pracuję, widzisz, że nawet nie śpię.:roll:
  17. Nie chodzi o to, że nie odpowiadają mi żywotne, ale o to, że ja po prostu chcę przygarnąć starego psa. Wieluńskie pieski były wystawione na aukcjach Allegro, tam je zobaczyłam i tam zaczęłam poważnie myśleś o jakiejkolwiek adopcji. Byłam nawet dziś umówiona w sprawie konkretnej suczki, ale w międzyczasie znalazłam się tutaj, byłam na paru stronach schronisk i tak się to wszystko krystalizowało. Wiesz, ja dokładnie przedstawiłam swoją sytuację domową - jakie mam warunki i oczekiwania. Mając 3-letnią córeczkę muszę (chociaż oczywiście spodziewać się należy wszystkiego po takich skrzywdzonych psiętach) myśleć o piesku raczej spokojnym i łagodnym choć moja mała wychowała się przy starych, schorowanych psach. Brak kawałka ogrodzenia nie stanowi problemu, jeżeli odpowiedzialnie podchodzi się do rzeczy. Trochę źle mnie oceniłaś. Ja nie zamierzam puszczać przywiezionego ze schroniska psa samopas, bo chyba żaden normalny człowiek by tak nie zrobił. A poza tym...te sunie z Wielunia są młode i śliczne i na pewno ktoś je weźmie, jedna już w lipcu jedzie do nowego domku, a tu, w necie jest z czego wybierać. A zanim, kochana malagos, wybiorę, to na pewno urządzę suni wszystko jak najlepiej, żeby miała wygodnie i bezpiecznie:kiss_2:
  18. Zuzia, jesteś kochana, że tak przejęłaś się losem biednej suni. Ja też rozważam adopcję staruszki. Przeczytałam cały wątek i jestem szczerze :-( wzruszona, że tak wszyscy spieszą bidulce na pomoc.
  19. Ostatni post był do Legion23, nie mogę się tu jeszcze połapać.
  20. Już przejrzałam strony wieluńskie, rozmawiałam z Ewą Kulik i p. Małgosią, ale tam są sunie dość żywotne, a ja mam przód posesji jeszcze nie ogrodzony, więc za namową p. Małgosi zrezygnowałam ze starań o adopcję dla ich dobra.Mogłyby sobie np gdzieś pójść, co prawda tu pola i lasy, ale same rozumiecie....
×
×
  • Create New...