Dalej podtrzymuję chęć wizęcia Saruni do domu. Cieszę się, że chociaż na razie ma gdzie się podziać. Ci ludzie, którzy mieli ją wziąć są jacyś niepoważni. Żeby tylko udało się jej przetrzymać na nowej działce do momentu jak będę mógł ją zabrać. Na dzień dzisiejszy, jak wiecie, nie mogę jej zabrać - sam nie do końca mam gdzie mieszkać, funkcjonuję pomiędzy starym, a nowym domem. Nie ukrywam, że byłbym spokojniejszy gdyby suczydło znalazło spokojny tymczas, gdzie mogłaby pobyć ze szczeniaczkiem. Trochę martwię się też tym, że nie będziemy się mogli poznać z suczką przed adopcją, ale mam nadzieję, że się polubimy:)